WPKiW: Park mój widziałem ogromny [ZDJĘCIA]

    WPKiW: Park mój widziałem ogromny [ZDJĘCIA]

    Łukasz Respondek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Jan Kozub
    1/9
    przejdź do galerii

    Jan Kozub ©Aleksander Gola

    Przeżyli wojnę i skończyli studia. Głodni roboty, od pierwszych kresek obserwowali powstawanie parku kultury na granicy Katowic, Chorzowa i Siemianowic. Dzisiaj projektanci opowiadają Łukaszowi Respondkowi jak budowali WPKiW.
    Park powstał dlatego, że każdy ponosił odpowiedzialność za częściową decyzję, robił swoje i nie właził z kopytami w działalność innych - podkreśla Aleksander Franta. Znany architekt zaprojektował w duecie z Henrykiem Buszką m.in. katowickie osiedla Tysiąclecie i Gwiazdy.

    TAK RODZIŁ SIĘ PARK W CHORZOWIE [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

    Wcześniej wraz z Jerzym Gottfriedem ta dwójka architektów wzięła udział w konkursie na otoczenie Pałacu Kultury w Warszawie. Wymyślili zielone konie, które zwycięstwa im nie dały, ale na stałe były kojarzone z ich nazwiskami. Później "trzy zielone konie" w dużej mierze stworzyły zielone płuca Górnego Śląska. Po Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku wprawdzie już nie galopują, ale w sentymentalnym stępie potrafią się jeszcze zatracić.

    Architekci przyjeżdżali na Śląsk tuż po studiach z całej Polski. Dostawali pracę i służbowe mieszkania. Zaczynała się tu złota era budownictwa. Niektórzy, jak Jerzy Gottfried, życiorysy mają burzliwe. Urodził się we Lwowie, uczestniczył w powstaniu warszawskim, potem zamieszkał w Katowicach, by mieć bliżej do miejsca, gdzie powstawał park.

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
    1 3 4 5 6 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Schweizer Wäldchen

      Anton (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 43 / 39

      "Szwajcarską Doliną" = Schweizer Tal, ale przewaznie jednak Schweizer Wäldchen (=lasek).
      Ale o tym (ze wszystko ma swoja, czesciowo bogata i superciekawa historie) Autorka nie moze miec pojecia,...rozwiń całość

      "Szwajcarską Doliną" = Schweizer Tal, ale przewaznie jednak Schweizer Wäldchen (=lasek).
      Ale o tym (ze wszystko ma swoja, czesciowo bogata i superciekawa historie) Autorka nie moze miec pojecia, musialaby byc Slazaczka-autochtonka.

      Nie bede sie tutaj rozpisywac. Wspomne tylko dla zainzteresowanych historia, ze w 1945 na terenie D.Szw. chlopcy z Wehrwolfa zastrzelili w "patryjotycznym czynie" 17 Krasnoarmiejców, tam biwakujacych.

      Kilku z nich zostalo potem pochowanych (ale tylko na pewien czas) w Parku Hutniczym, pod "wieczna lampka". (Inna wersja o tym grobie-pomniku: ze tam spoczywaly te Ruskie, co ozarci zjechali z Germaniabrücke przy Hucie, na górnym koncu Wolki.)zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama