Ważne
    Rocznica katastrofy smoleńskiej: Wspomnienie o Jerzym...

    Rocznica katastrofy smoleńskiej: Wspomnienie o Jerzym Szmajdzińskim

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska opowiada o pielęgnowaniu pamięci męża, o tym, że był powszechnie szanowany za solidność, pracowitość i prawdomówność. Wspomina też, dlaczego wybrała go na męża i czy miał w tej sprawie coś do powiedzenia. I co trzeba zrobić, żeby mieć przyjaciół. Tych samych przez całe ćwierćwiecze.
    Rocznica katastrofy smoleńskiej: Wspomnienie o Jerzym Szmajdzińskim

    ©Mikołaj Nowacki

    Jest Pani wrocławianką?
    Nie, jestem warszawianką. Los rzucił mnie do Wrocławia razem z rodzicami. Ojciec dostał tu pracę, przyjechał na pięć lat. Został 25. A więc z urodzenia jestem warszawianką, ale z wychowania szkolno-studenckiego - wrocławianką. Tu mam wielu wspaniałych przyjaciół. I dlatego, w moim życiu jest to miasto numer dwa. Po Warszawie.

    Jak Pani poznała męża?
    Poznałam męża dzięki mojej przyjaciółce Joli. Znała go, ponieważ ich ojcowie pracowali w tej samej branży, w spółdzielniach mieszkaniowych. Mąż kiedyś przyszedł do Joli do pracy, wszedł do jej pokoju, usiadł i tak się poznaliśmy. Od tego momentu do czasu, kiedy między nami zaiskrzyło, była jeszcze daleka droga. Ostatecznie to ja zdecydowałam, że to jest facet, który będzie moim mężem. Ja go wybrałam. On się zawsze śmiał, że to była moja decyzja, a on nie miał nic do gadania. I to prawda.

    WPISZ SIĘ DO NASZEJ KSIĘGI PAMIĘCI KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ 10.04.2010

    Dobry materiał na męża?
    Zdecydowanie tak, ze swoimi cechami charakteru: odpowiedzialnością, solidnością. Takimi, które w życiu są najbardziej potrzebne. I inteligencją, którą niewątpliwie posiadał, oraz specyficznym poczuciem humoru. Takim trochę ścichapęk. Siedział, słuchał, nic nie mówił, ale jak już zażartował, to było to naprawdę dowcipne.

    Ścichapęk?
    Nigdy nie było wiadomo, z czym wystrzeli. Ja mam podwójne nazwisko: Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska. Mąż mówił: moja żona ma dwa nazwiska, jedno gorsze od drugiego, Ten komentarz pokazuje, jakie było to poczucie humoru, trochę autoironiczne.

    Kiedy Państwo wzięli ślub?
    W 1986 roku.

    Więcej przeczytasz w sobotnim wydaniu Dziennika Zachodniego

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama