Biedny jak mysz kościelna Wodzisław może stracić 1,3 mln

    Biedny jak mysz kościelna Wodzisław może stracić 1,3 mln

    Jacek Bombor

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Biedny jak mysz kościelna Wodzisław może stracić 1,3 mln
    Miasto 10 lat zarabiało na cudzej kamienicy. Teraz wojewoda żąda pieniędzy razem z odsetkami.
    Biedny jak mysz kościelna Wodzisław może stracić 1,3 mln
    Ponad 1,3 mln zł musi oddać miasto Wodzisław Śląski powiatowi. Rachunek został wystawiony za 10 lat bezprawnego korzystania z kamienicy przy Rynku 11.

    Sęk w tym, że biednego jak mysz kościelna miasta nie stać na taki wydatek - i tak ledwo łata finansowy koniec z końcem po tym, jak radni nie zgodzili się na likwidację kilku szkół.

    - Strata takiej dużej kwoty byłaby dla nas olbrzymim ciosem.
    Nie stać nas na to. I tak wprowadziliśmy spore oszczędności w naszych jednostkach, tniemy etaty w urzędzie i straży miejskiej, realizację wielu inwestycji odłożyliśmy na później - mówi Barbara Chrobok, rzeczniczka Urzędu Miasta w Wodzisławiu Śląskim.

    Wodzisław Śląski tonie w długach - ma ich na ponad 19 milionów złotych!

    Kamienica przy Rynku 11 należała do prywatnego właściciela, który zmarł. W związku z brakiem spadkobiercy, stan prawny budynku nie był uregulowany. W 1971 roku miasto podpisało umowę na dzierżawę. Od tej pory pomieszczenia były stale wynajmowane. W atrakcyjnie położonej kamienicy mieszczą się sklep spożywczy oraz biura. Pieniądze z tego tytułu regularnie wpływały do miejskiej kasy, zaś wodzisławski Zakład Gospodarki Mieszkaniowej i Remontowej pełnił rolę gospodarza budynku.

    Sytuacja prawna kamienicy była jednak cięgle niejasna. Wodzisław już w 2003 roku wystąpił z wnioskiem o przyznanie jej miastu, powołując się na "zasiedzenie". Przegrał po wielu sądowych bojach. W kolejnych latach prezydent Wodzisławia chciał skomunalizować budynek.

    - Wystąpiliśmy z wnioskiem o komunalizację do wojewody. Zastrzeżeń nie wniósł ówczesny starosta. W czerwcu 2009 roku zgodził się on na nieodpłatne przejęcie budynku przez miasto. Wzięliśmy to za dobrą monetę, administrowaliśmy kamienicą od wielu lat - mówi Barbara Chrobok.

    Sielankę przerwał w ubiegłym roku wojewoda śląski, który nie wyraził zgody na przejęcie kamienicy ze względu na fakt, że nie są tam prowadzone statutowe zadania miasta, lecz służy ona innym celom. Dzierżawiona była prywatnemu przedsiębiorcy. W efekcie wojewoda nakazał w styczniu tego roku staroście wyegzekwowanie od miasta kwoty, jaką zarobiło dotąd na bezprawnie pobieranych opłatach.
    Razem z odsetkami za lata 2001-2011 uzbierało się tego dokładnie 1,327 mln zł. W lutym, starosta na piśmie zażądał zapłaty w terminie do 14 dni!

    - Wiemy, że to może wpłynąć na nasze relacje z miastem, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Próbowaliśmy się dogadać, rozłożyć kwotę na raty, ale nie udało się - wyjaśnia Dariusz Prus, wicestarosta wodzisławski.

    Będące w finansowych tarapatach miasto nie chce jednak oddać pieniędzy. W efekcie powiat wodzisławski złożył pozew w sądzie.

    - Nie zgadzamy się z tą decyzją. Mieliśmy zgodę starosty na staranie się o przejęcie kamienicy. Przez te wszystkie lata miasto czerpało korzyści z kamienicy, ale z tego tytułu ciążyły na nas również obowiązki np. remontowe - mówi Barbara Chrobok.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama