Cieszyn w szoku: Chora miłość czy okrutny mord? [WIDEO]

    Cieszyn w szoku: Chora miłość czy okrutny mord? [WIDEO]

    Łukasz Klimaniec

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ten chłopak mówił mi "dzień dobry" raz na dziesięć razy. Ale gdy w czwartek wychodziłam około godziny 15 i mijałam ich, akurat powiedział. I to "dzień dobry" zapamiętam do końca życia - mówi mieszkanka kamienicy przy ul. Rynek 16.
    Ciała nastolatków znaleziono w kamienicy przy rynku

    Ciała nastolatków znaleziono w kamienicy przy rynku ©jb

    Cieszyn jest zszokowany śmiercią pary nastolatków. Cieszyn nie może uwierzyć, że do takiej tragedii doszło w biały dzień. Cieszyn spekuluje, a ludzie przechodząc przez rynek mimowolnie zerkają w stronę kamienicy pod numerem 16.

    Wczoraj Roman i Bogumiła, starsze małżeństwo, zapalili znicz na klatce schodowej i zmówili modlitwę w intencji 16-letniej Justyny S. i 19-letniego Tomasza W. W tej samej kamienicy, w której młodzi zginęli, mieszkają także ich krewni.

    - Widzi pan? Nawet krwi nikt nie zdążył umyć. Tylko przysypali piaskiem - mówi Bogumiła.
    Chwilę później wchodzi jedna z lokatorek. Opowiada, że widziała ciała obojga młodych. Chłopak leżał na plecach. Na brzuchu miał rany kłute. Dziewczyna leżała na schodach twarzą do ziemi. Rany od ciosów miała na plecach i w okolicy szyi.

    - Gdy wychodziłam do pracy około 15, oboje byli na korytarzu, przycupnęli w kącie. Potem dowiedziałam się, co się stało. Szok, po prostu szok - mówi.

    Choć z oficjalnych informacji wynika, że dziewczyna broniła się przed napastnikiem, nikt nic nie słyszał.
    - Jakby ktoś ich zaatakował, to krzyczeliby o pomoc. Sami sobie to zrobili? Przecież tego dnia siedzieli na ławce i przytulali się. Może to ktoś inny, jakaś zawiedziona miłość? - zastanawia się Maria Stefe, lokatorka kamienicy.

    Katarzyna Cader, prowadząca obok sklep, przyznaje, że słyszała z korytarza, który ma za ścianą, jakieś głosy i hałas. Ale trudno jej ocenić, czy należały do pary młodych. - Tam mieszkają też inne dzieci - podkreśla pani Katarzyna. Nie chce wierzyć, by młodzi sami zrobili sobie krzywdę, o czym spekulują inni cieszy-niacy. - Byli przecież zbyt młodzi - dodaje.

    Mieszkańcy kamienicy podkreślają, że Justyna S. była sympatyczna, ale samotna. Zdania na temat rodziny są podzielone. Wiadomo, że Justyna S. mieszkała z matką i siostrą, bez ojca. - Justyna, jak trzeba było to i brykiet nosiła. Grzeczna, nie włóczyła się - mówi anonimowo jedna z lokatorek.
    Maria Stefe: - Mieszkają nade mną. To spokojna, porządna rodzina, żadnych libacji nie robili.



    Czarna seria

    Śmierć dwójki młodych ludzi w centrum miasta to kolejna tragedia, jaka w ciągu ostatniego roku wydarzyła się w Cieszynie. W marcu 2010 roku w stawie na peryferiach miasta znaleziono zwłoki około 2-letniego chłopczyka, którego tożsamości dotąd nie udało się ustalić. Sprawa była głośna na całą Polskę. Kilka dni później tragicznie zakończyło się wieczorne grillowanie kilku młodych ludzi nad rzeką Olzą - utonęło dwóch młodych mężczyzn.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama