Ministerstwo szykuje narciarski absurd

    Ministerstwo szykuje narciarski absurd

    Stanisław Richter

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Stanisław Richter
    1/3
    przejdź do galerii

    Stanisław Richter ©arc.

    Rozmowa ze Stanisławem Richterem, prezesem Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego, do którego należą trasy w Czyrnej Solisku
    Jak się panu podoba pomysł wprowadzenia przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji norm określających, ile miejsca na stoku muszą mieć narciarze?
    Absurd! Ministerstwo w swoim rozporządzeniu zakłada, że na łatwym stoku ma być 200 metrów kwadratowych na jednego narciarza, na trudnym - 300 metrów, a bardzo trudnym - 400 metrów kwadratowych. Kompletna bzdura, bo wystarczy spojrzeć, jak będzie wyglądała sytuacja na stokach.


    Pewnie będzie bezpieczniej niż do tej pory.
    Niekoniecznie. Ci, którzy nie potrafią jeździć na nartach, korzystają z łatwiejszych tras. Zazwyczaj zjeżdżają wolniej, więc będzie ich więcej na stoku, a właśnie oni mają mieć mniej miejsca od tych, którzy jeżdżą na trudniejszych trasach. Przecież trudne trasy wybierają ludzie potrafiący jeździć, więc po pierwsze - jeżdżą tam, gdzie chcą, a nie tam, gdzie ich narty prowadzą, a po drugie - szybciej przemieszczają się po stoku, więc zakładanie, że potrzebują więcej miejsca jest błędne.

    Czyli powstał kolejny przepis, który nie przystaje do rzeczywistości?
    Jest nierozsądny i niczym nieuzasadniony. Najdziwniejsza w tym wszystkim jest chęć wprowadzenia takich ograniczeń w sytuacji, w której nie musimy tego robić. Prawo Unii Europejskiej w ogóle nie reguluje tej kwestii. W innych krajach nie ma takich przepisów. Po co więc sami sobie wymyślamy przeszkody?

    Po to, żeby przysporzyć wam zmartwień?
    Mamy ich wystarczająco dużo. Nie dość, że mamy kłopoty klimatyczne, z użytkowaniem tras, bo wszystko jest nisko i w lasach, są ograniczenia z tytułu ochrony przyrody (czego nie ma w Alpach, bo tam mają większość tras powyżej granicy występowania lasów), to dokłada się kolejną rzecz, by dobić to, co już ledwo zipie. Przecież ostatnie lata, jeśli chodzi o zyskowność tego biznesu, to katastrofa. Jak wprowadzą takie normy, to trzeba będzie ograniczyć zdolność przewozową na wyciągach.

    Jakby to wyglądało w ośrodku Czyrna Solisko?
    Nie najgorzej, bo akurat jesteśmy jednym z dwóch ośrodków w Polsce, który ma najmniejszy tłok na trasach. Kolejki są tylko do wyciągów. Teraz mamy zdolność przewozową rzędu 9 tysięcy osób na godzinę, czyli na stoku jeździ 2 tysiące, a jak są duże kolejki, to 3 tysiące osób. Mimo to i tak musielibyśmy ograniczyć zdolność przewozową o 2 tysiące osób, więc zamiast 9, wozilibyśmy 7 tysięcy ludzi. Choć w rejonie Pośredniej aż się prosi, żeby narciarzy było więcej. Jest jeszcze druga sprawa - narciarze liczą przecież, że zwiększymy zdolność przewozową, że jak postawimy krzesełka, to będziemy przewozić więcej ludzi, więc przepis zniweczyłby nasze plany inwestycyjne.

    Pewnie inne ośrodki narciarskie też nie miałyby lekko.
    W Białce Tatrzańskiej to musiałoby zostać chyba jedno krzesełko, a reszta wyciągów powinna zostać usunięta, bo przecież takie 6-osobowe krzesełko zagospodarowałoby całą górę. W Wiśle mają z kolei krótkie trasy, więc musieliby wyrzucić co drugie krzesło, bo nie mieliby jak funkcjonować. To rozporządzenie skutkowałoby tym, że musieliby powiększać powierzchnię tras . To jest nie do przyjęcia, bo u nas koszty przygotowania jednego metra kwadratowego trasy są ogromne.

    MSWiA twierdzi, że robi to w trosce o bezpieczeństwo narciarzy. Pan też tak to odbiera?
    Kiedyś były takie działania, by MEN wprowadziło u nas ferie w jednym terminie. Później okazało się, kto stał za tym pomysłem - lobby austriackie, któremu zależało, żebyśmy jeździli na narty do nich. Nikt nie powie, kto tutaj jest inicjatorem takich działań, ale ktoś za tym stoi. Jakieś zasady powinny być, bo nie można nazwozić ludzi na górę i niech się zabijają. Ale nie takie! Poza tym rozporządzenie nie mówi, kto miałby to kontrolować. To tak, jak wprowadzono przepis, że nie można jeździć po kielichu. Problem w tym, że nikt go nie egzekwuje. GOPR nie chce tego robić, policji jest za mało.

    Rozmawiał: Jacek Drost

    * Czytaj koniecznie:

    Nagie ciała ozdobione dziełami sztuki - finał mistrzostw bodypaintingu
    Zmiana opon na zimówki to obowiązek NOWA USTAWA

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Ciekawostka! Jedno z miast woj. śląskiego odbudowało swoje średniowieczne mury! [ZDJĘCIA]
    Mieszkańcy kontra górnicy - wojna w Bytomiu o fedrowanie. KTO MA RACJĘ?

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama