Katowice: Kładka na Załężu zamknięta, mieszkańcy...

    Katowice: Kładka na Załężu zamknięta, mieszkańcy niezadowoleni

    Marta Żabińska/Echo Miasta

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Krzysiek i Magda korzystali z tego przejścia nad torami..., gdy kładka była otwarta

    Krzysiek i Magda korzystali z tego przejścia nad torami..., gdy kładka była otwarta ©Marzena Bugała

    Katowickie Załęże ciągnie się wzdłuż torów głównej linii pociągów pasażerskich, ale kładka dla pieszych nad nimi jest od trzech tygodni zamknięta. Po raz trzeci w tym roku. - Starsi nie mogą zapłacić rachunków w gazowni. Po drugiej stronie są zakłady pracy i 160 garaży, w tym nasz - zadzwoniła do nas zdenerwowana Bernadeta Marczyńska. Latem tłumy kursują na południową stronę kąpać się na Bugli lub wypoczywać na działkach.
    Krzysiek i Magda korzystali z tego przejścia nad torami..., gdy kładka była otwarta

    Krzysiek i Magda korzystali z tego przejścia nad torami..., gdy kładka była otwarta ©Marzena Bugała

    Miasto robiło tam pomiar ruchu w lutym - w ciągu jednego dnia naliczono 248 użytkowników kładki. Teraz mieszkańcy mają wybór: albo nadrabiać 1,5 km, albo przechodzić przez ruchliwą, pełną torowisk trasę kolejową. - Często dajemy pouczenia, niekiedy mandaty. Tyle dobrze, że prewencja robi swoje, ludzie są bardziej ostrożni - ocenia Aleksy Cieślik ze Straży Ochrony Kolei.

    Sprawa ciągnie się od stycznia, gdy przejście zamknięto po raz pierwszy.
    PKP po przeglądzie stwierdziło zły stan techniczny. Z kładki spółka nie korzysta, więc nie zamierza jej remontować. Chce ją przekazać miastu, które zresztą chce ją przejąć. Tyle że strony wciąż próbują się dogadać. Czemu jeszcze się nie udało?

    Katowicki Miejski Zarząd Ulic i Mostów twierdzi, że od trzech miesięcy czeka na wiążące stanowisko PKP, wysłał projekt porozumienia, monity. Jolanta Michalska z Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP winą obarcza procedury: - Sprawa wymaga przygotowania mnóstwa dokumentów, za każdym razem muszę ustalać pewne kwestie z Polskimi Liniami Kolejowymi.

    Ostatnio wyznaczono wreszcie datę spotkania na 14 lipca. Ale przejęcie to procedura jeszcze dłuższa i nikt nie chce powiedzieć, kiedy kładka zostanie odblokowana. Co więcej, MZUiM twierdzi, że wcale nie wymaga gruntownego remontu, prace naprawcze wycenił na 160 tys. zł. - Nie spełniają tam swej roli osłony przeciwporażeniowe, obiekt jest skorodowany - mówi Tomasz Radziewski z Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Po zeszłorocznej tragedii, gdy na przejściu nad torami w Strzemieszycach zginął mężczyzna, WINB ma szczególne baczenie na te obiekty.

    Przejęcie kładki od PKP udało się dotychczas m.in. w Chybiu. W Tychach mieszkańcy... sami chcieli kładkę wyremontować, PKP się nie zgodziło. W Katowicach negocjacje toczyć się będą o jeszcze dwa inne przejścia: w rejonie Kościuszki-Asnyka i, bardzo popularne, przy os. Paderewskiego. Oba też wymagają napraw. Ale są otwarte. To pierwsze PKP chce zlikwidować. W przypadku drugiego nie jest jedynym właścicielem gruntu i nie może samo decydować o zamknięciu.

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama