Ważne
    Znów nie ruszył proces w sprawie korupcji dyrektorów...

    Znów nie ruszył proces w sprawie korupcji dyrektorów szpitali

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Zachodni

    Przed Sądem Okręgowym w Katowicach już po raz drugi nie udało się rozpocząć procesu dotyczącego korupcji w śląskiej służbie zdrowia. Podobnie jak poprzednio, nie wszyscy spośród 23 oskarżonym mieli swoich obrońców. Pięciu podsądnych chce się poddać karze.
    Sprawa dotyczy ustawiania przetargów na sprzęt dla placówek medycznych tak, aby wybierano w nich produkty firmy Philips. W procesie odpowiadają m.in. dyrektorzy szpitali oskarżeni o przyjmowanie łapówek.

    W piątek nie udało się odczytać aktu oskarżenia, bo jeden z oskarżonych nie miał adwokata. Sprawa nie mogłaby ruszyć, nawet gdyby podsądny się na to zgodził, ponieważ w innej sprawie był on badany psychiatrycznie, więc obligatoryjnie musi mieć obrońcę. Sąd dał mu siedem dni na wyznaczenie obrońcy, jeżeli tego nie zrobi w tym terminie, dostanie adwokata z urzędu.

    - Taka jest procedura i decyzja sądu, na którą prokurator nie ma wpływu - powiedziała po posiedzeniu sądu prokurator Katarzyna Hadyniak-Chojnacka.

    Pięciu spośród oskarżonych podtrzymało w piątek wnioski o wymierzenie im kary bez procesu. Strony ustosunkują się do niego na następnej rozprawie. Prok. Hadyniak-Chojnacka powiedziała dziennikarzom, że wnioski o dobrowolne poddanie się karze oskarżeni złożyli nie w śledztwie, ale już na etapie postępowania sądowego. Dodała, że złożenie tych wniosków nie jest dla niej zaskoczeniem.

    Prokurator wyraziła przekonanie, że akt oskarżenia uda się odczytać przed Świętami Bożego Narodzenia. Dokument liczy 223 strony. Kolejne terminy rozpraw sąd wyznaczył na 21 i 22 grudnia.

    Pod koniec ubiegłego roku poznańska prokuratura oskarżyła o przyjmowanie i wręczanie łapówek 23 osoby, wśród nich dyrektorów szpitali ze Śląska, Zagłębia i Podbeskidzia oraz byłych pracowników holenderskiego koncernu. Akt oskarżenia objął m.in. byłego szefa działu medycznego i dawnego kierownika regionalnego oddziału Philips Polska. Wszystkim oskarżonym poznańska prokuratura zarzuciła popełnienie łącznie 90 przestępstw.

    Według śledczych łapówki w zamian za wybór sprzętu jednego producenta przyjmowali w latach 1999-2006 ówcześni dyrektorzy i inne osoby funkcyjne placówek medycznych, m.in.: w Chorzowie, Jastrzębiu Zdroju, Katowicach, Wrocławiu, Raciborzu, Bielsku-Białej i Sosnowcu. Wartość kontraktów wynosiła od ok. 100 tys. zł do kilku milionów złotych.

    Proceder polegał na wprowadzaniu do specyfikacji istotnych warunków zamówienia takich parametrów technicznych sprzętu medycznego, by ograniczyć dostęp do przetargu oferentom, którzy zaproponowali dostawę urządzeń innych producentów niż Philips - podawała prokuratura.

    Popełnienie 29 przestępstw zarzucono Krzysztofowi B. Jako dyrektor działu medycznego Philips Polska miał on - wraz z innymi osobami - wręczać łapówki przedstawicielom szpitali. W niektórych przypadkach wartość wręczonych łapówek miała sięgać ok. 500 tys. zł.

    Poza zarzutami korupcyjnymi Krzysztof B. usłyszał także zarzuty związane z wyłudzeniem pieniędzy m.in. na szkodę spółki Philips Polska, dlatego spółka ta ma w procesie status oskarżyciela posiłkowego. - Już na początku postępowania dostaliśmy status strony pokrzywdzonej. Natomiast na tym etapie nie chcemy się wypowiadać na temat tego, czego będziemy się domagać w ramach tego procesu - powiedział w piątek Krzysztof Kouyoumdjian z Philips Polska.

    Marianowi R., ówczesnemu kierownikowi regionalnemu odpowiedzialnemu za sprzedaż sprzętu Philipsa na terenie południowej Polski, postawiono 16 zarzutów - w tym 13 korupcyjnych oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach i zarzut wyłudzenia pieniędzy.

    Na ławie oskarżonych zasiedli też były wicemarszałek woj. śląskiego Grzegorz Sz., któremu prokuratura zarzuciła korupcję w związku z pełnieniem funkcji szefa Chorzowskiego Centrum Pediatrii i Onkologii, a także Marian K., właściciel jednej z firm oferujących sprzęt medyczny Philipsa. To K. zgłosił się do prokuratury i powiadomił o przestępstwach korupcyjnych. Ciąży na nim osiem zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentach i zarzut wyłudzenia pieniędzy.

    Jak ustalił dziennikarz holenderskiej publicznej telewizji NOS Gert-Jan Dennekamp, który dotarł do dokumentów tamtejszej prokuratury badającej sprawę na prośbę polskiego wymiaru sprawiedliwości, centrala Philipsa wiedziała o korupcyjnych praktykach swoich pracowników w Polsce. Philips miał odmówić komentarza, informując, że prowadzi własne dochodzenie w tej sprawie. PAP

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama