Ważne
    W Blachowni zmarł jeden z ostatnich obrońców Westerplatte...

    W Blachowni zmarł jeden z ostatnich obrońców Westerplatte [FILMY]

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    W Blachowni zmarł jeden z ostatnich obrońców Westerplatte [FILMY]

    ©arc

    10 lipca w wieku 96 lat zmarł Aleksy Kowalik, jeden z obrońców Westerplatte 1939 roku. Mieszkał w Blachowni w województwie śląskim. - Miał świetny wzrok i celne oko. Nawet kiedy skończył 80 lat, zawsze trafiał w dziesiątkę - powiedziała jego córka Jadwiga Bucz.
    W Blachowni zmarł jeden z ostatnich obrońców Westerplatte [FILMY]

    ©arc

    Urodził się 23 lipca 1915 roku we wsi Łobodno w powiecie częstochowskim. Zanim w 1939 roku trafił do wojska, pracował na roli. - Najpierw został przydzielony do 77. Pułku Legionów w Lidzie. Dopiero stamtąd 31 lipca 1939 roku skierowano go na Westerplatte - wspominała w poniedziałek prezes Klubu Obrońców Westerplatte w kraju i za granicą, Stanisława Górnikiewicz-Kurowska z Gdańska, autorka książki "Lwy z Westerplatte".




    W czasie walk o Westerplatte Kowalik obsługiwał działko przeciwpancerne. Został ranny. - Dostał się do niewoli niemieckiej w Prusach Wschodnich, gdzie pracował na gospodarstwie rolnym - poinformowała Górnikiewicz-Kurowska. Tam po ponad roku odezwała się stara rana, z której usunięto kulę. Kiedy wyzdrowiał, został odesłany do pracy przymusowej na terenie Luksemburga, gdzie pracował do końca II wojny światowej.



    Do Polski wrócił w 1947 roku. Ożenił się i zamieszkał w Blachowni w powiecie częstochowskim (woj. śląskie). W 1981 roku przeszedł na emeryturę, a dziewięć lat później otrzymał nominację na stopień podporucznika w stanie spoczynku. Aleksy Kowalik został odznaczony m.in.: Krzyżem Walecznych, Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.



    Górnikiewicz-Kurowska kilkadziesiąt lat życia poświęciła zbieraniu informacji o obrońcach i spisywaniu ich relacji. Świadków szukała także poza Polską. Wielu dawnych westerplatczyków odnalazła m.in.: w Niemczech, USA i na Białorusi. Często z nimi podróżowała po kraju, chciała, żeby inni - zwłaszcza uczniowie szkół - także mogli poznać ich historię.

    W swojej książce "Lwy z Westerplatte" Górnikiewicz-Kurowska wymienia 206 nazwisk, podaje także biogramy, opracowywane m.in. na bazie rozkazów dziennych, w których komendant powoływał żołnierzy do służby. Źródłem była także jej korespondencja z biurem Polskiego Czerwonego Krzyża oraz relacje zbierane w trakcie powojennych zjazdów byłych obrońców, którzy każdego roku spotykali się na Wybrzeżu.



    Aleksy Kowalik, podobnie jak wielu innych byłych obrońców, często odwiedzał szkoły. - Opowiadał, jak działkiem, które obsługiwał, zestrzelił cysternę z benzolem, którą Niemcy wysłali w ich stronę, żeby ich wypalić - opowiadała Jadwiga Bucz, najmłodsza z czterech córek Kowalika. Dodała, że "miał świetny wzrok i celne oko". - Nawet kiedy skończył 80 lat, zawsze trafiał w dziesiątkę - wspominała Bucz.



    Córka Kowalika powiedziała, że przez kilkadziesiąt lat jej ojciec się nie ujawniał, dlatego uznawano go za nieżyjącego. - Został odnaleziony przez panią Górnikiewicz-Kurowską za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża dopiero pod koniec lat 70. Wolał spokojne życie, zawsze był skromny - tłumaczyła jego córka.

    Pogrzeb odbędzie się we wtorek w Blachowni na cmentarzu przy parafii Najświętszego Zbawiciela. O godz. 15 odprawiona zostanie msza św. w kościele św. Michała Archanioła.

    Aleksy Kowalik był jednym z ponad dwustu obrońców Westerplatte z września 1939 roku. Obecnie żyje jeszcze dwóch westerplatczyków. PAP

    Czytaj także

      Komentarze (7)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie pisz bzdur!

      Kaszebe (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 37 / 27

      "Westerplatte polska placowka celna w niemieckim Wolnym Miescie Gdansk

      abc historii (gość) 11.07.11, 20:06:42 "

      Gdańsk był Wolnym miastem a nie częścią Niemiec.
      Westerplatte było Wojskową...rozwiń całość

      "Westerplatte polska placowka celna w niemieckim Wolnym Miescie Gdansk

      abc historii (gość) 11.07.11, 20:06:42 "

      Gdańsk był Wolnym miastem a nie częścią Niemiec.
      Westerplatte było Wojskową Składnicą Tranzytową na terenie wydzierżawionym od Wolnego Miasta Gdańska a nie żadną placówką celną.
      Wolne Miasto Gdańsk płaciło państwu polskiemu kontrybucję za dochody z portu.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Taak

      zz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 60 / 37

      O bohaterze wypowiada się szuja http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Westerplatte-w-cieniu-teczki-n17859.html

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      SLASK

      piotr (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 41 / 37

      BLACHOWNIA LEZY NA SLASKU mala porzadna miejscowosc mili ludzie dla nas SLAZAKOW my dla nich tez

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Westerplatte polska placowka celna w niemieckim Wolnym Miescie Gdansk

      abc historii (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 48 / 28

      Gdansk byl niemieckim miastem na prawach "wolnego miasta". Prawie 90 % mieszkancow bylo narodowosci niemieckiej i innej niepolskiej - / - Polakow bylo ok 10 %.
      Gdansk byl wlaczony w polska strefe...rozwiń całość

      Gdansk byl niemieckim miastem na prawach "wolnego miasta". Prawie 90 % mieszkancow bylo narodowosci niemieckiej i innej niepolskiej - / - Polakow bylo ok 10 %.
      Gdansk byl wlaczony w polska strefe celna, aby zabezpieczyc polskie interesy gospodarcze w gdanskim porcie. Byla tez w Gdansku poczta polska. NSDAP przejela wladze w Gdansku w kilka miesiecy wczesniej, zanim to nastapilo w Niemczech. Trzeba przypomniec, ze zaczym Polska wybudowala nowy port w Gdyni, byla skazana na korzystanie z portu w Gdansku.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Poznałem tego Pana

      yano (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 75 / 51

      Ponad 30 lat temu rozmawiałem z p. Kowalikiem, zbierałem materiał do szkolnej gazetki. Niestety, taśma-nagranie, zapisana na magnetofonie ZK, gdzieś przepadła. Opowiadał mi wówczas o swoich...rozwiń całość

      Ponad 30 lat temu rozmawiałem z p. Kowalikiem, zbierałem materiał do szkolnej gazetki. Niestety, taśma-nagranie, zapisana na magnetofonie ZK, gdzieś przepadła. Opowiadał mi wówczas o swoich wojennych losach. W cywilu był skromnym prostym człowiekiem, pracował jako strażnik przemysłowy w Hucie Blachownia. Nie był specjalnie hołubiony. Co tu pisać, żył skromnie, można powiedzieć biednie. Po godzinach dorabiał jako wozak, miał dwa czarne konie.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pjeronskie polonizatory

      Wilim Owski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 42

      A co nos Slonzoków to obchodzi ?

      Wy sie lepi martwcie/zajmujcie slaskimi tematami, w tym tragediami, np. Monte Cassino (po obu stronach) !


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      szkoda, że w Blachowni tak mało osób o tym wie ... a są 3 szkoły !!!

      rybak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 35 / 27

      Historia nie była nigdy ich silną stroną !!!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama