Jeden dekarz na województwo

    Jeden dekarz na województwo

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Remont mieszkania będzie jeszcze większą udręką niż do tej pory. Uczniowie, którzy mieli zasilić przetrzebione szeregi speców dorabiających za granicą, polegli na egzaminach w szkołach zawodowych.
    Po kilku latach nauki, w niektórych branżach, ilość świeżo upieczonych fachowców można policzyć na palcach jednej ręki. Po zawodówce rynek pracy województwa śląskiego wzbogaci się co najwyżej o jednego dekarza i tapicera, 36 malarzy-tapeciarzy, 47 murarzy oraz 56 hydraulików.

    W technikach egzaminy wypadły jeszcze gorzej, bo na tytuł fachowca z dyplomem zasłużyła zaledwie połowa zdających, w tym 399 techników budownictwa z 750, którzy przystąpili do egzaminu. Na liście zawodów brakuje kafelkarzy, parkieciarzy, oraz zdunów poszukiwanych do remontu lub odtwarzania modnych ostatnio starych pieców kaflowych.

    Mimo że szkolnictwo zawodowe nie spełnia swojej roli, rynek pracy ciągle domaga się fachowców. - Dramatycznie mało tych dyplomów. Fachowców potrzeba nie stu, lecz tysiące. Tylko do realizacji celów strategicznych związanych z Euro 2012 potrzebujemy w całym kraju dodatkowo 500 tysięcy osób z wielu branż, zwłaszcza budowniczej - mówi Aleksandra Skalec, rzeczniczka Wojewódzkiego Urzędu Pracy. - To co się dzieje potwierdza brak dialogu pomiędzy możliwościami jakie reprezentuje szkolnictwo zawodowe, a rynkiem pracy. Jeden dekarz na pewno niczego tutaj nie zmieni - dodaje Skalec.

    Nauczyciele uczący zawodu załamują ręce. Twierdzą, że za brak fachowców odpowiadają pomysłodawcy wprowadzonego wraz z reformą szkolnictwa systemu egzaminowania.

    Obecnie absolwent technikum, oprócz matury, zdaje egzamin z przygotowania zawodowego, który składa się z części pisemnej i praktycznej. O ile przez część pisemną potrafi przebrnąć większość z nich, to z praktyczną kłopot ma co drugi. - Na egzaminie praktycznym, który powinien weryfikować umiejętności, nie sprawdza się, czy absolwent potrafi zamontować muszlę klozetową, tylko każe mu się napisać na kartce, jak to się robi - mówi Henryk Jurowicz, nauczyciel zawodu od 36 lat w Technikum w Katowicach-Janowie. Jurowicz uważa, że potrzebne są zmiany w systemie egzaminacyjnym. - My pedagodzy musimy temu położyć kres, ponieważ właśnie z tego powodu młodzi ludzie omijają szkoły zawodowe. Egzamin cieszy się złą sławą i odstrasza tych, którzy mogliby w przyszłości zasilić rynek pracy - dodaje Jurowicz.

    Uczniowie niechętnie komentują wyniki. Ze świecą szukać tego, któremu się udało. - Nie mam dyplomu, mimo to znalazłem pracę na budowie - mówi Marian z Katowic.

    Ile jest wart młody fachowiec bez dyplomu? Najwyżej tysiąc złotych. Z dyplomem nawet dwa tysiące.

    W Konfederacji Pracodawców Polskich uważają, że jeśli szkolnictwo nie przygotuje gruntu pod wykształcenie dobrych fachowców, to za kilka lat problem może być większy.

    - Wyniki egzaminów są zaskakujące i niepokojące. Problem jednak nie tkwi wyłącznie w egzaminach, bo byłbym daleki od zmian zmierzających do obniżania poziomu - mówi Adam Ambrozik, ekspert KPP.

    Lukę mogłyby wypełnić szkoły policealne, te jednak są nastawione na kształcenie techników informatyków, farmaceutów, oraz kosmetyczek.

    Ministerstwo edukacji planuje podnieść szkolnictwo zawodowe z klęczek, proponując nauczycielom zawodu wyższe pensje. Ich wysokość mieliby negocjować z dyrektorem szkoły. - Oby tylko mieli kogo uczyć - dodaje Jurowicz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama