Ważne
    Poczytajmy o śmierci, będziemy lepsi

    Poczytajmy o śmierci, będziemy lepsi

    Marek Twaróg

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Poczytajmy o śmierci, będziemy lepsi
    Życzę wszystkim, by mogli poczytać o śmierci. Brzmi dziwnie na progu weekendu? Dodam więcej: nie ma nic głębszego, bardziej inspirującego, nie ma nic bardziej mobilizującego niż czytanie pamiętników, które chcę Państwu polecić.
    Poczytajmy o śmierci, będziemy lepsi
    Wypadek, śmierć, łzy, akcja ratunkowa, komisja badająca przyczyny - na Śląsku znamy ten łańcuszek wydarzeń aż za dobrze. Nie ma miesiąca, byśmy i my o tym nie pisali. Gdy kurz opadnie - pogrzeb się odbędzie, media zapomną, koledzy z kopalni pożałują, a sąsiedzi uznają, że zrobili swoje i więcej pomóc nie mogą - dla wdów czy sierot zaczyna się prawdziwe życie. I właśnie o tym prawdziwym życiu - w przeciwieństwie do "wypadek, śmierć, łzy, akcja ratunkowa, komisja…" - nic nie wiemy.
    Źle, że nie wiemy, bo to, jak heroicznie zmagają się z każdym dniem, jak walczą o każdą pomoc, uśmiech, jak próbują nie utonąć w depresji i frustracji - to właśnie sytuacje, które niosą najważniejszą dla nas naukę.

    Naukę o życiu, które stawia przed nami rzeczywiste problemy, a nie zaprząta umysłu urojonymi, codziennymi kłopocikami. O życiu, gdzie gra toczy się o zdrowie dzieci, dach nad głową, choć jeden dzień odpoczynku. Tam nie ma miejsca na lamentowanie nad złym szefem czy plotkowanie o koleżance, tam codziennie jest twarda walka o przetrwanie. I w tym sensie pamiętniki, o których piszę, są inspirujące i mobilizujące. W tym sensie wreszcie pamiętniki te są instrukcją dochodzenia do szczęścia, a nie zapisem dramatu. Są w większości przypadków afirmacją siły człowieka, który nie poddaje się nawet w chwili takiej próby, jak nagła śmierć najbliższych. Są bardzo osobistą receptą na radzenie sobie ze złym losem.

    Co więcej - są wręcz przepisem na udobruchanie złego losu, na przekucie porażki w zwycięstwo.

    Miałem właśnie ogromne szczęście być dopuszczony do tajemnic rodzin górniczych, które straciły bliskich w wypadkach na kopalni. Mogłem przeczytać wszystkie prace zgłoszone na zakończony już konkurs "Moje życie po wypadku", ogłoszony jeszcze w zeszłym roku przez Główny Instytut Górnictwa, Związek Zawodowy Ratowników Górniczych i Fundację Rodzin Górniczych. "Dziennik Zachodni" od następnego piątku będzie publikował najlepsze prace. To mądre teksty, dlatego już teraz je polecam.

    Matka z piątką dzieci po stracie męża, nastolatek, który po śmierci ojca nagle musiał udźwignąć dorosłość, ratownik górniczy, który wyciągał kolegów spod ton kamieni. Oni wszyscy wskazali mi (a właściwie przypomnieli), gdzie należy dostrzegać życiowe priorytety. Odrobina dobra naprawi wszystko - zapamiętałem słowa ks. Bosko przytoczone w którejś pracy. Po zwycięskiej bitwie ze śmiercią w rodzinie, słowa te rozumie się w sposób wyjątkowy. Takie doświadczenie uczy, że ludzie dobra potrzebują, doświadczają go, a potem je także czynią. Niczego więcej nie trzeba.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama