Bytomskie Spotkania Historyczne o sowieckiej okupacji Śląska

    Bytomskie Spotkania Historyczne o sowieckiej okupacji Śląska

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Bytomskie Spotkania Historyczne o sowieckiej okupacji Śląska
    Miejska Biblioteka Publiczna w Bytomiu wraz z Oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach zapraszają na cykl "Bytomskie Spotkania Historyczne", poświęcony historii Górnego Śląska w XX wieku.
    Bytomskie Spotkania Historyczne o sowieckiej okupacji Śląska
    Bytomskie Spotkania Historyczne to nowe wydarzenie na scenie kulturalnej Bytomia jest efektem współpracy miedzy obiema instytucjami, nawiązanej przy organizacji konferencji popularnonaukowej pt.: "Bytom w cieniu dwóch totalitaryzmów: 1933 - 1989" w kwietniu 2011 roku. Szerokie zainteresowanie poruszaną wówczas tematyką skłoniło obie placówki do opracowania koncepcji spotkań, w czasie których historycy IPN i innych placówek badawczych regionu opowiedzą o tym, co w minionym stuleciu najmocniej wpłynęło na bieg górnośląskich dziejów.

    Swoje ustalenia badawcze zaprezentują pracownicy IPN m.in. dr Grzegorz Bębnik, dr Dariusz Węgrzyn, dr Adam Dziuba, Bogusław Tracz. Prelegenci pokuszą się o próbę nowego spojrzenia na znane i nieznane fakty z dziejów Górnego Śląska w ubiegłym wieku. Rządy nazistowskie i wybuch wojny w 1939 roku, zdobycie regionu przez Sowietów w 1945 roku, kształtowanie się władzy komunistycznej i jej funkcjonowanie przez następne cztery dekady - to węzłowe punkty tego trudnego czasu, a jednocześnie zarys ogólnej tematyki spotkań.

    Ich forma - dyskusja panelowa - dopuszcza do głosu także publiczność. Dyskusjom towarzyszyć będzie omówienie wydanych przez IPN
    publikacji, dotyczących prezentowanej tematyki. Projekt skierowany jest do wszystkich osób zainteresowanych dziejami naszego regionu: historyków amatorów, uczniów szkół bytomskich, studentów, nauczycieli, naukowców.

    Na pierwszą odsłonę "Bytomskich Spotkań Historycznych" zapraszamy 24 stycznia 2012 roku o godzinie 17:00 do sali wykładowej gmachu głównego Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bytomiu. Będzie to wykład dr. Dariusza Węgrzyna pt.: "Pod czerwoną gwiazdą. Aspekty sowieckiej okupacji Górnego Śląska w 1945 roku". Spotkanie poprowadzi pracownik IPN-u Oddział w Katowicach Sebastian Rosenbaum.

    Uczestnicy prelekcji cofną się w czasie do stycznia 1945 roku, czyli do momentu wkroczenia wojsk radzieckich na Górny Śląsk. Głównym tematem dyskusji będzie deportacja mieszkańców regionu do Związku Sowieckiego na roboty przymusowe, szacowana na około 90 000 wywiezionych. Deportowanych kierowano na Ukrainę, do Donbasu, do wielkich kopalń i hut i osadzano w sowieckich łagrach. Dużą grupę deportowanych stanowili górnicy, wywożeni całymi załogami jednej zmiany, czasami tuż po skończeniu szychty, gdy tylko wyjechali na powierzchnię. Ilustracją wykładu będą unikalne materiały multimedialne pochodzące ze zbiorów IPN - u. Dyskusja dotyczyć będzie także społecznych i ekonomicznych skutków deportacji, drastycznego zubożenia społeczeństwa, demontażu śląskiego przemysłu, który wraz z dorobkiem gospodarczym innych państw okupowanych z terenu Europy środkowo-wschodniej wzbogacił radziecki skarb państwa o 18 miliardów dolarów.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *TOP 10 NAJZABAWNIEJSZYCH ŚLĄSKICH SŁÓW
    *NAJŁADNIEJSZE SZOPKI WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO - ZOBACZ ZDJĘCIA
    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Dramatyczny WYPADEK AUTOBUSÓW w Mysłowicach. IKARUS zawisł nad rzeką! [ZDJĘCIA]
    KATOWICE jednym z 7 CUDÓW świata? To nie żart. Zobacz o co chodzi

    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (12)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prawda

      obywatel EU (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 7

      Tak rodziło sie zło tego Świata....przez które cierpieli między innymi Ślązacy....
      http://www.wykop.pl/link/1009103/apokalipsa-sila-hitlera-przygotowania-do-wojny-dokument-national-geographic/

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      prawda

      obywatel EU (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 14

      Wszystkie przytoczone fakty o zbrodniach Armii Sowieckiej to prawda.....lecz początek temu barbarzynstwu dał Adolf Hitler...i poparcie jakie otrzymał od Niemców.....obrazowo przedstawił to w swoim...rozwiń całość

      Wszystkie przytoczone fakty o zbrodniach Armii Sowieckiej to prawda.....lecz początek temu barbarzynstwu dał Adolf Hitler...i poparcie jakie otrzymał od Niemców.....obrazowo przedstawił to w swoim wpisie Giemoll.....więc jak przedstawiamy fakty ..muszą być przedstawieni wszyscy winni ..Śląsk miał pecha ,że był pierwszym terytorium niemieckim...i mszczono się tu najbardziej....zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      historia

      giemoll (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 37 / 10

      niema lepszej i gorszej historii trzeba ją znać żeby nigdy to sie niepowtórzyło ,kiedyś jeden z żołnierzy wermahtu który wrócił do domu ze frontu wschodniego powiedział załamany do córki, córeczko...rozwiń całość

      niema lepszej i gorszej historii trzeba ją znać żeby nigdy to sie niepowtórzyło ,kiedyś jeden z żołnierzy wermahtu który wrócił do domu ze frontu wschodniego powiedział załamany do córki, córeczko straszne rzeczy tam robiliśmy oby nigdy rosjanie tu nie przyszli bo się będą bardzo mścić(to jest prawdziwa historia) dlatego niewolno nam o niej zapominać zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A to pryca poloki dostali Bytum pod administracja?

      Wachmeister (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 30

      anie na zowdy,kedy bydzie lo tym i jako to moze sie jakis polok lotym wypowiadoc jak to ......


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A to pryca poloki dostali Bytum pod administracja???????????????

      giemoll (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 13

      coś ci synku powiem ,wiesz niektóre ślązoki jednak poszły do szkoły i sie dobrze wykształciły,jedni nawet uczą poloków jak sie po polsku mówi(profesor miodek) a niektóre poloki co im sie niechciało...rozwiń całość

      coś ci synku powiem ,wiesz niektóre ślązoki jednak poszły do szkoły i sie dobrze wykształciły,jedni nawet uczą poloków jak sie po polsku mówi(profesor miodek) a niektóre poloki co im sie niechciało uczyć udają ślązoków i jeszcze wymyśląją godka i swoje pisanie tylko jest problem ile podszywanych hanysów tyle rodzajów pisma, ć.w.o.k.u spod lwowa. a jeszcze jedno nie administracja tylko administracyjo jak już ! itdzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Administracja

      gerad (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 9

      ...została powierzona Polakom przez Sowietów, chcesz ich powrotu?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Przez sowietow odanna przez polakow przywlaszczono Szczcecin Swinousci i inne

      silus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 7

      W czasie spotkań zwycięskiej trójki rozpoczynających się 17 lipca a kończących ogłoszonym 2 sierpnia 1945 komunikatem, ustalono między innymi: „Trzej szefowie rządów zgadzają się, że zanim...rozwiń całość

      W czasie spotkań zwycięskiej trójki rozpoczynających się 17 lipca a kończących ogłoszonym 2 sierpnia 1945 komunikatem, ustalono między innymi: „Trzej szefowie rządów zgadzają się, że zanim nastąpi ostateczne określenie zachodniej granicy Polski, byłe niemieckie terytoria na wschód od linii biegnącej od Morza Bałtyckiego, bezpośrednio na zachód od Świnoujścia, a stąd wzdłuż rzeki Odry do zbiegu jej z zachodnią Nysą i wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej, włączając tę część Prus Wschodnich, która nie została oddana pod administrację ZSRR zgodnie z porozumieniem na niniejszej konferencji i włączając obszar wolnego miasta Gdańska będą pod administracją państwa polskiego i ze względu na to nie będą uważane za część radzieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech”[1].

      Ostateczne decyzje, co do granicy pomiędzy Polską a Niemcami, zgodnie z rozdz. VIII, pkt. B protokołu, i rozdz. IX, pkt. B komunikatu, miały zapaść w czasie konferencji pokojowej.

      *

      Modzelewski tłumaczył 28 kwietnia 1946 r. na spotkaniu Krajowej Rady Narodowej: „...ziemie zachodnie oddane nam w administrację, pozostaną integralną częścią terytorium Rzeczpospolitej na zawsze. To nie jest sprawa przetargów międzynarodowych, to nie jest sprawa, która mogłaby stanowić igraszkę w rękach zawodowych handlarzy i producentów nafty i broni. Nasza granica na Odrze i Nysie to kwestia życia, kwestia naszego bytu państwowego i narodowego i dlatego nie mamy żadnej możliwości podejmowania dyskusji na ten temat”.

      Mikołajczyk stwierdzał: „Trzy wielkie mocarstwa zgodziły się Polsce oddać te ziemie w administrację, a w naszym rozumowaniu na zawsze”. W sporach PPR-PSL dały się słyszeć wśród komunistów opinie: „Rząd został uznany w Poczdamie, administrację terenów zachodnich oddano Polsce - teraz będziemy mogli ich spławić”[2].

      Komunikat poczdamski nie był żadnym układem, a jedynie ustaleniem do przyszłej konferencji pokojowej, która nigdy się nie odbyła. Trzy mocarstwa poszły inną drogą i z pracującymi razem sojusznikami, stały się wrogami nowych systemów. Szybko zapadła żelazna kurtyna. W ten sposób strona Polska nie musiała się obawiać żadnych posunięć, prócz krytyki ze strony mocarstw zachodnich.

      Ciągłe powoływanie się przez stronę Polską, na rozmowy poczdamskie, miało uspokoić i uciszyć społeczeństwo i jednocześnie wyjaśnić, że wszystkie posunięcia rządu są legalne. I tak to Polacy przyjęli i do dziś większość nadal sądzi, że wówczas działano zgodnie z literą prawa. Rząd różnymi wewnętrzno-politycznymi posunięciami podawał argumenty, które miały być pomocne w wyjaśnieniu własnym obywatelom, iż prawnie zamieszkują ziemie zachodnie. Powoływano się na tradycje piastowskie, na istnienie powiązania tych ziem ze starymi etnicznymi Polakami (czytaj Słowianami). Znaczący wówczas politycy tacy jak Mikołajczyk, Gomułka i Bierut mówili na wszelkiego rodzaju spotkaniach, zebraniach o powrocie na stare ziemie słowiańskie, o akcie sprawiedliwości dziejowej w stosunku do tysiącletniej agresji germańskiej. Gomułka powiedział: „Na ziemiach tych zastaliśmy jeszcze przeszło milion Polaków autochtonów, milion świadków, którzy obecnością swoją zeznają przed światem i historią, że ich pradziadowie byli jedynymi gospodarzami tych ziem, że Niemcy znaleźli się na nich tylko jako przybysze, którym zaborczość i agresja ich przodków utorowała drogę na podbite tereny Polski piastowskiej”.

      *

      Rosjanie i strona Polska działały na podstawie faktów dokonanych. Stalin twierdził w Poczdamie: „...ludność niemiecka odeszła w ślad za wycofującym się na zachód Wehrmachtem, i było konieczne, żeby na tyłach naszej armii, na terytorium, które zajmowała, istniała miejscowa administracja...Dlatego wpuściliśmy tam Polaków”. Na co odpowiedział Churchill, który znał sytuację i wiedział, iż znajduje się tam sporo mieszkańców Śląska: „Inne dane... mówią o tym, że mimo wszystko pozostało tam 2-2,5 mln Niemców... Jeżeli, jak mówił generalissimus Stalin, Niemcy porzucili ziemie na wschód i zachód od Odry, to należałoby zachęcić ich, by tam wrócili”[3]. Nieco później Churchill mówił o 8 milionach mieszkańców niemieckich i przeciwstawił się transferowi. Mimo takiego przedstawienia sprawy przez Stalina, wielka trójka ustaliła 31 lipca 1945 r. uporządkowane i humanitarne wysiedlenie ludności (rozdz. XII protokołu i rozdz. XIII komunikatu). Zobowiązano Sojuszniczą Radę Kontroli do przyjęcia wysiedlonych Niemców. Sojusznicza Rada zatwierdziła w dniu 20 listopada 1945 r. plan przesiedlenia Niemców z Polski.

      Niektórzy autorzy wskazują na inne jeszcze zasadnicze uprawnienia człowieka, nie dające się pogodzić z wysiedleniami. Jest nim prawo do stron rodzinnych (das Recht auf die Heimat).

      Pierwsze przesiedlenia miały nastąpić dopiero w listopadzie 1945 r. Rzeczywistość była inna - rozpoczęto je już w maju 1945 r. Mowa była o przesiedleniu, to znaczy, przesiedleni powinni móc zabrać wszystko co posiadali, jak to w czasie przesiedleń bywa. Ludzie, którzy musieli opuścić te ziemie mówili o wypędzeniu. Strona Polska zabraniała używać tego słowa. Dopiero w słynnym orędziu biskupów polskich do ich braci w Niemczech, napisano w oryginale tegoż (w j. niemieckim) o wypędzeniu (Vertreibung), jednak w polskich dokumentach kościelnych drukowanych w Polsce i przekazywanych swoim obywatelom pisano o wysiedleniu.[4] W preambule traktatu granicznego, spisanego pomiędzy Polską a Niemcami 14 listopada 1990 roku - użyto terminu „wypędzenie”- podpisanego przez obie strony.

      *

      Jak wyglądało wyzwolenie Śląska przez Rosjan można pokazać na przykładzie powiatu opolskiego:

      w Boguszycach, gdzie trwały walki nad Odrą, zastrzelili 280 mieszkańców. W niektórych piwnicach czy na gnoju w chlewach leżało po 10-15 zabitych. Ktoś z tamtych mieszkańców powiedział niedawno: „Nie ma już śladów wojny, ale rany w duszach pozostały”.
      w Groszowicach zamordowano 93 osoby, część kobiet i dzieci spalono.
      w Kup zamordowano 28 osób, z czego 25 z tej miejscowości, 1 osobę z Wrocławia, 1 z Essen i 16 letniego zamiejscowego chłopaka.
      w Lubieniu zamordowano 2 osoby i 18 zastrzelono.
      w Kątach Opolskich zastrzelono 31 osób. Nad niektórymi znęcano się przed śmiercią.
      w Krzywej Górze zamordowano 9 starszych osób.
      w Pokoju zamordowano i zastrzelono 118 cywilów, w tym 10-letniego chłopaka. 25 kobiet z dziećmi zamknięto w domu, który podpalono. Wszyscy spalili się żywcem. W domu starców zamordowano 20 osób, w tym 92-letniego mężczyznę.
      w Gosławicach zastrzelono 40 kobiet, które wcześniej zgwałcono, a także te, które broniły się przed gwałtem.
      w Zagwizdziu zamordowano 15 osób i jedną siostrę zakonną.
      w Krapkowicach zamordowano i zastrzelono 30 osób. Na rynku większa ilość żołnierzy zgwałciła 68-letnią kucharkę księdza. Zostawiono ją leżącą, przedtem jednak rozcięto jej brzuch.
      w Chrzowicach zastrzelono 23 osoby, w tym 3 kobiety.
      w Rogowie zamordowano i zastrzelono 60 mężczyzn, w tym również miejscowego księdza. Rozstrzelanie odbyło się przed murem cmentarza.
      w Dobrzeniu Wielkim zamordowano 50 osób, z tego jedną kobietę, która broniła się przed gwałtem i 15 osób, które uciekały przed Rosjanami do lasu.[5]
      w Jełowej 25 stycznia 1945 r. 3 rodziny Kotzów przebywały w jednym domu, obok którego wylądowały rosyjskie dwupłatowe (doppeldecker) samoloty. Do domu wszedł żołnierz i poinformował obecnych, że wszyscy będą rozstrzelani. Zapanowało grobowe milczenie. Rosjanie po kolei wyprowadzali przebywających w tym domu mieszkańców. Najpierw Johanna, później 14-letnią Agnes, którą zgwałcili a potem przebili bagnetem. Następnie wyprowadzili cztery dziewczynki - Gertrudę, Leni, Adelheid i Marię. Strzelali do całej czwórki. 13-letnia Getrud była jedynie ranna, przeleżała długi czas na ziemi a kiedy Rosjanie odeszli, wstała i udała się do Łubnian.
      Następnie Rosjanie wyprowadzili dalszą czwórkę, z tego Martę z 3 letnią córką, Resi. Kiedy strzelali w Martę, przewróciła się przykrywając ciałem córkę. Rosjanie odwrócili Martę i zabili dziecko. Przy okazji sprofanowali seksualnie nie żyjącą już 13-letnią Stephanię. Wszystkich zabitych pochowano później w jednym grobie.[6]

      W powiecie strzeleckim nie było lepiej.

      w Żyrowej zastrzelono 5 osób, w tym bardzo starego mężczyznę. Szóstą osobę, dziewczynę, która nie dała się zgwałcić, zasztyletowano i rozcięto brzuch. Inna kobieta została z gwałcona kilkakrotnie, pomimo zaawansowanej ciąży. Po tych gwałtach poroniła. Dodatkowo zastrzelono 16 żołnierzy niemieckich, którzy zostali zaskoczeni przez front i schowali się przed Rosjanami. Musieli wyjść ze schowka. Kazano im biec w kółko a Rosjanie strzelali do nich.
      Nie obeszło się bez gwałtów. Po wojnie urodziło się kilkoro dzieci spłodzonych w czasie gwałtu. Kobiety i dziewczyny chowały się gdzie tylko było można. W niektórych domach zamurowywano je na strychu, w pokojach lub stodole. Rodzina przynosiła i podawała jedzenie przez nieduże otwory. Kobiety, które nie miały takiego schronienia, przebierały się w stare, przybrudzone kiecki, zakładały chusty na głowę, brudziły specjalnie twarz, by żołnierze nie zwracali na nie uwagi.[7]

      *

      Miejscowość Bojków (Schönwald) koło Gliwic zamieszkiwało przed wojną 6.000 osób. Tylko trochę ponad tysiąc mieszkańców pozostało na miejscu, kiedy Rosjanie podczas ofensywy weszli do Bojkowa. Świadek tamtych czasów opowiada: „26 stycznia 1945 r. po południu zobaczyliśmy pierwsze sowieckie czołgi. Po kilku minutach w wiosce było pełno żołnierzy. Zaczęło się plądrowanie, gwałcenie i mordowanie. Nic nie uszło uwagi żołnierzy. 14-letnia czy też 60-letnia były tak samo traktowane. Musiały się poddać woli żołnierzy. A kiedy ojciec czy matka stanęła w obronie córki, natychmiast zabierano ich i kierowano do obozu, z którego wywożono na Syberię lub rozstrzelano na miejscu. Na cmentarzu znajduje się 200 mogił mieszkańców zamordowanych przez Rosjan.”

      W październiku 1945 r. polska administracja wypędziła ze wsi 800 osób. Początkowo osadzono ich w obozie w Gliwicach a stamtąd bydlęcymi wagonami dowieziono do rzeki Nysa Łużycka. W drodze 60 dzieci i starszych osób zmarło z głodu, z braku czegokolwiek do picia. Część zamarzła. Zwłoki pozostawiono bez pochówku przy torach kolejowych.

      Wioska ucierpiała ogromnie, z 6 000 osób 200 zostało zastrzelonych przez Rosjan, 250 zginęło na froncie, 300 zostało deportowanych na wschód, z czego 80% nie powróciło, 60 zmarło w czasie podróży do Niemiec. Razem zginęło około 750 mieszkańców.

      *

      Świadek z Czarnowąsów wspomina: „Coraz straszniej szaleje milicja. Jeżeli do tej pory plądrowali tylko Rosjanie, teraz robią to jeszcze Polacy. Nic nie jest bezpieczne przed nową milicją. Tylko tyle, że nie gwałcą dziewcząt. Ta milicja przejęła rolę Gestapo albo NKWD i grabi ludność”.

      Jeden z księży z Czarnowąsów zanotował w pamiętniku pod datą 1 kwietnia 1945 roku: „Po południu aresztowali i zabrali proboszcza. Milicja prowadziła go przez miasto niczym złoczyńcę. Zabronione najsurowiej jest jakiekolwiek niemieckie słowo. Tak więc nie odbędzie się już ani jedna lekcja religii. Chociaż dorośli na Górnym Śląsku mówią mową śląską tzw. Wasserpolnisch, dzieci nic z tego nie rozumieją. Znowu pojawił się Szatan. Zmienił mundur, ale jego przekonania go zdradziły. Nowy szatan wydaje się jeszcze bardziej niebezpieczny: sławi się swoim katolicyzmem i ciągle mówi o Częstochowie”[8].

      N. Kracher napisała: „Są w Bundesrepublice i na Opolszczyźnie ludzie, którzy milkną, kiedy ktoś mówi dobrze o Polakach, którzy przyszli tu w 1945 roku”[9]. Oni pamiętają jeszcze jak pod lufami ludowego wojska polskiego, milicji, bezpieki, złodziei i zwykłych szabrowników musieli uciekać ze swego mieszkania, domu i ogrodu.

      Piotr Madajczyk[10] pisze: „W wielu wypadkach udział w akcji wysiedlania Niemców był pretekstem dla zemsty...gwałty i grabieże...zazwyczaj kilkakrotnie podczas transportu, zarówno z powodu niskiego poziomu moralnego oraz daleko posuniętej korupcji i demoralizacji ludzi tworzących milicję, jak i pewnej sankcji, władz dla tych działań. ..Jak często zabijano ludzi za to, że byli właścicielami majątków, bez względu na to, co robili przed r. 1945?”

      W innej książce[11] czytamy: „W pierwszych dniach i tygodniach po wojnie kilka tysięcy dostojników niemieckich padło ofiarą zemsty Polaków. Ponad 200 tys. osób cywilnych zostało wywiezionych na roboty przymusowe do związku Radzieckiego. Niemcy zabierani byli do baraków, aresztów, więzień karnych, w których uprzednio narodowi socjaliści przetrzymywali swoje ofiary. Zarazy i głód pochłonęły niezliczona liczbę ofiar”.

      Recenzent książki E. Paukszty podał: „Szakale byli pierwszymi przedstawicielami Polski, z jakimi zetknęli się, padając ich ofiarą, autochtoni. Zetknięcie to miało skutki jak najgorsze. Ograbieni przez bandę rabusiów i podpalaczy, tubylcy stali się wobec repatriantów zamknięci i nieufni, narażając się jeszcze bardziej na przezwisko „szwabów”[12].

      „Odra”[13] drukuje list z powiatu prudnickiego, w którym czytamy: „W pobliskiej wiosce milicjant zabił członka Związku Polaków w Niemczech, wymyślając mu od germanów i hitlerowców, a gdy bity oburzony przedłożył zaświadczenie z pieczątką i podpisem wice wojewody Bożka... komendant milicji oświadczył: takim świstkiem możesz sobie d... wytrzeć!”

      W sprawozdaniu starosty z Koźla czytamy: „Odwrotną i bardzo przykrą stronę przeprowadzonej akcji była grabież mieszkań opróżnionych przez niemców. Mieszkania były nie zawsze dostatecznie zabezpieczone. Wprawdzie urzędnicy Zarządu Miejskiego zamykali mieszkania na klucze i nalepiali kartki zabezpieczające na rzecz Zarządu Miejskiego, przeprowadzone to jednak było niedokładnie i wiele mieszkań ograbiono.

      Niezależnie od powyższego niezdyscyplinowane jednostki M.O. i U.B. nie zwracając na kartki zabezpieczającej uwagi zrywali je przemocą wdarłszy się do mieszkań, pod pozorem rewizji, rabowali pościel i bieliznę nie mówiąc o cenniejszych przedmiotach jak zegarki, kosztowności.

      Niezależnie od powyższego przedmioty skonfiskowane przy rewizji miały być przesłane do magistratu i po spisaniu rozdzielone przez Opiekę Społeczną, tymczasem wózek ręczny naładowany wartościowymi przedmiotami jak: zegarki, wódki gatunkowe, likiery, mydła, cygary, wędliny, itp. zabrano do gmachu Urzędu Bezpieczeństwa Publ. Zupełnie bezprawnie, ponieważ U.B. wezwany był tylko przy usuwaniu niemców i nie miał prawa zabrać jakichkolwiek przedmiotów.

      W ślad i za przykładem członków Milicji Obywatelskiej i inne jednostki spośród pracowników urzędów w Koźlu rabowały mieszkania opuszczone.

      Wystawione na moje żądanie posterunki w rożnych częściach miasta nie wiele pomogły, gdyż i rodziny repatriantów mieszkające w barakach na stacji również wzięły udział w grabieży”[14].

      W innym sprawozdaniu czytamy o wysiedleniu w Bytomiu: „Po dwu dniach akcja została przerwana, ponieważ miejscowe Władze Administracyjne do akcji zupełnie przygotowane nie były, nie potrafiły zupełnie opanować sytuacji, rozpanoszyły się na szeroką skalę grabież i szabrownictwo odnośnie mieszkań poniemieckich, a niekiedy nawet mieszkań zajmowanych przez repatriantów. Jak mnie poinformował prezydent miasta ob. Mgr Mietkiewicz jednostka wojskowa Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie umiała nie tylko ukrócić grabieży, ale sami żołnierze brali czynny udział w grabieżach. Jak się zdołałem później sam zorientować opinia publiczna była tego samego zdania o żołnierzach Korpusu Bezpieczeństwa. W dniu naszego przybycia do Bytomia jednostka Korpusu Bezpieczeństwa opuściła Bytom udając się do Katowic.

      15 lipca 1945 r. (jeszcze przed ustaleniami w Poczdamie - wyj. autora) rozpoczęto akcję wysiedleńczą w Bytomiu. Udział żołnierzy w akcji wysiedleńczej był następujący: dwie kompanie miały za zadanie zamknięcie ulic u ich wylotów z miasta, by uniemożliwić Niemcom ucieczkę poza obręb miasta w czasie wysiedlania (przypomina to niemieckie łapanki w czasie wojny - wyj. autora). Wypuszczano z miasta jedynie ludność polską po uprzednim sprawdzeniu ich dokumentów. 20 żołnierzy było zajętych sprawdzaniem wozów tramwajowych u ich wyjazdu z miasta w tym samym celu. Jedna kompania otaczała kwartał, w którym w danym dniu toczyła się akcja wysiedleńcza; Nie wypuszczając z rejonu operacji Niemców w ciągu całego dnia za wyjątkiem tych, którzy spieszyli do pracy w kopalniach i innych przedsiębiorstwach państwowych lub wojskowych wykazując się odpowiednimi zaświadczeniami pracy wystawionymi w lipcu 1945 r. 30 żołnierzy stanowiło asystę działających 30 komisji wysiedleńczych. Pozostali żołnierze patrolowali w rejonie operacji, konwojowali wysiedlanych Niemców do punktów zbornych i pociągów oraz pełnili służbę wartowniczą przy ważniejszych obiektach, które uległy wysiedleniu. Dnia 21 lipca 1945 r. objął z rozkazu d-cy Dywizji dowództwo nad całą Wojskową Grupą Operacyjną mjr Sobiesiak, zaś mjr Wojewódzki powrócił do swego pułku. W związku z dużym rozmachem akcji odczuwaliśmy przez cały czas silny niedostatek żołnierzy w wyniku czego cała służba zamiast trój zmienna dwuzmienna.

      Nastroje żołnierzy w czasie akcji były wybitnie antyniemieckie. Żołnierze często zwracali się do mnie z zadaniem bardziej surowego traktowania Niemców.

      Milicja Obywatelska żadnej pomocy w akcji nie udzielała, tłumacząc się brakiem czasu. Milicja stale konfiskuje u przechodniów różne przedmioty majątkowe i to zarówno u Polaków i Niemców, zarzucając, że pochodzą one z „szabru” lub nielegalnego handlu, nie stwierdziwszy uprzednio pochodzenia danego towaru, przy czym na konfiskowane przedmioty nie wydaje się żadnych pokwitowań. Umundurowanie większej części szeregowych i oficerów Milicji miasta Bytomia w niczym się nie różni od umundurowania Wojska Polskiego, w wyniku czego wszelkie czynności Milicji zarówno słuszne, jak i niesłuszne, zarówno prawne, i nieprawne ludność cywilna przypisuje Wojsku. Komendat Milicji miasta Bytomia w stopniu podporucznika jest stale w służbie podpity”[15].

      O Bielsku Białej dowiadujemy się: „Jak powszechnie opinia społeczna Bielska i powiatu głosi, to Powiatowa Komisja Wysiedleńcza urzędowała w stanie zupełnie pijanym, przerywała, co pewien czas swe posiedzenia, by powracać następnie do swych czynności w stanie bardziej podnieconym wódką. Prym wodził w tym wypadku nieznany z nazwiska funkcjonariusz Bezpieczeństwa w Bielsku. Pełnego składu tej komisji nie zdołano ustalić.

      W Dziedzicach mówi się, że zwolnienie od wyjazdu do Niemiec kosztowało w Bielsku 2 litry wódki, kto zaś nie posiadał na to pieniędzy zmuszony był wyjeżdżać”[16].

      W raporcie ppor. B. Zylberberga czytamy: „Milicja jest bardzo słaba, źle uzbrojona i na niesłychanie niskim poziomie moralnym. Wiceprezydent Zabrza, Trabalski oświadczył, że z nią więcej kłopotu niż pożytku. Milicjanci biorą udział w rabunkach, są często w cichej zmowie z „szabrownikami”.

      *

      Sporo księży niemieckich skarżyło się na złe traktowanie przez swoich polskich kolegów. Przykładowo ksiądz z Brzegu napisał na ten temat: „Moje doświadczenia z polskimi wiernymi a szczególnie z polskimi braćmi w Chrystusie pokrywają się z wypowiedziami innych księży niemieckich, z którymi z różnych okazji miałem możliwość rozmawiać. Często doświadczaliśmy na własnej skórze, że nie widziano w nas duchownych, a nawet nie katolickich chrześcijan, ale jedynie Niemców i w ten sposób byliśmy traktowani. Jeden z nich, napełniony nienawiścią do Niemiec, któregoś dnia mówiąc o mnie i pracowniku probostwa powiedział: „Hitlerbande”[17].

      Inny ksiądz z parafii Sieroszów pisze: „W marcu 1946 r. byłem w kościele w Stolcu pow. ząbkowicki, gdzie spowiadałem dzieci przygotowujące się do pierwszej komunii, a po nich osoby dorosłe. W tym czasie wchodzi do kościoła polska milicja z księdzem. Siłą wyciągnięto mnie z konfesjonału i wywieziono do obozu przesiedleńców, gdzie przybyłem o godz. 11.00 nocą. Następnego dnia zostałem wsadzony do zwierzęcego wagonu kolejowego i wywieziony z innymi Ślązakami mówiącymi językiem niemieckim w kierunku zachodu, aż pod holenderską granicę”[18].

      Sytuacja duchowieństwa na Śląsku była tragiczna. Część niemieckich księży poszła wraz z uciekającymi przed wojskami radzieckimi mieszkańcami, chcąc być blisko swych parafian. Wielu z nich powróciło po kilku dniach na swoje parafie, które często były już zajęte przez polskich księży. Pozostali na miejscu duchowni niemieccy traktowani byli w większości przez przybyszów z innych części Polski złowrogo. Niektórzy wypowiadali się wprost: „Nie chcemy mieć niemieckiego księdza”, lub „Nie pójdę do niemieckiego księdza do spowiedzi czy do bierzmowania”. Ks. Kominek napisał: „Znaczna część duchowieństwa niemieckiego uciekła na zachód jeszcze w początkach 1945 roku, a do tych, którzy pozostali nowa ludność polska odnosiła się nieufnie (...) Woleli Polacy „swojego” księdza, kapłana polskiego i w tym celu udawali się do Kurii Wrocławskiej. Niektórzy z nich (księża niemieccy- wyj. autora) sami decydowali się na wyjazd wraz ze swoimi wiernymi, inni chcieli pozostać w Polsce, lecz władze miejscowe nie wyraziły na to zgody. Biskup Joseph Ferche pragnął pozostać we Wrocławiu, ale nie uzyskał pozwolenia i musiał wyjechać do Niemiec”.

      Polski kler nie próbował być pośrednikiem pomiędzy księżmi niemieckimi a administracją państwową. Zamiast podchodzić do sprawy po chrześcijańsku i nie widzieć we wszystkich nazistów, władze państwowe i kościelne wysiedliły setki księży niemieckich, czy też takich, którzy znając język polski odprawiali msze i głosili kazania w tym języku, ale dodatkowo odprawiali msze w języku niemieckim dla katolików nie znających języka polskiego. A jak wszyscy wiemy, trudno nauczyć się jakiegoś nowego języka, w tym wypadku polskiego, w ciągu kilku tygodni.

      *

      Berliński korespondent gazety New Yorker Daily News pisał 7 października 1945 r. na temat wypędzonych i przyjętych właśnie w Niemczech osób: „Jedna z kobiet z blizną od uderzeń pejczem przez twarz powiedziała; kiedy grupa, przechodziła przez Żagań, po lewej i prawej stronie drogi stali polscy cywile, i osoby z grupy zostały obrabowywane z ostatnich swoich majętności i bite... Na koniec wyjaśniła, że najprawdopodobniej jest w ciąży, gdyż została 40 razy zgwałcona”. Powyższa relacja została zaprotokołowana w amerykańskim senacie, i w związku z tym minister spraw zagranicznych USA p. Byrnes 30 listopada 1945 r. przekazał amerykańskiemu ambasadorowi w Polsce p. Arthur Lane, by złożył polskiemu rządowi słowa dezaprobaty od rządu Stanów Zjednoczonych. W nocie pisano, iż takie traktowanie wypędzonych nie zostało uzgodnione w Poczdamie i nie jest zgodne z międzynarodowymi regułami.[19]

      „Na mocy umowy polsko-brytyjskiej z 14 lutego 1946 r. Niemcy wywożeni do strefy brytyjskiej mieli być zaprowiantowani na 4 dni, licząc od czasu wyruszenia pociągu. Żywność dla całego wagonu miano przekazywać niemieckiemu kierownikowi wagonu, a on z kolei dokonywał jej dalszego rozdziału. Transporty do radzieckiej strefy okupacyjnej zaopatrywano w żywność na jedną dobę”[20].

      „Nie przestrzegano ustalonych odgórnie norm żywnościowych. Żywność przewożona była w złych warunkach i często nie nadawała się do spożycia. Dodatkową uciążliwość i niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia stanowił brak ciepłych napojów w czasie podróży. Spowodowane to było brakiem opału i piecyków do ogrzewania. Zdarzały się również wypadki okradania wagonów przez czerwonoarmistów”[21].

      Łamane było również zarządzenie ministerstwa, zakazujące rozdzielania rodzin oraz wysiedlania najbliższych krewnych fachowca pracującego w pobliskiej fabryce. Najczęściej zdarzały się takie rozdzielające wywózki po łapankach na ulicach.

      „Wysiedleńcy docierający na punkt zborczy byli poddawani rewizji osobistej. Kontrolowano również ich bagaże. Konfiskowano im nadwyżki artykułów spożywczych, ubrań i materiałów tekstylnych, narzędzi, pieniędzy, kosztowności, Stosowanie przepisu nakazującego konfiskatę doprowadziło do odbierania osobom przybyłym na punkt resztek ich dobytku. Pościel i naczynia kuchenne rekwirowano wbrew zarządzeniom władz ministerialnych. Zarekwirowane przedmioty miały być zabezpieczone, a później rozprowadzone wśród polskich przesiedleńców z dawnych kresów wschodnich. Odnotowano przypadki sprzeniewierzania mienia poniemieckiego przez „opiekujących się” nim funkcjonariuszy. Nic też dziwnego, że wysiedleni Niemcy czuli się pokrzywdzeni, okradzeni z własnego mienia”[22].zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zacznijmy od początku...

      Szkodnik RAŚowski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 12

      Bardzo „naukowy” wywód, który i tak nic nie zmieni. Szkoda, że Hitler rozpoczynając całą tragedię wojny nie był tak przywiązany do prawa do ojczyzny (Recht auf Heimat), praworzadności...rozwiń całość

      Bardzo „naukowy” wywód, który i tak nic nie zmieni. Szkoda, że Hitler rozpoczynając całą tragedię wojny nie był tak przywiązany do prawa do ojczyzny (Recht auf Heimat), praworzadności i humanitaryzmu. Brutalnie zajmując etniczne terytoria obcych narodów stosował politykę tzw. „faktów dokonanych”, zupełnie nie przejmując się tym jaka ludność te ziemie zamieszkiwała od zawsze. Polityka ta była przyjmowana przez przyszłych „wypędzonych „ z ogromnym entuzjazmen. Nikt sobie wtedy nie zaprzątał głowy np. jakimiś wypędzeniami Polaków z Wielkopolski i tym podobnymi „drobnostkami”. Nie wyobrażam sobie jakichkolwiek zmian granic Polski, ani za zachodzie ani na wschodzie. Ludzie zapuścili korzenie, pobudowali domy, zakłady, autostrady... Wyrosły kolejne pokolenia, które nie znają innej ojczyzny. O tragediach tamtych czasów trzeba mówić szczerze, dobrze rozróżniać przyczyny i skutki. Ale i odpowiednio ważyć wielkość poczynionych krzywd. Trzeba trzymać się faktów: największe straty ludności w wojnie poniosła Polska: 16,07 % zamordowanych obywateli. Pisząc o barbarzyństwie Rosjan trzeba też pamietać o barbarzyństwie Niemców w Rosji. Rosjanie przesuwając się na zachód widzieli tylko miliony wymordowanch rodaków i spaloną swoją ziemię... Co czuli ? Czy trzeba ciągle żyć z poczuciem wyrządzonej krzywdy, czekając na możliwość rewizji i odwetu ? No coż, „historia kołem się toczy”..., może za długo był już spokój...

      Dla zainteresowanych:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_w_II_wojnie_%C5%9Bwiatowej#cite_note-0

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Straty_materialne_Polski_w_czasie_II_wojny_%C5%9Bwiatowej
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ty polacki zasrańcu...do szkodnika

      karolka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 9

      ...polacki narodowcu jakim prawem się tutaj odzywasz ?
      My tu mówimy o naszej Ślunskiej tragedi a ty mendo liżesz swoje sumienie.
      Pacz sie z tąd stracić ty polacka szczyno.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Normalnie nie pisze do ludzi o takich nikach jak twoj kolego

      slonzok maly (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 28

      Wbij sobie to tej pustej czaszki ze hitler robil wysiedlenia w czasie wojny ,a polacy i sowieci w czasie pokoju i po podpisaniu traktatu jak maja przebiegac wysiedlenia !

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Niiiiiiiiigdy!

      ollin77 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 34 / 9

      Mosz recht wola już polsko okupacja...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A kiedy ?

      Barbara (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 40 / 27

      A kiedy bedzie o polskiej okupacji ?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama