Facebook zemścił się na Zuckerbergu, ujawniając jego sekrety

    Facebook zemścił się na Zuckerbergu, ujawniając jego sekrety

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, mówił, że z chwilą powstania tego portalu definitywnie skończyła się epoka prywatności. Szybko przekonał się na własnej skórze, jak bardzo to boli - pisze Anna J. Dudek.
    Mark Zuckerbeg z Bestią, swoim ukochanym, białym pieskiem na kolanach, na tylnym siedzeniu samochodu. Mark Zuckeberg wznoszący toast z kilkoma przyjaciółmi.

    We własnym domu, zrelaksowany, cieszący się chwilą prywatności (w kalifornijskim Palo Alto, gdzie mieszka, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób).

    Czytaj także: Wideotelefonia internetowa w Facebooku!

    Mark Zuckerberg ze swoją tajemniczą dziewczyną Priscillą Chan w ich kuchni, oboje ubrani w pasujące do siebie, czerwone fartuchy. Jest jeszcze Zuckerberg trzymający martwą, zdaje się, kurę, a na następnym zdjęciu - wielki talerz z frytkami i pieczonym kurczakiem (nie tak dawno ogłosił, że będzie jadł tylko to, co sam, własnymi rękami, upoluje. Nawet jeśli oznacza to ucięcie głowy kurze).

    Lepiej chrońcie nasze dane
    W sumie 14 prywatnych zdjęć założyciela i szefa Facebooka, które zostały przez niego opublikowane na facebookowym profilu, stało się dostępne dla wszystkich użytkowników portalu. Nawet tych, którzy nie są na liście przyjaciół Zuckerberga. Zdjęcia zostały opatrzone napisem "Czas, żeby naprawić ustawienia prywatności". To część kampanii, która ma zwrócić uwagę na to, jak słabo najpopularniejszy portal społecznościowy świata dba o dane swoich użytkowników.

    Nasuwa się pytanie - jeśli sam Zuckerberg nie jest w stanie wystarczająco zadbać o swoją wirtualną prywatność, jakie szanse na to ma przeciętny użytkownik portalu, z którego już dziś korzysta prawie 800 mln ludzi na świecie? Użytkownik, dla którego w dodatku często skomplikowane ustawienia mające sprawić, że podzieli się swoimi informacjami tylko z tymi ludźmi, z którymi chce się nimi dzielić, są czarną magią (co prowadziło zresztą na początku istnienia portalu do dość niezręcznych sytuacji, kiedy ktoś, publikując coś na portalu, był przekonany, że zobaczy to tylko wąskie grono znajomych, a informacja stawała się własnością całej facebookowej społeczności).

    Czytaj także: Jak Facebook zdominował świat. Zobacz mapy jego podbojów

    Wątpliwości ogromnej rzeszy użytkowników Facebooka wydają się tym bardziej zasadne, że temat powraca właściwie od początku istnienia portalu (2004). Falę protestów zaniepokojonych użytkowników wywołała nowa funkcja na Facebooku - "news feed", a więc pojawiające się informacje o tym, co dany użytkownik zrobił, napisał, jakie zdjęcia opublikował. W tej chwili - kiedy regularnie dostajemy powiadomienia o tym, co robili i gdzie byli nasi znajomi - mało kto już pamięta, jak bardzo oprotestowana była to nowość. W 2007 r. pojawił się dyskusyjny system reklamowy pozwalający reklamodawcom śledzić potencjalnych klientów, użytkowników Facebooka.

    Prywatność to przeżytek
    Ten pomysł, pozwalający Facebookowi zarabiać na prywatnych informacjach użytkowników, kosztował portal prawie 10 mln dol. Na prywatne pozwy.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak żałosnym i bezwartościowym trzeba się czuć w rzeczywistym świecie,

      24h (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 50 / 58

      żeby kreować się sztucznie w wirtualnym?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama