Polonia Bytom od kuchni - tylko w DZ [ZDJĘCIA]

    Polonia Bytom od kuchni - tylko w DZ [ZDJĘCIA]

    Tomasz Kuczyński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Już wiemy, jaki jest widok zza prezesowskiego biurka w siedzibie Polonii przy Piekarskiej
    1/8
    przejdź do galerii

    Już wiemy, jaki jest widok zza prezesowskiego biurka w siedzibie Polonii przy Piekarskiej ©Arkadiusz Ławrywianiec

    Po siedzibie Polonii przy ulicy Piekarskiej oprowadza nas Marek Pieniążek, który niedawno został dyrektorem zarządzającym klubu. Damian Bartyla (członek zarządu, wcześniej prezes) chętnie pokazuje swój gabinet, z wielkim regałem pełnym pucharów.
    - Ten za mistrzostwo Polski z 1962 roku waży ponad 16 kilogramów. Wiem, bo go ważyliśmy - uśmiecha się Pieniążek.

    Osobne miejsce zajmuje chluba Polonii, czyli Puchar Ameryki zdobyty w 1965 r. Na ścianie wisi portret Świętego Andrzeja Boboli - patrona klubu. Na stole, chyba z roztargnienia, zostawiono kontrakt jednego z piłkarzy. Korci nas, aby do niego zajrzeć, ale... jednak nie. Drzwi do gabinetu szefa strzeże sekretarka Kalina Kołodziej. Widać, że jest zapracowana, ale obdarza nas promiennym uśmiechem. Radzi sobie z językiem angielskim, co podsłuchaliśmy w czasie jej rozmowy z Czarnogórcem Luką Tiodoroviciem.
    NBAJŚWIEŻSZE WIADOMOŚCI SPORTOWE Z REGIONU ZAWSZE W DZIENNIKZACHODNI.PL/SPORT

    - W biurze Polonii zatrudnionych jest dziewięć osób - informuje Pieniążek i wyznacza Adriana Talowskiego do oprowadzenia nas po pomieszczeniach na stadionie przy Olimpijskiej.
    Wchodzimy do słynnego krzywego domu, w którym nie mają racji bytu żadne prawa fizyki. Zaglądamy do magazynku ze strojami piłkarzy. Natknęliśmy się na Juraja Balaża i Daniela Mąkę, który trafił do Bytomia z Polonii Warszawa. Ten drugi musi jeszcze oswoić się z bytomskimi, specyficznymi warunkami, bo nie jest chętny do zdjęć...

    Reszta zawodników siedzi w szatni, więc idziemy zobaczyć kontener używany w trakcie meczów. Piłkarze nie korzystają z niego na co dzień, ponieważ nie ma w nim szafek. Szatnia przypomina pomieszczenia szpitalne, jest aż za bardzo sterylna. Na ścianach wiszą puste wieszaki.

    - Kierownik drużyny Jerzy Szpernalowski przed meczem przynosi tu stroje zawodników - wyjaśnia Talowski.

    Jedynym żywym elementem na tle bieli jest tablica z zarysem boiska, na której trener Dariusz Fornalak rozrysowuje taktykę. Podziwiamy piłkarzy, że są w stanie coś z tego zrozumieć.
    Drużyny zanim rozpoczną grę muszą zejść po schodach tunelem na murawę. Sprawdzamy - w dół jeszcze można iść bez problemu, ale w górę ponad 50 kamiennych stopni daje popalić.

    Piłkarze wychodzą na trening, a nam udaje się jeszcze wejść do ich szatni. Wiemy, że ją lubią, bo na drzwiach dopisali hasło VIP, ale to jednak miejsce (jak cały pochylony dom) odbiegające od standardów zawodowej piłki.

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama