Częstochowa będzie zwalniać nauczycieli, ma 140 etatów za...

    Częstochowa będzie zwalniać nauczycieli, ma 140 etatów za dużo

    Katarzyna Domagała, Beata Marciniak

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Częstochowscy nauczyciele pikietowali UM 27 kwietnia

    Częstochowscy nauczyciele pikietowali UM 27 kwietnia ©Janusz Strzelczyk

    Edukacja kosztuje miasta coraz więcej. Zaś do szkół przychodzi coraz mniej dzieci. Samorządowcy w Częstochowie postanowili zmienić tę sytuację. Rzecz jasna, z dnia na dzień nie znajdą dodatkowych uczniów. Zabrali się więc za cięcia etatów wśród pracowników oświaty. Jak się okazuje, z tym pomysłem wcale nie są oryginalni.
    Częstochowscy nauczyciele pikietowali UM 27 kwietnia

    Częstochowscy nauczyciele pikietowali UM 27 kwietnia ©Janusz Strzelczyk

    - W szkołach mamy o 140 etatów za dużo - mówi Włodzimierz Tutaj z UM w Częstochowie. - Także liczba pracowników administracyjnych i dydaktycznych powinna się zmniejszyć.

    Ryszard Stefaniak, naczelnik Wydziału Edukacji w częstochowskim UM podkreśla, że niż demograficzny spowodował, że co roku uczniów jest mniej, za to nauczycieli przybywa. - Nauczyciel musi mieć kogo uczyć.

    Jednak redukcje i zwolnienia swoim zasięgiem obejmą też pracowników administracji. Do tego w jednej placówce ma pracować tylko jedna osoba sprzątająca. Mniej ma być także bibliotekarek, pedagogów szkolnych czy pracowników świetlicy.

    - W trudnej sytuacji ekonomicznej nauczyciele powinni solidarnie dzielić się pracą - mówi Stefaniak. - Co roku spora ilość pedagogów korzysta z płatnego urlopu dla poratowania zdrowia. Na ich miejsce będziemy kierować te osoby, którym zabrakło miejsca na etacie - dodaje.

    Na pocieszenie częstochowskim belfrom, pracownikom administracji i obsługi, pozostaje tylko to, że nie ma regionu, w którym nie pojawiłaby się ani jedna decyzja o zmianach kadrowych w oświacie.
    Do katowickiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego do końca kwietnia informacja o planowanych redukcjach wpłynęła z 14 placówek. Zagrożonych jest ponad 50 pracowników szkół. Jednak, jak mówi Gabriela Herzyk, wiceprezes bielskiego oddziału ZNP, prawdziwa lawina zwolnień zacznie się pod koniec maja. Wtedy mija czas, w którym dyrektorzy analizowali dla ilu pracowników będzie miejsce w szkole od września.

    Potrzebna jest stabilizacja



    Z Lesławem Ordonem, przewodniczącym NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty i Wychowania woj. śląskiego, rozmawia Beata Marciniak

    Nauczycieli jest za dużo i nie ma dla nich pracy. Może są niepotrzebni?
    Nauczyciele są potrzebni. W tej chwili mamy niż demograficzny i ten dotyka pedagogów. Drugi problem to likwidacja szkół przez gminy. Ta wynika także z niżu. Ale co będzie za 6-8 lat, kiedy będzie wyż, wtedy nauczycieli zabraknie. A wykształcenie nowego pedagoga to nie tylko kwestia studiów, to proces wieloletni.

    Czy uczelnie powinny wprowadzić ograniczenia na kierunkach pedagogicznych?
    To absurd. Każdy ma prawo studiować to, co chce. Może trzeba zmienić jedynie program tak, by absolwent takich studiów mógł pracować także w innym zawodzie.

    Jaka jest pana recepta na dzisiejszą oświatę?
    W zawodzie nauczyciela potrzebna jest stabilizacja, a nie zmiany programów.

    Czy gminy powinny szukać oszczędności w swoich szkołach?

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama