Chcą pić wodę płynącą z Czech

Chcą pić wodę płynącą z Czech

Zdjęcie autora materiału

Aktualizacja:

Dziennik Zachodni

Urzędnicy z Pietrowic Wielkich zamierzają sięgnąć po czeską wodę. Razem z sąsiadem zza miedzy, Trzeboniem (Republika Czeska), starają się już o dofinansowanie tego projektu z funduszy Unii Europejskiej. To kolejna śląska gmina, która chce budować międzynarodowy wodociąg.
- Chodzi nam głównie o to, żeby zabezpieczyć się w razie awarii wodociągów. Połączenie naszej sieci z czeską umożliwi nam "pożyczkę" wody w razie konieczności - mówi Andrzej Wawrzynek, wójt Pietrowic Wielkich.

Jedenaście sołectw należących do gminy zaopatruje się z własnych ujęć. Studnie zlokalizowane są w Makowie, Amandowie i Samborowicach. Urzędnicy chcą, by kolejna znajdowała się właśnie w czeskim Trzeboniu.

- Miejscowość ta leży zaledwie dwa kilometry od naszych Gródczanek. W tej sytuacji nie trzeba by było budować długiego wodociągu - zauważa wójt. - A wody w Czechach nie brakuje, w Trzeboniu mają duże nadwyżki - dodaje.


W pietrowickich studniach też nie jest sucho, ale urzędnicy wolą dmuchać na zimne, tym bardziej, że od czasu do czasu zdarzają się jednak wodociągowe usterki.
Z ich szacunków wynika, że rurociąg do granicy o długości ponad 1800 metrów kosztowałby 780 tysięcy złotych.

Mieszkańcy Pietrowic Wielkich już zacierają ręce licząc na to, że czeska woda może być znacznie tańsza, a przy tym lepsza w smaku. - Nasza nie jest zła, ale jest bardzo twarda. Co tydzień trzeba usuwać kamień z czajnika. Psują się też pralki - mówi Agata Weczerek, jedna z mieszkanek Pietrowic. - Mam przyjaciół w Trzeboniu. Herbata u nich smakuje o wiele lepiej niż u nas - zapewnia pan Józef z Pietrowic, który często jeździ na drugą stronę granicy.

Na razie nie wiadomo, jak planowane połączenie polskiej i czeskiej sieci wpłynie na cenę wody. Urzędnicy zapewniają, że drożej niż teraz na pewno nie będzie. Zaś przykład pobliskiego Jastrzębia Zdroju pokazuje, że zagraniczna woda może być nawet tańsza.

A wszystko dzięki temu, że Jastrzębie przełamało monopol Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów w Katowicach i jako pierwsze miasto na Śląsku wybudowało rurociąg do czeskiej granicy.

Już od siedmiu lat to stutysięczne miasto sprowadza wodę z czeskiej Karwiny, a konkretnie z czystego Beskidu Morawskiego.
- To był jeden z lepszych interesów, jakie zrobiliśmy. Budowa czterech kilometrów wodociągu zwróciła się nam już po 1,5 roku. My się cieszymy i cieszą się mieszkańcy, którzy mają znacznie tańszą i lepszej jakości wodę - mówi Tadeusz Pilarski, szef Jastrzębskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji . - Jeśli ktoś ma możliwości i pieniądze, aby wybudować wodociąg do naszych południowych sąsiadów, to polecam ten pomysł - zachęca prezes Pilarski.

Szef jastrzębskich wodociągów nie zdradza, ile firma płaci za metr sześcienny czeskiej wody, bo jest to objęte tajemnicą handlową. W porównaniu na przykład z mieszkańcami Rybnika i Żor, jastrzębianie płacą o kilkadziesiąt groszy mniej - dokładnie 3,52 złotych za metr sześcienny. Dla porównania, rybniczanie płacą 4,28 zł, a mieszkańcy Żor równe cztery złote za każdy metr sześcienny wody.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

DZ poleca

Wideo