Data dodania: 2011-02-23 06:00:06 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-02-23 06:00:07
(© arc)
On ciężko pracował, np. pod ziemią; ona prowadziła dom. Któregoś dnia on ma ciężki wypadek w pracy. Potem kalectwo uniemożliwia mu podjęcie pracy. Przez lata rodzina żyje z jego renty. Wreszcie - śmierć głowy rodziny. Wtedy kobieta zostaje bez środków do życia, a sama jest już w wieku, w którym trudno znaleźć jakąkolwiek pracę. Taki dramat co roku przeżywają setki żon rencistów.
Gosia (gość), 31.01.12, 16:56:05
To jest horror ;((( ja wychowywałam 3 dzieci ,nie mogłam pracować ! Teraz zwolnili męża po 34 latach pracy,,,,dostaje 700 zł zasiłku dla bezrobotnych ,,,,Ja kiedy,dzieci już były dorosłe w końcu znalazłam pracę ,,,,ale zatrudniono mnie na Umowę -zlecenie ,,,, po kilku miesiącach pracy miałam zawal serca ,,,,nie należało mi się ani grosza chorobowego (Nie byłam zatrudniona na stałe) teraz jestem chora ,,,,nie nadaję się do pracy ,,,musimy z mężem żyć za 700 zł mąż szuka pracy,ale wszędzie słyszy ,że jest za stary (ma 52 lata) Ta Polska to jeden horror ,,, mam 45 lat lat i co ,,,gdyby mężowi coś się stało ???? koszmar
odpowiedzi (0)
skomentujBarbara Sacka (gość), 23.02.11, 19:42:54
Jestem w szoku po przeczytaniu tego artykułu! Mój mąż jest po wypadku na kopalni, wskutek którego został inwalidą poruszającym się na wózku, z całkowitą niezdolnością do samodzielnej egzystencji od ponad 28 lat. Na kopalni zdążył przepracować tylko 4 lata, wcześniej pracował 2 lata w innym zakładzie. Nigdy nie będzie miał prawa do emerytury, więc ja zostanę praktycznie bez środków do życia, jeżeli Bóg powoła męża wcześniej do siebie. Całe życie poświęcam mężowi, nie mogłam z tego powodu pracować, a kiedy się to stało nasz syn miał tylko 2 latka, ja 23 a mąż 25, więc moje życie kręciło się w większości w domu. Nigdy nie mieliśmy takiego życia jak zdrowi, młodzi ludzie. Każde wyjście, każdy wyjazd musiał być i jest zaplanowany ze szczegółami - czy będą schody, czy będzie miał kto pomóc, czy będzie padało (niestety nie mamy samochodu) i wiele innych spraw. O normalnych wczasach mogliśmy zapomnieć, nie mówiąc o zagranicy...Mogliśmy jechać tylko na turnus rehabilitacyjny i to rzadko...Mąż przez te lata bardzo osłabł, choruje na wiele chorób, ja ciągle opiekuję się nim, chociaż sama mam problemy ze sobą, ze swoim zdrowiem. Po tylu latach wysiada mi kręgosłup, ręce bolą niemiłosiernie, czasem też siada psychika. Żony mężów emerytów(nawet bardzo młodych), żyją w luksusach dalej, chociaż całe życie nie musiały pomagać im w ubieraniu, myciu i wielu innych czynnościach dnia codziennego.
Mam pytanie do naszych rządzących - nie wiem kto pierwszy odejdzie z tego świata, ale dlaczego ja mam już się obawiać swojej starości? Za to wszystko co robiłam, robię i będę robiła mam opuścić swoje mieszkanie i iść mieszkać pod most?! Przecież na nic innego nie będzie mnie stać! Dlaczego mam być ukarana za swoją ciężką pracę?! Nie wiem czy ktoś chciałby się zamienić na nasze życie! Dlaczego żony emerytów (nawet tych młodych) mają godną emeryturę po swoich mężach, a ja mam klepać biedę!! Za co taka kara!! Całe życie muszę robić wszystko sama - od zakupów po remonty - i po co, żeby na starość zostać nędzarzem?! Mam propozycję, żeby współmałżonkowie inwalidów, zaraz po ich śmierci, poddawali się eutanazji, bo to chyba najlepsze wyjście. Wtedy nie będzie problemu, nikt nie będzie musiał nam płacić żadnych pieniędzy.
Pozdrawiam
Moje dane są wyłącznie do wiadomości redakcji
Barbara Sacka
Tychy
basia5914@wp.pl
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 0
Reklama
Reklama
Czy pójdziesz na pielgrzymkę mężczyzn do Piekar?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.