Bobry atakują Myszków i zagrażają pociągom

    Bobry atakują Myszków i zagrażają pociągom

    Janusz Strzelczyk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Bobry atakują Myszków i zagrażają pociągom
    1/2
    przejdź do galerii
    Bobry budują żeremie na przedmieściach Myszkowa, na Warcie. Zbudowały tamę. Te sympatyczne zwierzęta mogą jednak narobić sporo kłopotów i spustoszenia
    Bobrom już nie wystarczają bezludne okolice. Wprowadzają się do miasta. Budują żeremie na przedmieściach Mysz-kowa, w dzielnicy Mrzygłód, na Warcie.

    Nasz czytelnik, Piotr Filas, zauważył parę tych zwierząt. - Zabrały się ostro do roboty - mówi Piotr Filas. - Dosłownie i w przenośni. W szybkim tempie powaliły już wiele drzew, a ich ostrym zębom nie oprą się nawet pnie o obwodzie 30 centymetrów.

    Myszkowskie bobry opanowały już teren na długości 500 metrów rzeki. Postawiły tamę, którą systematycznie podwyższają. Za tamą rzeka już jest płyciutka, tworzą się łachy piasku. Budują żeremie i mają bezpieczną norę w skarpie brzegu, wyłożoną ściętym drewnem niczym boazerią.

    - Ta para chyba myśli o stworzeniu dużej rodziny - uśmiecha się Piotr Filas. - Wokół są nieużytki, więc nie powinny nikomu zrobić szkody.

    Bo szkodę zrobić potrafią. O czym już przekonali się mieszkańcy gminy Koniecpol. Najpierw pojawiły się w niedużym dopływie Pilicy, Zwleczy, we wsi Zaróg. - To dobry znak - cieszyli się wtedy rolnicy. - Woda musi być czysta, bo w brudnej bóbr nie będzie żył.

    Jednak sąsiedztwo tych zwierząt okazało się kłopotliwe. W sierpniu 2013 roku bobry nawet spowodowały zatrzymanie przed Koniecpolem pociągu relacji Zakopane-Szczecin. Jedno z drzew rosnących przy torach zostało podgryzione przez te zwierzęta i osunęło się na tory i sieć trakcyjną.

    W niedalekiej odległości od miejsca, w którym doszło do zdarzenia, jest rezerwat Borek, w którym mieszkają bobry.

    W naturalnym środowisku wykonują często robotę za człowieka, ścinając drzewa zarastające rowy melioracyjne i kanały. Bobry, żeby przeżyć, zaczęły budować żeremia. Ostrymi jak piła zębami zaczęły ścinać nadrzeczne drzewa, osiki, wierzby. Rzeczkę Zwleczę przedzieliły tamy. Woda zaczęła się spiętrzać. Rzeczka rozlała się szeroko na okoliczne łąki. Kiedy już brakuje drzew nad rzeką, wybierają się do pobliskiego lasu i ścinają sosny, a następnie ściągają je na rzekę.

    Zbudowały kilkanaście tam. Rolnicy patrzyli, jak woda zalewa im łąki. Nie było żadnej możliwości sianokosów. Same straty.
    Gospodarze spodziewali się, że dostaną odszkodowania. O pieniądze jednak bardzo trudno. Gdyby straty wyrządziły dziki czy sarny, nie byłoby problemu. Odszkodowania płacą w takich przypadkach koła łowieckie. Z bobrami jest problem. Jest to zwierzę pod ochroną, nie wolno na nie polować. Myśliwi więc nie mają obowiązku wypłacać odszkodowań przez nie spowodowanych.


    *Najpiękniej oświetlone miasto na święta. Które? ZOBACZ TUTAJ
    *Niesamowite zdjęcia nocne Katowic. Tomasz Kozioł pokazał Katowice, jakich nie widzieliście [ZDJĘCIA]
    *Morderstwo w Katowicach na Tysiąclecia: Marta wołała o pomoc. Przed kim uciekał Dawid?
    * Szalony kierowca toyoty yaris z Będzina zajeżdża drogę i strzela! [FILM Z KAMERKI, ZDJĘCIA]
    *Śląsk Plus - pierwsza rejestracja za darmo. Zobacz nowy interaktywny tygodnik o Śląsku

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama