To ona pojechała po ciało prezydentowej Marii Kaczyńskiej do...

    To ona pojechała po ciało prezydentowej Marii Kaczyńskiej do Moskwy

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Bożena Borys-Szopa przywiozła do Polski trumnę z ciałem Marii Kaczyńskiej

    Bożena Borys-Szopa przywiozła do Polski trumnę z ciałem Marii Kaczyńskiej ©Mikołaj Suchan

    Zabrała ze sobą jej ulubiony sznur pereł... Dziś po raz pierwszy od katastrofy Bożena Borys-Szopa mówi Agacie Pustułce o swoich przeżyciach. I nie ukrywa wzruszeń.
    Bożena Borys-Szopa przywiozła do Polski trumnę z ciałem Marii Kaczyńskiej

    Bożena Borys-Szopa przywiozła do Polski trumnę z ciałem Marii Kaczyńskiej ©Mikołaj Suchan

    Wierzy pani w przeczucia, jakieś znaki, które potem odczytujemy jako zapowiedź wydarzeń?
    Nie. Nie jestem przesądna. Ale kiedy już po pogrzebach rozmawiałam z żoną ministra Pawła Wypycha, mojego kolegi z Kancelarii Prezydenta, okazało się, że właśnie przed tym wylotem do Smoleńska, wyjął z płaszcza klucze do mieszkania. A nigdy wcześniej tego nie robił. Zostawił klucze, lecz zabrał ze sobą z domu różaniec.


    Rok temu. 10 kwietnia. Jak pani dowiedziała się o katastrofie?
    Byłam jeszcze w domu, w szlafroku, kiedy zadzwonił do mnie syn i powiedział, że mam natychmiast włączyć telewizor. Nie chciałam wierzyć w to, co zobaczyłam. Tego dnia, ok. 17, miałam witać powracającego ze Smoleńska prezydenta. Tak się wcześniej z kolegami umówiliśmy. Paweł Wypych tuż przed wylotem miał zadzwonić, żebym zbyt długo nie musiała czekać na lotnisku. Z tego ranka pamiętam swój telefon do ministra Macieja Łopińskiego i non stop dzwoniący mój telefon komórkowy. Bliscy i dalsi znajomi chcieli wiedzieć, co się stało, czy mnie czasem nie było w tym samolocie? Mechanicznie ubrałam się i pojechałam do Pałacu. Weszłam do gabinetu prezydenta, irracjonalnie licząc, że wszystko będzie jak dawniej. Sekretarki prezydenta już były na posterunku.

    Kiedy po raz ostatni widziała pani Lecha Kaczyńskiego?
    W piątek przed Jego wylotem do Smoleńska. Mieliśmy krótkie spotkanie w gronie prezydenckich ministrów. Paweł Wypych pytał mnie, czemu nie lecę. Powiedziałam, że odmówiłam na ochotnika, bo inni mają ważniejsze powody, żeby być w Katyniu. On trochę się sumitował, że właściwie też nie powinien może lecieć... Prezydent w tym czasie rozmawiał z Maćkiem Łopińskim. Omawiali program wizyty. Prezydent nigdy nie przemawiał z kartki. Miał zwyczaj ćwiczyć na nas swoje przemówienia, ich najważniejsze tezy. Zdejmował marynarkę i chodził między swoimi ministrami, przedstawiając kolejne wątki. W przypadku tego wyjazdu nie trzeba było przygotowywać mu żadnych faktów, cyfr. Wszystko wiedział. Żył tą wizytą.

    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama