Boks: Trzeba wiedzieć, kiedy odejść

    Boks: Trzeba wiedzieć, kiedy odejść

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Kariera Tomasza Adamka dobiegła końca w minioną sobotę po  pojedynku z Arturem Szpilką zasłużenie przegranym na punkty
    1/3
    przejdź do galerii

    Kariera Tomasza Adamka dobiegła końca w minioną sobotę po pojedynku z Arturem Szpilką zasłużenie przegranym na punkty ©Anna Kaczmarz

    Nie chcę, żeby coś mi się stało - powiedział Tomasz Adamek i zapowiedział koniec kariery. Ale czy dotrzyma słowa? Przed nim już wielu zmieniało zdanie...
    Czasu nie da się oszukać. Dzięki Bogu mam co do garnka włożyć, więc żadne pożegnalne walki nie wchodzą już w grę - zadeklarował Tomasz Adamek pobity (choć do dosłowności tego stwierdzenia było daleko) przez Artura Szpilkę.

    Góral, który stoczył pojedynek rzetelny, ale bez błysku, mówił to z przekonaniem. Jednak od słów do czynów, zwłaszcza, gdy na stole pojawiają się grube pliki banknotów, często jest dość daleko.

    - Andrzej, czy ty chcesz bić się do pięćdziesiątki? - pytała Mariola Gołota swojego męża w jednej ze scen filmu dokumentalnego "Endrju".

    Bo Gołota rękawice zawieszał na kołku kilka razy, a jednak decydował się na kolejne występy z niedawnym, bezwerdyktowym ostatecznym już podobno pożegnaniem na czele. Ba, w pewnym momencie wyglądało nawet na to, że wejdzie między liny nawet w najmniej poważnej formule, czyli we wrestlingu, gdzie miał się zmierzyć z Riddickiem Bowe'm.

    Na szczęście, z powodu kontuzji rywala, pomysł nie został zrealizowany.

    Formalnie karierę Gołoty zakończył właśnie Adamek, wygrywając z nim przed czasem. Później jednak niedoszły czterokrotny mistrz świata w podobny sposób przegrał z Przemysławem Saletą. Obaj mieli wówczas po 45 lat, ale w wykonaniu byłego mistrza Europy był to majstersztyk. Wrócił na ring po siedmiu latach, pokonał najbardziej znanego boksera rodem znad Wisły, zgarnął rekordową gażę, pobił rekord PPV i raz jeszcze powiedział: koniec, oddając się bez reszty biznesowi i światu celebrytów.

    O tym, jak ciężko się pożegnać wiedzą przede wszystkim pięściarze za Oceanem. Evander Holyfield walczył jeszcze (i wygrywał!) w wieku 49 lat i pewnie robiłby to dalej, gdyby nie Komisje Sportowe, które w USA nie dawały mu już zgody na występy. Wielki mistrz rozmieniał się więc na drobne w Europie. Niewiele brakowało, by mając 51 lat bił się w Wieliczce z Krzysztofem Zimnochem. Warunkiem było wpłacenie 250 tysięcy dolarów, co okazało się jednak zbyt dużą sumą dla polskich promotorów. Zresztą przymierzano go także do Gołoty, wietrząc w tym starciu głównie świetny interes dla telewizji. A tymczasem...

    - Trzeba wiedzieć, kiedy skończyć. To także kwestia szacunku dla samego siebie - stwierdził kiedyś Lennox Lewis.

    I jako jeden z nielicznych Brytyjczyk zastosował się do tej deklaracji. W 2003 roku, w wieku 38 lat, skończył wielką karierę, wciąż dzierżąc pasy mistrza świata, i nie dał się skusić do zmiany zdania nawet milionami dolarów rzucanymi na stół za rewanż
    Witalijem Kliczko, którego w swojej ostatniej walce pokonał na skutek kontuzji, co wzbudziło wiele kontrowersji.

    Nawiasem mówiąc Kliczkowie są przykładem najciekawszego z rozwiązań: Witalij, również z pasem WBC w rękach, skończył już karierę, ale interesu wciąż pilnuje Władimir.


    *Prawybory z DZ: Kto prezydentem? Kto burmistrzem? ZOBACZ WYNIKI
    *Śmieszne, dziwne, nietypowe plakaty wyborcze, czyli dużo śmiechu [ZDJĘCIA]
    *Gala Miss Polski 2014 LIVE: Piękne dziewczyny[ZDJĘCIA KANDYDATEK]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama