Odchodzą mundurki, nadchodzi rewolucja

    Odchodzą mundurki, nadchodzi rewolucja

    Joanna Ćwiek , Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Rok szkolny, który właśnie się zaczyna, oznacza początek największej od 1989 r. reformy w oświacie. W ciągu kilku najbliższych lat nasz system nauczania ma ulec zupełnej przemianie.
    Znikną ostatnie relikty czasów PRL-u i pozostałości lodowcowej epoki Romana Giertycha, którego mundurki, wojny z lekturami czy dążenie do odgórnej kontroli programów szkolnych stały się symbolami ideologizacji nauczania.

    Przestaje obowiązywać wprowadzone przez Giertycha ograniczenie, zgodnie z którym szkoła mogła wybrać dla swych uczniów tylko trzy podręczniki do nauczania każdego przedmiotu. Od dziś także o tym, jak dzieci będą ubrane w szkole, zdecydują rodzice i nauczyciele, a nie minister.

    W roku szkolnym 2009/2010 na maturze pojawi się obowiązkowy egzamin z matematyki, a do pierwszej klasy pójdzie 116 tysięcy sześciolatków - jedna trzecia wszystkich dzieci w tym wieku. W ciągu kolejnych lat, aż do 2012 r., będą dołączały do nich pozostałe dzieci w tym wieku. Wcześniejsze rozpoczęcie nauki to równe szanse na dobrą wiedzę dla dzieci z miast i wsi, a także - po kilkunastu latach - nadzieja na to, że w starzejącym się społeczeństwie będzie miał kto utrzymać rzesze ubogich emerytów.

    Przyszły rok szkolny to także początek końca zerówek, które - jako nieudany, choć długotrwały eksperyment edukacyjny - będą powoli zastępowane przez przedszkola.

    W roku szkolnym 2009/2010 wejdą też nowe podstawy programów nauczania. Wprowadzenie obowiązkowego języka obcego już w pierwszej klasie podstawówki ma spowodować, że polska szkoła stanie się szkołą Europejczyków.

    W rezultacie tych zmian młodzi Polacy mają być ludźmi znającymi dobrze nie tylko ojczystą kulturę, ale też języki obce, i dobrze radzącymi sobie w zmieniającym się świecie.

    Niestety, już dziś widać, że droga do tego celu będzie kręta i wyboista. Przykład? Oto jeden z najbardziej bulwersujących. W tym roku gimnazjaliści ostatnich klas będą po raz pierwszy zdawać egzamin z języka obcego. Tymczasem profesjonalne pracownie językowe w wielu gminach województwa śląskiego można policzyć na palcach jednej ręki, a w pozostałych nie ma ich wcale. Podobnie jest w całej Polsce. W Katowicach na 26 szkół pracownie posiadają 4 gimnazja. W Tychach, Bielsku-Białej i Sosnowcu nie ma żadnej.

    Mieczysław Orgacki, naczelnik wydziału edukacji w Urzędzie Miasta w Tarnowskich Górach, zwraca uwagę na niewłaściwy sposób nauczania języków. Dzieci, które uczyły się języka obcego w podstawówce, w gimnazjum zaczynają wszystko od początku.

    Wciąż nierozwiązana jest sprawa m.in. finansowych żądań nauczycieli. Dziś do Warszawy wybierają się działacze Związku Nauczycielstwa Polskiego, by pikietować przed Ministerstwem Edukacji. - Najpierw idziemy na naradę do głównej siedziby ZNP, a potem pod ministerstwo, żeby zasygnalizować, że nie jesteśmy zadowoleni z wyników dotychczasowych rozmów - mówi Kazimierz Piekarz, prezes śląskiego oddziału ZNP w Katowicach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama