Bez unijnych pieniędzy niektóre przedszkola znikną lub sporo...

    Bez unijnych pieniędzy niektóre przedszkola znikną lub sporo stracą

    Katarzyna Domagała

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W Przedszkolu Miejskim nr 54 w Sosnowcu dodatkowa grupa nadal będzie funkcjonowała

    W Przedszkolu Miejskim nr 54 w Sosnowcu dodatkowa grupa nadal będzie funkcjonowała ©Marzena Bugała

    Zajęcia z języka obcego, warsztaty z logopedą, rodzinne wycieczki czy nowe miejsca dla dzieci - to dodatkowe bonusy dla ponad 70 przedszkoli w naszym regionie za pieniądze z Unii Europejskiej. Przez dwa lata dostały w sumie ok. 87 mln zł - jeśli napisały dobry projekt i wygrały konkurs.
    W Przedszkolu Miejskim nr 54 w Sosnowcu dodatkowa grupa nadal będzie funkcjonowała

    W Przedszkolu Miejskim nr 54 w Sosnowcu dodatkowa grupa nadal będzie funkcjonowała ©Marzena Bugała

    Unijne wsparcie zdobyły tak m.in. przedszkola z Katowic, Sosnowca, Bielska i Częstochowy. Dzięki pomocy z Unii powstało też parę małych przedszkoli i punktów przedszkolnych. Teraz na pomoc nie mogą liczyć - skończył się program (trwał w latach 2008-2010), więc skończyły się dotacje.

    Problem jest bardziej dotkliwy w małych społecznościach. Zagrożony jest np. 20-osobowy oddział w niepublicznym przedszkolu "Maja" w Kozach (pow.
    bielski). - Nie stać nas, by bez pomocy utrzymać dodatkową grupę - mówi Robert Kocoł, kierownik projektu UE w "Mai". Ale z unijnego projektu korzystają tam też dzieci z publicznego przedszkola. Wraz z rodzicami, którzy chodzili na wspólne warsztaty, to 306 osób.

    W gminie Żarnowiec bez unijnej pomocy rodzice będą musieli dowozić dzieci do przedszkola na własną rękę, choć teraz bus zabiera je spod domów za darmo. Niektórzy będą mieli do pokonania nawet kilkadziesiąt kilometrów. Jak mówi Monika Zaremba, mama 4-letniej Natalii i rocznej Julii, wiele rodzin zostawi dzieci w domu. Na ich dowóz nie będzie ani pieniędzy, ani czasu.

    W wielu miastach na pociechę po unijnym programie zostanie sprzęt (tablice interaktywne, rzutniki czy laptopy).

    - Gdyby nie ta pomoc, nie mielibyśmy szans na wyposażenie specjalnej sali - mówi Elżbieta Kordos, dyrektorka Przedszkola Miejskiego nr 54 w Sosnowcu.

    Sosnowieckie dzieciaki i tak mają dużo szczęścia, bo miasto postanowiło dopłacać do utrzymania dodatkowych przedszkolnych grup. Nie wszystkie gminy są tak hojne. Większość, po zakończeniu dofinansowania, nie będzie opłacać dalszego utrzymywania "unijnych" placówek. Nie mają takiego obowiązku, ale może powinny o tym pomyśleć wcześniej?

    Dzieci nie poczekają na lepsze czasy


    Wszystko, co ogranicza dostęp do wspólnej zabawy ze specjalistami źle wpływa na przedszkolaki - podkreśla dr Anna Watoła, wieloletnia dyrektorka przedszkola, dziś pracownik Uniwersytetu Śląskiego. Dzieci nie poczekają na kolejne dotacje rok, dwa czy trzy. Jeśli zabraknie dla nich pieniędzy, w życie mogą wejść z deficytem rozwojowym. O tym wie cały świat. Wiemy i my. Jednak jakoś tak się dzieje, że w Polsce górę bierze czynnik ekonomiczny. Wielość zajęć jest jednak konieczna dla dobrego rozwoju dzieci. Na pewno problem kończących się dotacji rozwiązałoby lepsze gospodarowanie pieniędzmi przez samorządy. Bowiem w wielu miejscach za dużo przeznacza się na sprawy administracyjne.

    Sąd za brak miejsc w przedszkolu

    Co mogą zrobić rodzice, których pociechy nie dostały się do przedszkola? Po bezskutecznym wezwaniu gminy do zapewnienia im miejsca, mogą złożyć skargę... w sądzie. Dr Anna Wierzbica z Uniwersytetu Śląskiego wyjaśnia, że taka możliwość przysługuje rodzicom, kiedy gmina nie realizuje swojego zadania, którym jest zapewnienie dostępu do edukacji publicznej na poziomie podstawowym. Rodzice, którzy uznają, że gmina jest w tym przypadku bezczynna, mogą to zgłosić do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Tam sędziowie przyjrzą się pracy samorządu. Jeśli potwierdzą się obawy rodziców, że zamiast miejsc w przedszkolach gmina zapewnia np. długopisy z napisem "Kocham moje miasto", może zlecić jej zapewnienie dodatkowych miejsc w przedszkolach. Ale w przypadku, gdy sąd uzna, że samorząd naprawdę boryka się z problemami finansowymi, nie musi zobowiązać go do naprawy tej sytuacji.

    Czy gminy powinny mieć obowiązek podtrzymywania unijnych programów?

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nasze dzieci

      XYZ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 33 / 36

      ogólnie wiadomo, że dzieci to przyszłość narodu,że mają pracować na nasze emerytury, dlaczego więc młodym rodzicom ciągle kładzie się kłody pod nogi, nic dziwnego,że nie starają się o nie.Państwo...rozwiń całość

      ogólnie wiadomo, że dzieci to przyszłość narodu,że mają pracować na nasze emerytury, dlaczego więc młodym rodzicom ciągle kładzie się kłody pod nogi, nic dziwnego,że nie starają się o nie.Państwo powinno stworzyć takie warunki,żeby młodzi starali się o dzieci, żeby mieli tą świadomość, że dzieci to ich przyszłość a nie kula u nogi i same kłopoty. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama