Barcelona - Juventus. Berlin czeka na finał Ligi Mistrzów...

    Barcelona - Juventus. Berlin czeka na finał Ligi Mistrzów 2015 [KORESPONDENCJA Z NIEMIEC] [VIDEO]

    Z Berlina Tomasz Biliński (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Liga Europy a Liga Mistrzów? To dwie zupełnie inne rzeczy. Jestem dumny ze zwycięstwa w tych pierwszych rozgrywkach przed rokiem. Ale teraz to zupełnie coś innego. Większego – wyjaśniał były pomocnik Sevilli, a dziś Barcelony, Ivan Rakitić, którego prawdopodobnie zobaczymy w pierwszym składzie sobotniego finału Champions League przeciwko Juventusowi (transmisja w TVP 1 i Canal+ Sport).

    Finał Ligi Mistrzów 2015 | Barcelona vs Juventus

    Źródło: AIP/Foto Olimpik/Agencja TVN/x-news


    Tak samo inaczej wygląda otoczka spotkań. Finał Ligi Europy miał tylko tą przewagę, że Warszawa jest piękniejsza. Ale to w Berlinie dzieje się więcej. Nie trzeba czekać kilkudziesięciu minut w kolejce do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds, by zrobić sobie zdjęcie z gwiazdą futbolu. Wprawdzie w okolicy Bramy Brandenburskiej albo w centrum Sony nie natkniemy się na Cristiano Ronaldo, ale i tak nie brakuje gwiazd z plakatów zdobiących ściany niejednego pokoju. Szczególnie tych z sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat. Część z nich przyjechała prywatnie, innych ściągnęli sponsorzy. Wśród nich jest Marco Van Basten. Jeden z najlepszych napastników w historii był współtwórcą odrodzenia potęgi AC Milan na przełomie lat 80. i 90. W 1994 r. zmagał się z kontuzją, przez którą jakiś czas potem zakończył karierę. Mimo to jego koledzy wygrali Ligę Mistrzów, pokonując w finale Barcelonę.

    - To stało się w Atenach. Byłem wtedy z drużyną. Pamiętam, że każdy spodziewał się gładkiego zwycięstwa Barcelony. Grali tam przecież tacy piłkarze, jak Romario czy Christo Stoiczkow, a ich trenerem był Johan Cruijff! Ale nasza gra była lepiej zorganizowana. Zmiażdżyliśmy Barcę 4:0. W podobnej sytuacji jest dziś Juventus. Eliminując w półfinale Real Madryt udowodnił, że jest w stanie wygrać z każdym. Właśnie włoską organizacją i siłowym stylem – ocenił Holender.

    Włoscy dziennikarze pytań o analogie z 1994 r. nie szczędzą też piłkarzom Juventusu i trenerowi Massimiliano Allegriemu. - Byłoby fajnie – kwitują krótko, bo co innego mają powiedzieć.

    Większość kibiców, ekspertów, piłkarzy, trenerów, bukmacherów, będących w tych dniach w raju sprzedawców pamiątek i konduktorzy są przekonani, że wygra Barcelona. Pytanie tylko ile. Nieliczni stawiający na Juventus nie mają wątpliwości, że kluczem do pokonania mistrza Hiszpanii i zdobywcy Pucharu Króla jest zatrzymanie Lionela Messiego. Argentyńczyk będzie miał okazje zostać pierwszym piłkarzem w historii, który zdobędzie bramkę w trzech finałach Ligi Mistrzów.

    - Jeśli kiedykolwiek chciałbyś zobaczyć, jak jeden piłkarz robi różnicę, odpal sobie ostatni kwadrans pierwszego półfinału z Bayernem Monachium – śmiał się Van Basten. Messi strzelił dwa gole, przy jednym kładąc na murawie Jerome'a Boatenga, i asystował przy trafieniu Neymara. - Amazing! - westchnął były piłkarz, a dziś trener, który dodał, że z równą uwagą gracze „Starej Damy” muszą się skupić na Andresie Inieście. - Inni też są dobrzy, ale nie ma różnicy między nimi, a piłkarzami Juve – stwierdził.

    Jeszcze kilka dni temu występ Hiszpana był niepewny. Bolała go łydka. Po badaniach i dwóch dniach lżejszych treningów wrócił do zdrowia i razem z Rakiticiem i Sergio Busquetsem ma obsługiwać najlepsze ofensywne trio świata – Messi, Luis Suarez, Neymar. Powstrzymać ich będzie trudno. Z jednej strony jak zawsze. Z drugiej – wyjątkowo, bo nie ma szans, żeby uraz Giorgio Chielliniego został wyleczony do sobotniego wieczoru. Jednego z najlepszym obrońców świata (pogryzionego na ostatnim mundialu przez Luisa Suareza) zastąpi Andrea Barzagli, który w tygodniu dopiero co wznowił trening po kontuzji. Natomiast linią pomocy będzie dowodzić weteran Andrea Pirlo.

    - To będzie mój czwarty finał Ligi Mistrzów. Ale to bez znaczenia. Każdy z nich jest inny. W najbliższym to Barcelona jest faworytem, ale wiemy, co mamy robić. Zresztą w futbolu wszystko jest możliwe - niezwykle odkrywczo skomentował 36-letni Pirlo.

    Swoją drogą, trudno nie przyznać mu racji. W 2003 r. jako piłkarz Milanu po raz pierwszy wygrał Ligę Mistrzów. W finale po rzutach karnych rossoneri byli lepsi od... Juventusu. Cztery lata później Milan w regulaminowym czasie gry ograł Liverpool. - Wiem jak to jest wygrywać te rozgrywki. Niestety, wiem też jak jest, gdy się je przegrywa – dodał Włoch.

    Mowa o pierwszym starciu Milanu z Liverpoolem o trofeum najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie, do którego doszło dziesięć lat temu w Stambule. Mimo że włoska drużyna prowadziła do przerwy 3:0, przegrała. W drugiej połowie Anglicy doprowadzili do remisu i wygrali w rzutach karnych. Bohaterem dogrywki i konkursu jedenastek był Jerzy Dudek. Pirlo w swojej autobiografii nazwał polskiego bramkarza... "tańczącym głupkiem".

    - To najgorsze uczucie nie tylko w mojej karierze piłkarskiej, ale w ogóle w całym życiu - z kamienną miną (chyba, bo zamaskowaną brodą) stwierdził Pirlo przed prawdopodobnie ostatnim meczem w europejskim klubie. Od następnego sezonu ma grać w amerykańskiej MLS. Sobotni finał będzie też ostatnim meczem dla Xaviego, który przenosi się do Kataru. Bez względu na to, kto zwycięży, będzie to wyjątkowa chwila - drużyna zdobędzie tryplet.

    ***

    Finał Ligi Mistrzów 2015, Stadion Olimpijski w Berlinie, godz 20.45

    Juventus – FC Barcelona
    Prawdopodobny skład Juventusu: Buffon - Lichtsteiner, Bonucci, Barzagli, Evra - Marchisio, Pirlo, Pogba; Vidal - Tévez, Morata. Trener: Massimiliano Allegri

    Prawdopodobny skład Barcelony: Ter Stegen - Alves, Piqué, Mascherano, Alba - Rakitić, Busquets, Iniesta - Messi, Suárez, Neymar. Trener: Luis Enrique

    Czytaj także

      Komentarze (7)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ślepy korespondent

      Slonzok (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Warszawa piękniejsza niż Berlin chyba cię pomrocznosc jasna dopadła albo Berliner Kindl zaszkodził Warszawa to najbrzydsza z europejskich stolic co przyznają nawet Polacy

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dlaczego real przegrał

      Mateusz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      bo za często podają dla ronaldo.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      barca

      Mateusz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      barca zwycięży mimo że juve pokonało jakąsi tam krystynke Ronaldo
      .i teraz strzelcy 33min-Neymar 45-piqe 56min-pogba
      80,88-Messi czyli 4-1 dla barcy. Dzięki za przeczytanie Mati JUR.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      walić katar nosem

      katowice (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      F*ck Barca i ich pseudożelów.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jaki

      Lumi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Tak najlepsze jest GKS Katowice konowale

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ironia

      pyjter (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      "Tak samo inaczej wygląda otoczka spotkań. Finał Ligi Europy miał tylko tą przewagę, że Warszawa jest piękniejsza."

      Rozumiemy ironie ...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ale bedzie mecz!

      Kamilek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Oj żeby tu nie było niespodzianki:) Real tez miał mieć łatwo. Tak czy inaczej bilet do multikina na mecz zakupiony. Jednak finał to na dużym ekranie jakoś wolę.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama