Artur Borowicz: Nóż do gardła, pistolet do skroni. To...

    Artur Borowicz: Nóż do gardła, pistolet do skroni. To spotyka ratowników medycznych

    Artur Borowicz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Mężczyzna pokiereszował w Zabrzu ratownika medycznego. Nie jest to niestety odosobniony przypadek.
    1/4
    przejdź do galerii

    Mężczyzna pokiereszował w Zabrzu ratownika medycznego. Nie jest to niestety odosobniony przypadek. ©Polska Press

    - Agresja wśród pacjentów narasta - mówi Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
    Mężczyzna pokiereszował w Zabrzu ratownika medycznego. Czy często ekipy pogotowia spotykają się z agresją?
    Niestety nie jest to odosobniony przypadek. Ta sprawa mogła skończyć się dla naszego pracownika większymi obrażeniami, bo napastnik nie zamierzał przestać go bić, ale na szczęście powstrzymali go świadkowie wydarzenia. Karetka zjawiła się na miejscu bardzo szybko, minęło może kilka minut od wezwania.
    Samo wezwanie było bardzo niekonkretne, niezwykle obraźliwe dla dyspozytorki, którą musiałem na pewien czas odsunąć od zajęć, bo nie była w stanie zapanować nad zdenerwowaniem. Na szczęście dziecko, do którego wezwano lekarza, wyszło bez szwanku z całej sytuacji.
    Jakiś czas wcześniej w Chorzowie agresywny napastnik uderzył w twarz dyżurującego lekarza, który teraz leży na OIOM-ie ze zdiagnozowanym krwiakiem śródmózgowym. Lekarz stanął w obronie pobitej kobiety, za którą do stacji pogotowia przybiegł rozjuszony partner. Obie sprawy trafią do sądu, co może stanie się przestrogą dla innych.

    Jak tłumaczy pan takie zachowania?
    Nie ma dla nich wytłumaczenia. To temat dla socjologa, psychologa. Wiem jednak, że zjawisko narasta. Z pewnością jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu i dopalaczy, co jest po prostu plagą. Takie osoby nie są w stanie opanować nad swoimi zachowaniami. Ja już nawet nie mówię, że straszenie zarażeniem hiv, czy potłuczonymi szybami to niemal standard. Kiedyś przyłożono ratownikowi do głowy pistolet. Okazał się atrapą, ale okazało się to dopiero wtedy, gdy obezwładniono napastnika.

    Właśnie, czy ratownicy są przygotowani, by obezwładnić takich agresorów?
    Prowadziliśmy szkolenia z samoobrony, ale potem z nich zrezygnowaliśmy. Jak widać trzeba do nich wrócić. Pacjenci są bardzo roszczeniowi, niecierpliwi. O słownej agresji nawet nie wspominam.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Ratownik chciał pomóc dwulatce. Jej ojciec złamał mu szczękę



    *Wojna kiboli z policją w Knurowie po śmierci 27-latka WIDEO + ZDJĘCIA
    *Gdzie jest burza? Gwałtowny deszcz i grad [MAPA BURZOWA POLSKI ONLINE, RADAR BURZOWY]
    *Matura 2015 bez tajemnic: PYTANIA + ARKUSZE + ODPOWIEDZI
    *NA ŻYWO Akcja ratunkowa w KWK Wujek Śląsk trwa. Szukają 2 górników
    *Nowe becikowe: 1 tys. zł przez 12 miesięcy ZASADY + DOKUMENTY
    *Śląsk Plus. Zobacz nowe wydanie interaktywnego tygodnika o Śląsku

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo