Walentynki: Poezja, sny? To było. Dziś nauka ma równania...

    Walentynki: Poezja, sny? To było. Dziś nauka ma równania romantycznych sekretów

    Jonathan Leake

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Walentynki: Poezja, sny? To było. Dziś nauka ma równania romantycznych sekretów
    1/2
    przejdź do galerii

    ©Wason Wanichakorn

    Walentynki. Hannah Fry z londyńskiego University College w swojej książce "Matematyka miłości" podpowiada nam, jak monitorować swój związek i dostrzegać zagrożenia, które się w nim pojawiają.
    Niegdyś była tematem poezji i snów, westchnień i pragnień, dziś to naukowcy rozkładają miłość na czynniki pierwsze. I już zdążyli sprowadzić jej romantyczne tajemnice do kilku równań.

    Najważniejsze z nich informuje o tym, kiedy należy skończyć z podrywem i przystąpić do poszukiwania partnera na całe życie, tłumaczy Hannah Fry z londyńskiego University College.

    Gdy już znajdziecie odpowiedniego - jak się wam wydaje - partnera, drugie równanie przedstawione w jej najnowszej książce "The Mathematics of Love" ("Matematyka miłości"), podpowie wam, jak monitorować związek i zauważyć, że jego trwałości coś zagrozi.

    Na co dzień Hannah Fry zajmuje się tworzeniem komputerowych modeli ludzkich zachowań w złożonym środowisku miejskim, które później wykorzystuje do przewidywania zachowań terrorystów i demonstrantów.

    Pewnego dnia przeczytała przejmujący artykuł pióra kolegi po fachu, matematyka Petera Backusa, pod tytułem "Why I Don't Have a Girlfriend" (Dlaczego nie mam dziewczyny). Po wnikliwym przeanalizowaniu takich czynników jak wiek, wygląd, wykształcenie i wybredność, badacz obliczył, że w całej Wielkiej Brytanii żyje tylko 26 kobiet, z którymi mógłby wejść w "cudowny związek".

    Fry bardzo mu współczuła - dopóki nie zauważyła sugestii, że w preferowanej grupie wiekowej Backusowi podoba się najwyżej jedna kobieta na 20. - Uznałam więc, że facet jest zbyt wybredny, i policzyłam wszystko od nowa, zakładając, że jednak więcej kobiet uzna za atrakcyjne. Wyszło mi, że w samym Londynie znajdzie 832 takie kobiety.

    Lecz i to prawdopodobieństwo wydało jej się skromne jak na tak dużą metropolię. Zaintrygowana Fry poszerzyła swoje badanie, dodając dwa nowe twierdzenia: "teorię dyskretnego wyboru" i "efekt przynęty", mające zwiększyć szanse na znalezienie odpowiedniego partnera na całe życie.

    - Z równań wynika, że korzystnie jest mieć nieco brzydszego przyjaciela, by przez porównanie wydawać się lepszym wyborem - tłumaczy.

    Czasami nawet osoby mające odpowiednio paskudnych przyjaciół pozostają samotne. To ryzyko minimalizuje inne równanie zasugerowane przez Fry: algorytm Gale'a-Shapleya, z którego dowiadujemy się, czy samemu zaczepić potencjalnego partnera, czy lepiej czekać, aż zostanie się zaczepionym.

    Analiza wykazała, że ci, który stosują klasyczną kobiecą strategię czekania na zaproszenie na randkę, zwykle jednak przegrywają.
    - Innymi słowy: nie warto być biernym. Matematyka jasno więc dowodzi, że ci, którzy wychodzą z inicjatywą, co prawda wielokrotnie ryzykują odrzucenie, ale koniec końców wychodzą na tym lepiej, niż osoby, które siedzą i biernie czekają na zalotników.

    Dla wielu osób najważniejsze pytanie dotyczy momentu, w którym należy skończyć zabawę w romans i wreszcie się ustatkować: czy obecny partner to właśnie ten jedyny? A może jeszcze zjawi się ktoś lepszy?
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama