Tour de France 2015: Przekleństwo żółtej koszulki. Kolejny...

    Tour de France 2015: Przekleństwo żółtej koszulki. Kolejny lider musi się wycofać

    Arlena Sokalska (AIP)/FOTO OLIMPIK/X-News

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tony Martin
    1/2
    przejdź do galerii

    Tony Martin ©Eric Feferberg

    Tony Martin na szóstym etapie Tour de France złamał w kraksie obojczyk. Niemiec się wycofał, kolejnym liderem będzie Chris Froome.

    FOTO OLIMPIK/X-News

    Nic nie zapowiadało tak fatalnego zakończenia etapu z Abbeville do Le Havre. Wbrew zapowiedziom wiatr od morza nie był silny, więc peleton jechał spokojnie. Nikt nie dyktował morderczego tempa i zapowiadał się zwykły finisz z grupy faworyzujący sprinterów, którzy potrafią walczyć na lekko wznoszącym się terenie.

    Końcówka była jednak dramatyczna. Doszło do sporej kraksy, w której ucierpiało wielu kolarzy, między innymi lider wyścigu Tony Martin (Etixx Quick-Step). Niemiec długo nie wsiadał na rower i w charakterystyczny sposób trzymał się za rękę. Natychmiast otoczyli go koledzy z drużyny i w bardzo wolnym tempie, podtrzymując Martina na rowerze zmierzali do mety. Widok lidera wspieranego między innymi przez Michała Kwiatkowskiego i Michała Gołasia był niesłychanie przejmujący.

    W tym samym czasie do mety podążał samotnie inny zawodnik Etixx Quick-Step Zdeněk Štybar, nieświadom dramatu, który rozgrywa się kilkaset metrów dalej. Zdezorientowani sprinterzy, w tym Peter Sagan (Tinkoff-Saxo), John Degenkolb (Giant-Alpecin) i Bryan Coquard (Europcar) nie mogli zebrać się do pościgu. – Wszyscy czekali na to, że ja zacznę gonić Štybara. Ale gdybym to zrobił, wygrałby ktoś inny. Mimo wszystko jestem zadowolony z drugiego miejsca –mówił Sagan. Ale nieoficjalnie mówi się o tym, że Słowak z Czechem są bliskimi przyjaciółmi i to mógł być kolejny powód, dla którego Sagan odpuścił.

    Oczywiście na finiszu nie ma przyjaźni, ale Sagan mógł przypuszczać, że nawet jeśli dogoni kolegę, to i tak nie wygra etapu. Niezależnie od intencji zawodnika Tinkoff-Saxo, Štybar jest pierwszym od 14 lat czeskim kolarzem, który wygrał etap na Tour de France.

    Zkolei Tony Martin będzie najprawdopodobniej piętnastym zawodnikiem w studwuletniej historii Tour de France, który wycofa się z wyścigu będąc jego liderem. Nie dalej jak we wtorek musiał to zrobić Fabian Cancellara (Trek Factory Racing), więc ta edycja jest wyjątkowa również pod względem pecha, jaki dopada posiadacza żółtej koszulki.

    Historyczny był na szóstym etapie również wyczyn Daniela Teklehaimanota z południowoafrykańskiego zespołu MTN – Qhubeka. Urodzony w Eritrei kolarz punktował na górskich premiach i jest pierwszym w historii ciemnoskórym kolarzem, który przywdzieje na kolejnym etapie koszulkę w grochy dla najlepszego górala, którą wcześniej miał Joaquim Rodriguez (Katiusza).

    Niestety żółtka koszulka również zmieni właściciela. Po prześwietleniu potwierdziły się najgorsze obawy –okazało się, że Martin ma złamany obojczyk i wycofuje się z wyścigu. W tej sytuacji nowym liderem będzie – już po raz drugi – Chris Froome (Sky). Brytyjczyk był nim już na czwartym, brukowanym etapie.

    Wycofanie się Martina bardzo poruszyło nie tylko kibiców, ale również innych zawodników. Niemiec pochodzący z Cottbus, tuż przy granicy z Polska jest zawodnikiem niesłychanie lubianym. Bo o tym, jakim jest człowiekiem więcej niż tysiąc słów mówi jedna scena, która rozegrała się na mecia. Obolały, trzymający się za nieruchomą rękę Martin podszedł do uradowanego ze zwycięstwa Štybara, uścisnął go i powiedział, że cieszy się jego szczęściem.

    Na mecie, przy autobusach ekip rozegrała się też inna scena. Froome, który również uczestniczył w wypadku minął swój pojazd i podjechał siedem autobusów dalej, do Astany. Chciał porozmawiać z Vincenzo Nibalim, który oskarżył zawodnika Sky o spowodowanie kraksy. Po rozmowie Włoch wycofał się z tych oskarżeń i napisał na Twitterze, że przeprosił Fromme’a za pomówienia.

    W kraksie ucierpiał też kolejny z faowrytów, Nairo Quintana (Movistar). Kolumbijczyk doznał jednak małych obrażeń łokcia i nic nie stoi na przeszkodzie, by kontynuował wyścig. Podobnie Tejay Van Garderen (BMC), który już po wszystkim dziękował innemu zawodnikowi z czołówki, świetnie spisującemu się Warrenowi Barguilowi (Giant-Alpecin) za to, że lekko na nim wylądował. „Mam nadzieję, że on też czuje się dobrze”–napisał Amerykanin.

    Właściwie jednym z niewielu kolarzy z czołówki, który ne ucierpiał w kraksie był Alberto Contador (Tinkoff-Saxo). Ale mimo tego, że zawodnicy wjeżdżali na metę wiele minut po sprinterach nikt nie poniósł strat czasowych. Ponieważ kraksa wydarzyła się w trzykilometrowej strefie ochronnej wszystkim zapisano czas, z jakim na metę wjechał drugi w rywalizacji Peter Sagan.

    W piątek przedostatni w tegorocznej edycji Tour de France odcinek dla sprinterów. Wsobotę swoją szansę może mieć Michał Kwiatkowski, bo finisz zaplanowano na Mur de Bretagne. W niedzielę z kolei odbędzie się drużynowa jazda na czas. a

    Transmisje z Tour de France w stacji Eurosport

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama