Coraz więcej milionerów w naszym regionie

    Coraz więcej milionerów w naszym regionie

    Beata Sypuła

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jest dobrze, bo możesz zarabiać więcej niż na Zachodzie. Bogaćmy się - nawołuje Marek Kondrat w słynnej już reklamie. Choć o bogactwie marzy niemal każdy, potrafią je zdobyć tylko nieliczni. Gdzie i jak można zarobić prawdziwie duże pieniądze? O analizę po raz pierwszy pokusiła się Izba Skarbowa w Katowicach.
    Grażyna Piechota, rzeczniczka katowickiej izby, wyliczyła, że najlepsza pogoda dla bogaczy panuje w Częstochowie, gdzie żyje obecnie 145 milionerów, później zaś w Katowicach (144), w Bielsku-Białej (121) i Gliwicach (102).

    A więc duże miasta mnożą krezusów, powie ktoś. Nic bardziej błędnego! W liczącym około 43 tysiące mieszkańców Mikołowie jest 35 milionerów, a w Siemianowicach Śląskich (72 tys. ludzi) tylko 13.
    Kim zatem są najzamożniejsi mieszkańcy regionu? To głównie przedsiębiorcy, ludzie z głową na karku. Nie chcą, więc nie muszą płacić słonego, 40-procentowego podatku.

    - Prawie 98 proc. osób z dochodami w 2007 roku przekraczającymi 1 mln złotych, to przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność gospodarczą i wybrali opodatkowanie dochodów jednolitą, 19-procentową stawką podatkową, wprowadzoną w 2004 roku - wyjaśnia Grażyna Piechota.


    Znikomą liczbę stanowią pracownicy najemni. Z pracy na rzecz cudzej firmy czy instytucji co najmniej 1 mln złotych dochodu w 2007 roku uzyskało tylko 26 osób.

    Najwięcej szans na dobry zarobek dali nam pracodawcy w stolicy regionu - 9 takich szczęśliwców mieszka w Katowicach, po 2 w Częstochowie, Gliwicach, Rybniku i Wodzisławiu Śląskim, po 1 w Będzinie, Bielsku-Białej, Kłobucku, Mysłowicach, Myszkowie, Rudzie Śląskiej i Sosnowcu.

    Co ludzie robią z taką górą pieniędzy? Tylko posiadacze małej fortuny kupują dom, dobre auto, drogi zegarek, fundują sobie podróż dookoła świata, biżuterię i ciuchy z modnych butików.

    Prawdziwi bogacze pomnażają swoje fortuny, inwestując w nowe przedsięwzięcia. Mają przy tym dwie strategie. Jedni postępują zgodnie z zasadą, że nie wsadza się wszystkich jajek do tego samego koszyka.

    Marian Krawczyk z Dąbrowy Górniczej interesuje się zarówno obrotem złomem, jak i paliwami, montażem zbrojeń budowlanych i gastronomią czy hotelarstwem. Buduje ponadto apartamentowce i rozmaite obiekty rekreacyjne. Z kolei Zbigniew Juroszek z Cieszyna był importerem tkanin dla najlepszych zakładów odzieżowych, potem postawił na zakłady bukmacherskie, dziś buduje apartamenty.

    Bracia Jędrzejewscy, Jacek Domogała z synem Tomaszem, Wojciech Wajda, Teresa i Kazimierz Mokryszowie i Arkadiusz Muś rozwijają swoje imperia w oparciu o jedną branżę. Budują lub kupują kolejne zakłady (często stojące na krawędzi bankructwa) i dość szybko tworzą z nich biznesowe perełki. Potwierdzają zasadę, że pieniądz robi pieniądz oraz słowa ze znanej piosenki Maryli Rodowicz, że "trzeba mieć pieniądze, by biznes mógł się udać".

    Każdy zamożny mówi jednocześnie, że brakuje mu... tylko czasu.

    Żaden z regionalnych krezusów, których usiłowaliśmy namówić na rozmowę na łamach "Polski Dziennika Zachodniego" nie chciał jednak rozgłosu. W Polsce ze sławą wciąż jeszcze wiąże się bowiem zawiść. Jeden z najbogatszych ludzi naszego regionu powiedział nam: "Pieniądze najlepiej lęgną się z dala od świateł reflektorów". Ludzi potwierdzających swoim dorobkiem tę regułę jest u nas coraz więcej.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama