Polska - Gruzja 4:0. Milik zaczął, ale dopiero Lewandowski...

    Polska - Gruzja 4:0. Milik zaczął, ale dopiero Lewandowski pozbawił rywali złudzeń [ZDJĘCIA, VIDEO]

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Polska - Gruzja 4:0
    1/46
    przejdź do galerii

    Polska - Gruzja 4:0 ©Szymon Starnawski

    Polska z problemami pokonała w Warszawie 4:0 Gruzję w eliminacjach Euro 2016. Zespół Adama Nawałki pozostał liderem Grupy D.
    Biało-czerwonym udało się nawet powiększyć swoją przewagę nad Szkocją i Irlandią, bo obie drużyny podzieliły się punktami w Dublinie (Niemcy za to planowo rozgromili Gibraltar). Lewandowski miał z kolei dodatkową satysfakcję, bo udało mu się wyprzedzić Zbigniewa Bońka w liczbie bramek strzelonych dla reprezentacji. Przed sobotnim meczem miał 23 trafienia, o jedno mniej niż aktualny prezes PZPN. Teraz ma o dwa więcej...



    Foto Olimpik/Agencja TVN/Press Focus/x-news


    Choć pierwsza połowa tego nie zapowiadała. "Sagan już by miał hat-tricka" - żart opublikowany na Twitterze nie był bynajmniej złośliwością pod adresem napastnika Legii Warszawa. Po prostu po sytuacjach, które miał napastnik Bayernu Monachium, Polska mogła i powinna prowadzić do przerwy co najmniej jedną bramką. Można zresztą założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że kapitan biało-czerwonych wykorzystałby obie, gdyby miał na sobie klubową koszulkę. Gra w reprezentacji to jednak zupełnie coś innego. I choć dawno już przestaliśmy liczyć Lewandowskiemu minuty bez gola, to jednak nie da się ukryć, że w tych eliminacjach trafiał wcześniej do siatki tylko w meczu z Gibraltarem.

    Żałować mógł zwłaszcza okazji z 18. min, gdy po podaniu Grzegorza Krychowiaka znalazł się sam na sam z bramkarzem i nawet go minął. Po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybił jednak Aleksandre Amisulaszwili. Lewandowski mógł się zrehabilitować kilka minut później, gdy strzelał z siedmiu metrów po podaniu Kamila Grosickiego. Piłkę wybił jednak nad poprzeczkę fantastycznie spisujący się w sobotę Giorgi Loria, który w pierwszej połowie nie dał się po konać również Grosickiemu i Arkadiuszowi Milikowi.

    Gra Polaków mogła się podobać. Mieli przewagę, atakowali, składnie konstruowali akcje. Zabrakło im jednak skuteczności, dlatego schodzili na przerwę żegnani gwizdami zniecierpliwionych kibiców. Ci dopiero po godzinie gry mieli w końcu powody do radości, bo początek drugiej połowy nie zapowiadał zmiany rezultatu. Zespół Nawałki niby wciąż próbował atakować, ale robił to mniej składnie. Do głosu powoli zaczynali dochodzić również goście.

    Wtedy to właśnie biało-czerwoni popisali się świetnym rozegraniem rzutu rożnego. Za czasów Franciszka Smudy kadra stałych fragmentów gry nie ćwiczyła i efekty oglądaliśmy podczas Euro 2012. Za kadencji Waldemara Fornalika było już trochę lepiej (wystarczy przypomnieć choćby gol Kamila Glika w meczu z Anglią w Warszawie), ale dopiero Nawałka dopracował te elementy gry do poziomu, który pozwala uważać je za atut jego zespołu.

    Tak było w jesiennym meczu z Gruzją w Tbilisi (wygranym 4:0). Tak samo było w sobotę na Stadionie Narodowym. Widząc, że dośrodkowania w pole karne z rzutów rożnych nie przynoszą rezultatu, Polacy zdecydowali się w 62 min na krótkie rozegranie kornera. Grosicki podał do Krzysztofa Mączyńskiego, a ten przekazał piłkę Milikowi. Stojąc dwadzieścia metrów od bramki, napastnik Ajaksu miał dość czasu i miejsca, by ułożyć sobie ją do strzału i uderzyć mocno lewą nogą tuż przy słupku. Loria tym razem był bez szans.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama