Producenci serialu "Ojciec Mateusz" poszukują... bohaterek z...

    Producenci serialu "Ojciec Mateusz" poszukują... bohaterek z kopalni

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Producenci serialu "Ojciec Mateusz" chcą stworzyć dokument poświęcony pracownicom przeróbki. Ma być gotowy za rok
    1/2
    przejdź do galerii

    Producenci serialu "Ojciec Mateusz" chcą stworzyć dokument poświęcony pracownicom przeróbki. Ma być gotowy za rok ©Arkadiusz Gola

    Producenci serialu "Ojciec Mateusz" chcą stworzyć dokument poświęcony pracownicom przeróbki. Ma być gotowy za rok.
    Trzy kobiece historie. Wszystkie łączyć ma Śląsk i kopalnia. Czyli gruba. I właśnie tak - gruba - nazywać ma się dokument, który chce nakręcić Maria Zmarz - Koczanowicz, prodziekan łódzkiej "filmówki", ale przede wszystkim reżyserka i autorka scenariuszów do kilkudziesięciu filmów dokumentalnych i spektakli telewizyjnych. Produkcją zajmie się agencja Profilm - ta sama, która jest producentem m.in. "Ojca Mateusza" i "Strażaków". Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to film będzie można zobaczyć już w przyszłym roku.

    Pracują równie ciężko jak mężczyźni.



    Pierwszą wizytę na Śląsku filmowy mają już za sobą. Ich cel jest prosty - znaleźć pracownice kopalnianej przeróbki, które zechcą opowiedzieć im o swym życiu i pracy. Dlaczego akurat z przeróbki?

    - Bo o ile o górnikach z dołu już nakręcono niejeden film, to kobiet z przeróbki tak jakby się nie zauważało. Tymczasem one pracują często nie mniej ciężko od dołowców, ale zarabiają już znacznie mniej - wyjaśnia Maria Zmarz - Koczanowicz.
    Jak przyznaje pomysł nakręcenia takiego filmu chodził za nią od dawna. Jeszcze od czasów studenckich, które spędziła w... Katowicach. To właśnie na tutejszym Wydziale Radia i Telewizji zdobyła zdobyła dyplom filmowca. W czasie studiów odwiedziła przeróbkę na jednej z zabrzańskich kopalń i już wtedy zafascynowało ja to, co zobaczyła. Miejsce ciężkiej, koszmarnie wyczerpującej pracy i zmagające się z tonami przewalającego się tamtędy tonami węgla kobiety.

    - Marzy mi się coś w stylu filmu "Robotnice" Ireny Kamieńskiej. Chcę pokazać co te kobiety robią po pracy, o jakiej przyszłości marzą ich dzieci, jak to ich życie wygląda na tle obecnej sytuacji całego Śląska. Nie chcę je na siłę skłaniać do jakiś zwierzeń. To ma być takie kino obserwacyjne - przyznaje reżyserka. Przywołany przez nią obraz opowiada o codziennej pracy, ale też zwykłym życiu pracownic Krośnieńskich Zakładów Przemysłu Lniarskiego. W 1981 roku otrzymał Złotego Smoka, czyli Grand Prix na międzynarodowym Krakowskim Festiwalu Filmowym, a także Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama