Teatr Reduta Śląska: "Rajzentasza..." spektakl po śląsku [Z...

    Teatr Reduta Śląska: "Rajzentasza..." spektakl po śląsku [Z NOTATNIKA RECENZENTKI]

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Amatorski Teatr Reduta Śląska: Rajzentasza...Od lewej: Jakub Kliś, Danuta Markiewicz i Klaudiusz Keil
    1/2
    przejdź do galerii

    Amatorski Teatr Reduta Śląska: Rajzentasza...
    Od lewej: Jakub Kliś, Danuta Markiewicz i Klaudiusz Keil ©Paweł Mikołajczyk

    "Rajzentasza, krótkie sztuki po śląsku, dwie do śmiechu, a jedna nie" Amatorskiego Teatru Reduta Ślaska. Takie przedstawienie nie zdarza się często. I wcale nie trzeba mówić po śląsku, żeby zrozumieć, o co chodzi w spektaklu chorzowskiej Reduty.
    Zacząć można banalnie - "wykonują różne zawody i są w różnym wieku, a łączy ich teatralna pasja, której poświęcają długie godziny prób i analizy tekstu". Rzecz w tym, że tyle serca i wysiłku, ile wkładają w swoje spektakle członkowie Teatru Amatorskiego Reduta Śląska, to ewenement. Nie tylko dlatego, że zespół teatralnych zapaleńców, którym dziś troskliwie opiekuje się Chorzowskie Centrum Kultury, powstał ponad… 80 lat temu. Także dlatego, że Reduta nie spoczywa na laurach, lecz odważnie sięga po duże utwory dramatyczne i na ogół wychodzi z tych inscenizacji obronną ręką.

    Ostatnia premiera chorzowskiego zespołu miała jednak wyjątkowy charakter, po raz pierwszy jego członkowie zagrali bowiem przedstawienie, którego tekst został napisany po śląsku. A dokładniej trzy przedstawienia jednego wieczoru, bo pełny tytuł spektaklu brzmi: "Rajzentasza, krótkie sztuki po śląsku, dwie do śmiechu, a jedna nie". To trzy jednoaktówki, kompletnie odmienne w nastroju i tematyce, ale także w sposobie inscenizacji, którą wymyślił - i konsekwentnie wcielił w sceniczny kostium - Mirosław Neinert. Wcale nie nawiasem mówiąc, także wychowanek Reduty!

    I od pierwszej chwili widać, że Neinert nie tylko zna reżyserskie rzemiosło, ale i doskonale ocenia możliwości aktorów-amatorów. Nie piętrzy przed nimi trudności, ale (gdy trzeba) trzyma w teatralnej dyscyplinie, a w budowaniu poszczególnych ról wykorzystuje naturalne zalety wykonawców. Od żywiołowości po nutę liryzmu. Żartobliwie rzecz ujmując, co komu lepiej na scenie wychodzi...
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo