Bracia Golcowie: Nasza muzyka daje przysłowiowego kopa...

    Bracia Golcowie: Nasza muzyka daje przysłowiowego kopa [ROZMOWA]

    Gabriela Pewińska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Zespół Golec uOrkiestra obchodzi w tym roku 15 - lecie działalności i promuje niezwykłą płytę z kolędami i pastorałkami

    Zespół Golec uOrkiestra obchodzi w tym roku 15 - lecie działalności i promuje niezwykłą płytę z kolędami i pastorałkami ©archiwum PP

    O tym, dlaczego warto słuchać polskiej muzyki i o nowej płycie zespołu Golec uOrkiestra, z Łukaszem i Pawłem Golcami rozmawia Gabriela Pewińska.
    Zespół Golec uOrkiestra obchodzi w tym roku 15 - lecie działalności i promuje niezwykłą płytę z kolędami i pastorałkami

    Zespół Golec uOrkiestra obchodzi w tym roku 15 - lecie działalności i promuje niezwykłą płytę z kolędami i pastorałkami ©archiwum PP

    Golec uOrkiestra obchodzi 15 urodziny. W 1999 roku tak sobie waszą karierę wyobrażaliście?
    Paweł: Gdyby ktoś wówczas nam powiedział, że na naszym koncie będzie kilka złotych i platynowych płyt - wtedy z pewnością zastanawiałbym się, czy aby na pewno. Ale wierzyłem w ten materiał, wbrew temu, co mówili sceptycy. Entuzjazm publiczności na pierwszych koncertach utwierdzał mnie w przekonaniu, że warto iść do przodu i robić swoje.


    Łukasz: A ja myślałem, że będę się byczył w ciepłych krajach i spał na workach pieniędzy, a na razie mamy jedynie worki pod oczami (śmiech). A serio, to po wydaniu pierwszej płyty nie sądziłem, że sprawy nabiorą takiego tempa i rozmachu.
    Piętnaście lat tej naszej drogi to 125 piosenek, z których kilkanaście stało się kultowymi.

    Choćby "Ściernisko".
    Łukasz: Akurat to jedna z naszych piosenek, z której tekstem utożsamia się spora grupa społeczeństwa. Przecież humorystycznie opisuje polskiego ducha przedsiębiorczości, co na przykład widać we fragmencie tekstu... "Do roboty mam smykałkę, krzepę mam jak wół. Sam pociągnę wóz pustaków, choćby był bez kół". Dlatego często jest cytowana przez biznesmenów, polityków. Tą piosenką często otwieramy działalność różnych firm, instytucji, banków, fabryk. Nieraz słyszeliśmy od prezesów, właścicieli czy dyrektorów: Panowie, to jest - wypisz, wymaluj - moja historia!

    Zacytował ją nawet przebywający z wizytą w Polsce prezydent George W. Bush!
    Paweł: Co przysporzyło mu dodatkowych zwolenników w Polsce, a o to przecież w polityce chodzi. Z tego, co nam wiadomo, pomysł ten podsunął mu amerykański ambasador urzędujący w Polsce. Mieszkał tu, więc znał realia i siłę rażenia tej piosenki.

    Paweł: Zresztą możemy poszczycić się tym, że wiele osób nasza muzyka i teksty motywują i dają przysłowiowego kopa.
    Łukasz: Tak było chociażby z piosenką "Pędzą konie", dzięki niej w 2003 roku przebudziła się ze śpiączki nasza wieloletnia fanka z Tucholi, Agnieszka Syroczyńska. Stał się cud, po prostu.

    Paweł: Piętnaście lat temu, gdy rodziła się nasza kapela, bardzo mocno wierzyliśmy, że się uda. Czuliśmy, że muzyka będzie miała odbiór i pójdzie w świat. Bo jest prawdziwa. Myślę, że ludziom wiele spraw nie wychodzi, bo nie wierzą we własne siły. W nas była wręcz dziecięca ciekawość i radość tworzenia. Muzyka jest naszą pasją, dlatego podchodziliśmy entuzjastycznie do tego przedsięwzięcia. Mieliśmy świadomość, że startujemy z projektem, który był eksperymentem. Gdy nagraliśmy pierwszych kilka utworów, żadna wytwórnia muzyczna nie chciała nawet z nami rozmawiać. Pukaliśmy od drzwi do drzwi i nic. Postanowiliśmy więc założyć własną firmę fonograficzną o nazwie Golec Fabryka, która stała się wydawcą naszych płyt. A potem poszło jak z armaty!
    Łukasz: Przed wydaniem pierwszej płyty założyłem się z kolegami, że za rok za to nagranie dostaniemy Fryderyka. I tak się stało!



    Golec uOrkiestra to jest interes rodzinny. W tym tkwi siła?
    Łukasz: Jesteśmy bliźniakami i od urodzenia wszystko robiliśmy razem. Znamy się, ufamy sobie, wspieramy się w pomysłach, ale nasza firma to nie tylko my. Starszy brat Rafał jest menedżerem, autorem tekstów i piosenek oraz pomysłodawcą wielu projektów. Najstarszy, Stanisław, odpowiada za wizualizacje podczas koncertów oraz prowadzi nasz fan shop na www.golec.pl

    Golec uOrkiestra to też wasze żony.

    Łukasz: Pawła żona, Katarzyna, czuwa nad obecnością zespołu na portalach internetowych, prowadzi naszą stronę internetową. Moja żona, Edyta, śpiewa i gra na altówce, odpowiada też za kontakty z prasą. Kasia Czajkowska -Golec prowadzi koncertową logistykę, a Dorotka Golec pełni funkcję tour menedżera i pomaga Stanisławowi prowadzić fan shop.

    Wciąż podkreślacie, jak bardzo ważna jest dla was promocja polskiej kultury.
    Łukasz: Promując Polskę, promujemy siebie. Widzę, że Polacy mają względem zagranicy jakiś ogromny kompleks. Sporo jeździmy po świecie z koncertami i tam popularność polskiej kultury jest tak duża, że naprawdę nie mamy czego się wstydzić. W Essen na koncert, na którym byliśmy jedną z gwiazd, przyszło osiem tysięcy ludzi! Dlaczego przyjechali na nasz występ? Bo gramy to co polskie. Tak mówią.

    Zdarzyło się wam grać pod publiczkę? Po to, żeby mieć miliony odsłon w internecie?

    Paweł: Każdy z twórców życzyłby sobie, żeby jego piosenki stawały się hitami. Nie ukrywamy, że my również. Ale pracując nad kolejnymi utworami, zawsze staramy się myśleć bardziej o tym, żeby była to piosenka, która przede wszystkim będzie w stanie zaskoczyć, zadziwić i wzruszyć nas samych. Bo tylko wówczas ma szansę w podobny sposób oddziaływać na innych.
    Łukasz: Zależy nam, żeby to, co robimy, nigdy nie obdarło nas ze skóry i godności. Żebyśmy do końca zachowali klasę, mimo że gramy dla ludzi o różnych gustach. Nasza piosenka "Leć muzyczko" , którą żegnaliśmy w 2002 roku Jana Pawła II na krakowskich Balicach, stała się hymnem w wielu szkołach w Polsce, szkołach, które noszą jego imię. Gdy jest komenda "Do hymnu!", sztandary się pochylają, wszyscy stają na baczność i śpiewają piosenkę Golców. Nie znam drugiej takiej kapeli na świecie, która dostąpiłaby podobnego zaszczytu.

    Paweł: Na razie udaje nam się szczęśliwie łączyć oczekiwania innych z tym, co nas kręci. Jesteśmy pewni, że mimo całego tego zwariowanego świata ludzie wciąż pragną rzeczy pięknych. Te wszystkie ustawki, celebryckie skandaliki - mijają po dwóch dniach. Piękna muzyka zostaje na długie lata.

    Kim jest dziś, po 15 latach, potencjalny fan Golec uOrkiestry? Co robi? Ile ma lat?
    Łukasz: Na nasze koncerty przychodzą osoby spragnione dobrej, granej na żywo muzyki, ciekawych, wartościowych tekstów, przesyconych humorem i pozytywną myślą.

    Paweł: Rozpiętość wiekowa na naszych koncertach jest zaskakująca. Babcie z wnukami, młodzież, ludzie w średnim wieku, no i tak zwana starsza młodzież. To satysfakcjonujące, że nasza muzyka trafia do tak szerokiej grupy ludzi. A wśród nich znajdują się różne indywidualności. Mamy też wielu fanów, z którymi się przyjaźnimy i świetnie rozumiemy. To już nie nasi fani, tylko dobrzy znajomi. I najpiękniejsze jest to, że połączyła nas muzyka...
    Łukasz: Oczywiście zdarzają się sytuacje zabawne i zaskakujące, jak widok starszej pani - około osiemdziesiątki, która stoi zaraz przed sceną. Przez cały koncert zalicza się do grupy osób typu obserwator. Ku naszemu zaskoczeniu, w piosence "Crazy is my life" starsza osóbka zaczyna śpiewać i tańczyć - widać, że akurat ta piosenka robi na niej największe wrażenie... I jeśli miałbym opisać naszych fanów jednym słowem, to śmiało mogę powiedzieć, że mamy "Crazy" odbiorców... (śmiech)

    Częściej was słuchają kobiety czy mężczyźni?
    Łukasz: Pół na pół.
    Paweł do Łukasza: Mów, że kobiety! Studentki najwięcej... (śmiech)

    W Gdańsku wystąpiliście z koncertem jubileuszowym. W księgarniach ukazała się nowa płyta "The best of Golec uOrkiestra". To podwójny album, 26 kultowych przebojów w najnowszych aranżacjach: "Słodycze", "Lornetka", "Młody maj", zwycięzca trzech nagród publiczności.
    Łukasz: Tak, w zeszłym roku w październiku wydaliśmy dwupłytowy album "The best of Golec uOrkiestra", z okazji jubileuszu 15-lecia zespołu. Znalazła się na nim między innymi piosenka "Młody maj", która zdeklasowała inne piosenki podczas 50. festiwalu opolskiego w konkursie SuperPremiery, zdobywając trzy główne nagrody. Niestety, nawet to nie pomogło, aby piosenka znalazła się na antenie maistreamowych rozgłośni. Powiedziano nam, że się nie mieści w konwencji... Faktycznie, to niepopularne: "kocham ten kraj, wierzę w ten kraj"...
    Paweł: Warto o tym mówić, żeby ludzie uświadomili sobie, jak mało jest w radiu polskiej muzyki. Ale jesteśmy dobrej myśli, jeszcze mają czas, by to naprawić, damy im szansę, zwłaszcza przed świętami (śmiech).
    Łukasz: Na święta wyjdzie nasza płyta "Koncert kolęd i pastorałek w Bazylice Jasnogórskie", jedyne w swoim rodzaju przedsięwzięcie. Takiego projektu jeszcze w Polsce nie było. Ponadtrzygodzinny zestaw 21 na płycie CD i 25 na płycie DVD najpiękniejszych polskich kolęd i pastorałek, nagranych w wyjątkowym dla Polaków miejscu - na Jasnej Górze.

    Przeor na pewno okazał się waszym fanem.
    Paweł: Ówczesny przeor klasztoru, ojciec Roman Majewski, powiedział nam, że to dzięki postawie naszej mamy otwiera dla nas drzwi bazyliki. Okazało się, że mama, kilkakrotnie uczestnicząc w pielgrzymkach na Jasną Górę, miała możliwość poznania braci i ojców paulinów i zaskarbiła sobie ich sympatię i zaufanie. Koncert transmitowała w Wigilię telewizja. Oglądalność pobiła nawet nieśmiertelny film "Kevin sam w domu", który jest rzekomo nie do pobicia (śmiech). Na scenie towarzyszył nam chór Gospel Rain z Lublina, wystąpili beskidzcy dudziarze i trombiciarze oraz najmłodsi muzykujący podopieczni Fundacji Braci Golec, w tym nasze dzieci - Majka, Bartuś i Antosia Golcowie. Udało nam się zaprosić do współpracy najlepszą polską skrzypaczkę, Agatę Szymczewską, określaną przez krytyków mianem "pierwszych skrzypiec Rzeczypospolitej". Niedawno występowała w Carnegie Hall. Znana na całym świecie, w Polsce tylko nielicznym. A szkoda. To obrazuje, czym w kraju jesteśmy karmieni - tanimi sensacyjkami, plotkami, bzdurkami.
    Łukasz: Niebawem ruszamy do Stanów Zjednoczonych, będziemy tam grać dla Polonii. Chociaż ostatnio zauważyłem na naszych koncertach wielu Meksykanów.
    Paweł: No tak, łączy nas wiele - trąbki, skrzypce, gitary, miłość do kobiet i muzyki!

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama