NFZ wprowadza plan B: pacjenci z przychodni pójdą do...

    NFZ wprowadza plan B: pacjenci z przychodni pójdą do szpitali

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    2 stycznia w województwie śląskim nie będzie czynnych prawie 40 proc. przychodni. Niemal 1,7 mln pacjentów nie dostanie się do swojego lekarza rodzinnego.
    Fiasko rozmów ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego powoduje, że 2 stycznia jedna trzecia gabinetów podstawowej opieki zdrowotnej będzie w Polsce zamknięta dla pacjentów.

    W województwie śląskim ok. 40 proc. placówek nie przedłużyło umów z NFZ, co oznacza kłopoty dla 1 mln 700 tysięcy pacjentów z naszego regionu. Jeśli zachorują to albo będą musieli znaleźć nowego lekarza i do niego się zapisać, albo zgłosić się do szpitalnej izby przyjęć lub szpitalnego oddziału ratunkowego, ewentualnie podmiotów świadczących nocną i świąteczną pomoc lekarską.


    ZOBACZ LISTĘ PRZYCHODNI CZYNNYCH PO NOWYM ROKU

    Wcześniej jednak powinni się zorientować, czy podpisały one umowy z NFZ, który w ramach planu "B" zaproponował im ekspresową współpracę oraz stawkę w wysokości 45 zł. od każdego przyjętego pacjenta.

    - Połowa szpitalnych izb przyjęć z województwa zdecydowała się na nasze warunki i będzie przyjmować pacjentów- wyjaśnia Małgorzata Doros, rzecznik prasowy śląskiego oddziału NFZ.

    W świąteczne dni sytuacja w szpitalnych izbach przyjęć może być ekstremalnie trudna. Teraz też są zatłoczone i często trzeba czekać po kilka godzin na poradę lekarza.

    Można się trochę pocieszyć, że w porównaniu z województwem opolskim, gdzie zaledwie 5 proc. przychodni zdecydowało się na kontrakt z NFZ , sytuację w naszym województwie trzeba uznać za korzystną. Z pewnością jednak nie zabraknie nerwów oraz chaosu.

    Z naszych informacji wynika, że najtrudniejsza sytuacja ,na dziś , dotyczy Żor, Rybnika, Jastrzębia Zdroju, gdzie zdecydowana większość nie aneksowała kontraktów. Na taki krok zdecydowało się też wielu lekarzy z Zabrza, czy Gliwic oraz szeregu gmin Podbeskidzia, gdzie spora grupa lekarzy działa w Porozumieniu Zielonogórskim. Na mapie województwa jest wiele mniejszych białych plam, bo są miasta, w których zakontraktowało się 68 proc. placówek jak w Sosnowcu lub 86 proc. jak w Katowicach. . Warto się już dziś zorientować, czy wybrany przez nas lekarz będzie przyjmował pacjentów, czy zamierza protestować.

    - Dla wszystkich pacjentów uruchomiliśmy specjalną bezpłatną infolinię. Nasi pracownicy będą informować, do jakiej placówki udać się po pomoc, która z nich jest czynna - dodaje M. Doros.

    Porozumienie jeszcze możliwe


    Chociaż Arłukowicz oraz przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego rozstali się skonfliktowani (lekarze zamierzają pozwać ministra do sądu za, ich zdaniem, rozpowszechnianie kłamliwych informacji na temat ich postulatów) to porozumienie jest jeszcze możliwie.

    - 7 stycznia premier Ewa Kopacz będzie mówić w sejmie o swoich osiągnięciach w ciągu stu pierwszych dni kierowania rządem. Nie sądzę, by chciała mówić o tym, że pacjenci nie mają opieki, bo minister nie potrafił się porozumieć z lekarzami - wyjaśnia dr Daniel Kowalczyk, wiceprezes Stowarzyszenia Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie z województwa śląskiego.

    Zresztą sam minister zapewnił, że jest otwarty i skłonny do kolejnej tury negocjacji, ale rozmowy mają być przerwane do 1 stycznia. Obie strony po cichu wciąż liczą na kompromis, ale z wypowiedzi medialnych ministra Arłukowicza widać, że jest bardzo zdeterminowany, by się nie ugiąć. Wypowiada się ostro. Namawia pacjentów, by przepisywali się do lekarzy, którzy przyjęli warunki Fundszu. Informuje, że do zerwania rozmów doprowadzili związkowcy.

    Porozumienie Zielonogórskie zarzuca ministrowi dyktat. - Nie wyraził woli porozumienia, a sposób jego zachowania wskazuje, że nie słucha lekarzy rodzinnych, jak również lekarzy z innych działów ochrony zdrowia i postanowił doprowadzić do konfrontacji - czytamy w specjalnym oświadczeniu PZ.

    Co dalej z pakietem onkologicznym?


    W tym sporze chodzi nie tylko o utrzymanie stanowiska przez Arłukowicza, ale o los pakietu onkologicznego, nad którym pracował w 2014 roku i zamierza wdrożyć po 1 stycznia.

    Pakiet oznacza wprowadzenie szybkiej ścieżki diagnostycznej dla pacjentów, u których lekarz rodzinny będzie podejrzewał chorobę nowotworową. Wyda mu tzw. zieloną kartę, która spowoduje, że stanie się pacjentem priorytetowym.
    Problem polega jednak na tym, że również od stycznia lekarz rodzinny będzie musiał wypisywać skierowania do okulisty i dermatologa, co dodatkowo wydłuży kolejki.

    W czasie negocjacji z ministrem Arłukowiczem z 20 badań, które mieli pierwotnie wykonywać w przychodniach zostanie im sześć: poziom żelaza, wykonywali badanie PSA - prostaty, tarczycy FT3, FT4, a także zwykłe USG.

    Środowisko medyczne popiera intencje pakietu, ale nie sposób jego realizacji. Dlatego Śląska Izba Lekarska proponowała jego wstrzymanie i przeprowadzenie pilotażu, w którymś z województw.

    Arłukowicz chce mieć jednak chociaż jeden sukces na koncie.


    *Najpiękniej oświetlone miasto na święta. Które? ZOBACZ TUTAJ
    *Zboczeniec z Częstochowy nieuchwytny. Goni, straszy i chce gwałcić [PORTRET PAMIĘCIOWY]
    *Napad na Club 80 w Siemianowicach. Bandyci zdemolowali lokal
    *Prezent na Święta Bożego Narodzenia: Najfajniejszy prezent na święta TOP 10 PREZENTÓW
    *Śląsk Plus - pierwsza rejestracja za darmo. Zobacz nowy interaktywny tygodnik o Śląsku

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo