Coraz więcej rodziców przeciwnych posyłaniu 6-latków do...

    Coraz więcej rodziców przeciwnych posyłaniu 6-latków do szkoły

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Na portalu www.ratujmaluchy. pl każdego dnia pojawiają się protesty przynajmniej setki osób z całego kraju. Pod listą są już 24 tysiące podpisów. Wszyscy wspierają akcję, która ma obalić rządowy pomysł wysłania sześciolatków do nieprzygotowanych na wprowadzenie takiej reformy szkół. Jutro o godzinie 11 organizują pikietę przed Ministerstwem Edukacji Narodowej.
    - Rodzice, jeśli chcecie coś zmienić, przyłączcie się do nas wraz z dziećmi! - apeluje Karolina Elbanowska, matka i jedna z założycielek strony ratujmaluchy.pl. - To niesamowite jak wielu rodziców wysyła do nas głosy poparcia, zwłaszcza w ostatnich dniach przybywa nam coraz więcej zwolenników - dodaje.

    - W naszym mieście żadna ze szkół nie została dostosowana do zapowiadanej reformy.
    Gminy ciągle czekają na konkretne decyzje, czyli kto i za ile się podejmie przyjąć sześciolatki. Na razie nie ma wieści ze stolicy, które dotyczyłyby finansowania tego pomysłu - mówi Katarzyna Syryjczyk-Słomska, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Mikołowie, i jednocześnie radna.

    Zgodnie z założeniami reformy w każdej sali lekcyjnej dla maluchów powinny być miejsca do nauki oraz do zabawy (z dywanem i zabawkami). Szkoła, w której pracuje Katarzyna Syryjczyk-Słomska jest przepełniona. Lekcje odbywają się od godz. 7 do 16. O luksusach nie może więc na razie być mowy.

    - Nikt z nas sobie nie wyobraża maluchów w takim ścisku. Nie można ich tak uczyć. To wszystko jest irracjonalne - dodaje radna.

    Wysyłanie sześciolatków do szkół nie jest niczym nowym w wielu krajach europejskich, gdzie wiek inicjacji szkolnej został obniżony przed laty.

    Polska reforma przewiduje trzyletni (2009-2011) okres przejściowy, kiedy szkoły będą dostosowywane do reformy. Przez dwa lata decyzja o wysłaniu sześciolatka do pierwszej klasy miałaby należeć do rodziców. Sami ustalaliby, czy ich pociechy będą się uczyć z siedmiolatkami, czy nie. Potem jednak nauka dla sześciolatków byłaby obowiązkowa. Rodzice uważają, że to zbędne skracanie maluchom dzieciństwa.

    Na Śląsku problem dotyczy 40 tys. dzieci, w kraju 350 tysięcy. W czym tkwi problem? Rodzicom chodzi o trzyletni okres przejściowy, w trakcie którego szkoły będą dostosowywane do reformy. W tym czasie decyzja o wysłaniu sześciolatka do pierwszej klasy będzie należała do rodziców, co oznacza, że ich pociechy będą się uczyć także z siedmiolatkami. Zdaniem pedagogów, rok różnicy to sporo, jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy. Kolejny problem to dostosowanie szkoły i klas do potrzeb sześciolatków. Rodzice uważają, że zabraknie funduszy na odpowiednie wyposażenie klas.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama