Raka leczą tylko do osiemnastki

    Raka leczą tylko do osiemnastki

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Nieżyciowe przepisy w polskiej służbie zdrowia prowadzą do dramatów. Dzieci chore na raka po 18. roku życia nie mogą dokończyć terapii w swoim szpitalu pediatrycznym.
    Jola Martynus z Raciborza od trzech lat choruje na raka. Zaatakował, gdy miała 15 lat. Potworne bóle najpierw zdiagnozowane jako... efekt zapalenia płuc były spowodowane przez guz. Tydzień temu Jola rozpaczała, bo nie wiedziała, gdzie będzie mogła przyjąć kolejną chemioterapię. Od początku choroby jest pacjentką Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii. W maju skończyła 18 lat.
    Zgodnie z prawem od trzech miesięcy jest osobą dorosłą i przepisy, które zmieniły się 1 lipca, mówią, że musi kontynuować leczenie w szpitalu dla dorosłych, np. w Centrum Onkologii w Gliwicach.

    Na całym świecie osiemnastolatki leczą się bez przeszkód w szpitalach dziecięcych. Od kontynuacji terapii w tym samym ośrodku zależy w dużym stopniu, czy zakończy się ona sukcesem.
    W Polsce chorzy na raka pacjenci w momencie ukończenia 18 lat są wyrzucani z systemu komputerowego i szpital dziecięcy nie uzyska za ich leczenie żadnych pieniędzy. - Rodzice są jednak uparci, piszą do nas prośby o dalsze leczenie, a my wtedy piszemy prośby do NFZ - wyjaśnia dr Jolanta Nowak, dyrektor ds. medycznych Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii. - Fundusz prosi o szczegółowe indywidualne uzasadnienia oraz... rokowanie, co do dalszego stanu pacjenta. Korespondencja przeciąga się, a my nie wiemy, czy fundusz łaskawie uwzględni prośby.
    Jola z Raciborza nie została bez pomocy. Dostaje już leki w chorzowskim szpitalu i czeka na zgodę NFZ, że ten zapłaci za jej terapię.

    Problem dotyczy co najmniej kilkuset pacjentów w Polsce. O zmianę absurdalnych przepisów zabiegają hematolodzy i pediatrzy. - Jeszcze do niedawna mogliśmy kontynuować leczenie, dopóki nasi pacjenci nie ukończyli 21. roku życia. Obecnie mamy pięcioro osiemnastoletnich podopiecznych chorujących na raka. Chcemy ich u nas zatrzymać. Przecież dla NFZ nie ma znaczenia, gdzie wydaje pieniądze. Mamy kalkulować, czy warto zaczynać w naszym szpitalu leczenie 17-latka chorego na raka, bo przecież za rok stanie się dorosły? Wtedy trzeba go będzie przekazać do szpitala dla dorosłych, a tam trafi do kolejki oczekujących na chemioterapię. To bezmyślne i okrutne - oburza się Jolanta Nowak.

    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama