Nie ma byka na Bernarda Krawczyka!

    Nie ma byka na Bernarda Krawczyka!

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Francik Pytlok w serialu Telewizji Katowice pt.  " Sobota w Bytkowie"

    Francik Pytlok w serialu Telewizji Katowice pt. " Sobota w Bytkowie" ©Materiały Teatru Zagłębia

    Każdej roli poradzi, nikomu nie wadzi, a scenę rozsadzi! O Bernardzie Krawczyku, ulubionym aktorze kilku pokoleń, pisze Henryka Wach-Malicka.
    Francik Pytlok w serialu Telewizji Katowice pt.  " Sobota w Bytkowie"

    Francik Pytlok w serialu Telewizji Katowice pt. " Sobota w Bytkowie" ©Materiały Teatru Zagłębia

    Bernard Krawczyk, lat 80 (wszyscy pytają, jakim cudem?!) nie wychodzi z formy, a energii przybywa mu z wiekiem. Skłonność do żartów i rymowanek udzieliła się uczestnikom benefisu znakomitego aktora w Chorzowskim Centrum Kultury. Pod koniec imprezy nikt już prozą nie mówił. Bo Bernard Krawczyk takie ma powołanie, że śpiewa i recytuje na zawołanie. Na zawołanie zagra rozkosznego podrywacza, któremu każda baba wybacza. Albo, jeśli chcesz, staruszka-mentora, co zdyscyplinuje potwora. Taki to już aktor, który żadnej pracy się nie boi.

    Nie będę ukrywać
    Dziś powiedzieć wolę
    Że naszego Benia
    Kochają Gorole

    Słynny Benio, zwany też Fredem, to istny fenomen. Artystyczny i zdrowotny. Nie ma dla niego wysiłku, którego się nie podejmie. I nie pyta "za ile", co pięknie podsumował Jan Englert, partner Benia ze śląskich filmów Kazimierza Kutza, pisząc do jubilata w urodzinowym liście: "Nigdy nie zabiegałeś o poklask i nie zamieniałeś talentu na dobra materialne. W naszej teatralnej kopalni coraz mniej pozostało takich robotników...".

    Bernard Krawczyk nie liczy zagranych ról i nie rozpamiętuje przeszłych dokonań, bo co było, to było. Liczy się tylko to, co będzie. Ale doświadczenia, zwłaszcza życiowego, nie lekceważy. Kiedy szedł do gimnazjum, martwił się, że mówi tylko po śląsku i po niemiecku, bo jego wczesne lata szkolne przypadły na czas II wojny i szkoła niemiecka była obowiązkowa. A po latach okazało się, że właśnie gwara - najpiękniejsza, bo naturalna, a nie wyuczona - stała się jednym z jego największych atutów. No i prawdziwe śląskie wice można opowiadać tylko po śląsku! - Jednocześnie - mówi Paweł Gabara, dyrektor Gliwickiego Teatru Muzycznego - Benia polszczyzna, zwłaszcza gdy czyta poezję, powala na kolana. Brzmienie głosu, interpretacja i melodia każdej sylaby składają się na wyjątkowe przeżycie.

    Tej polszczyzny uczył się Bernard Krawczyk w słynnym katowickim Studiu Dramatycznym, m.in. pod okiem Gustawa Holoubka i Romana Zawistowskiego. Nie wiedział, czy chce być aktorem, ale na egzamin namówił go Jan Klemens, dziś także znany aktor. Jan i Bernard nazywani byli Kastorem i Polluksem, chociaż nigdy nie ustalili, który jest którym!
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama