Dziennik Zachodni » Opinie » Karwat: Wywożono, deportowano, wypędzano

Karwat: Wywożono, deportowano, wypędzano

Data dodania: 2012-02-04 17:01:55 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-04 17:01:55

Dziennik Zachodni

Krzysztof Karwat

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Karwat: Wywożono, deportowano, wypędzano

wywózki do ZSRR. Miejsce jak miejsce, wiele takich na śląskiej ziemi. Jeśli warto zwrócić na nie uwagę, to dlatego, że w międzywojniu była to część parafii radzionkowskiej, która należała do autonomicznego województwa śląskiego; na tym jego skrawku zarządzał burmistrz Jerzy Ziętek, późniejszy wojewoda i generał WP.

Na cmentarzu w Suchej Górze - od roku 1975 dzielnicy Bytomia - odsłonięto tablicę upamiętniającą
Oto jeszcze jeden dowód, że Sowieci przystępując do demontażu naszych zakładów pracy, do transportów "dokładali" nie tylko mieszkańców niemieckiej części regionu. Kryterium narodowościowe było dla nich drugorzędne. Liczyła się darmowa i wykwalifikowana siła robocza, którą - w ramach gwałtownie realizowanych reparacji wojennych - lokowano głównie w kopalniach Donbasu.

Deportacje - zwykle poprzedzane kilkudniowym pobytem w prowizorycznych obozach - rozpoczęły się w lutym 1945 roku. Trwały kilka miesięcy. Przez cały okres PRL-u to był temat tabu.
∨ Czytaj dalej
Dopiero na początku lat 90. mogliśmy zacząć o tym pisać. Także zbierać dokumenty i relacje tych, którzy tę gehennę przeżyli. A nie było ich wielu. Jak się ocenia, choć precyzyjnych danych nie udało się ustalić, co najmniej kilkanaście tysięcy osób zmarło wskutek chorób, głodu i niewolniczej pracy. Ci, którzy zdołali po kilku miesiącach, a czasem po latach powrócić do swych rodzin, szybko umierali.

Skala wywózek była ogromna - nazwano je "internowaniem" i ta nomenklatura zachowała się do dziś, także w rodzinach dotkniętych tym dramatem. Szacunki wahają się między 30 a 90 tysiącami. Zapewne nigdy nie uda się ich uściślić, bo przez pierwsze miesiące roku 1945 panował na tzw. terenach wyzwolonych olbrzymi chaos i nie od razu oddano władzę administracji polskiej. Jedni uciekali, inni dopiero przybywali z frontów i obozów jenieckich. Jeszcze inni szykowali się do wyjazdu na Zachód. Pamiętajmy, daleko było do konferencji w Poczdamie, więc miejscowi Niemcy - zwłaszcza komuniści - liczyli na zachowanie granic i niekiedy byli w tej wierze utwierdzani przez NKWD. Nie dziwią więc relacje, że - w Zabrzu czy Bytomiu - donoszono na Polaków i tych Górnoślązaków, których posądzano o propolskie sympatie. A Rosjanie z tego skwapliwie korzystali.

Ale sytuacja była dynamiczna. Istnieją zatem także takie świadectwa, które pokazują, że z czerwonoarmistami nieraz współpracowała formułująca się już milicja polska, i to ona pomagała wyłapywać niemieckich "zbrodniarzy".

Użyłem cudzysłowu nieprzypadkowo. Panował powszechny strach i kwitło donosicielstwo. Teraz można się było odegrać za krzywdy prawdziwe i urojone. Wiele domostw stało pustych, albo zaludniali je wyłącznie star-cy, kobiety i dzieci. To był łakomy kąsek. Niestety, oskarżenia nieraz kierowano w stronę sąsiadów. Wtedy ostatecznie prysł mit o "etnicznej jedni" polskich i niemieckich Górnoślązaków.

Zresztą, czy w warunkach terroru - i po doświadczeniach hitleryzmu - mógł się w jakiejkolwiek postaci zachować? Do wagonów towarowych trafiali zatem nie tylko niemieccy Ślązacy, wśród których odnajdziemy też - trudno to ukrywać - lokalnych funkcjonariuszy NSDAP i innych hitlerowskich organizacji, choć przestępcy wojenni w większości zdołali zbiec, zanim pojawili się Rosjanie. Wywożono także mężczyzn z rodzin polskich, ba, nawet powstańców śląskich. A już zupełnie wstrząsają przypadki wywiezionych w głąb ZSRR tzw. repatriantów, czyli dopiero co przybyłych na Śląsk mieszkańców Lwowa czy Wilna.

Przestrzegam przed wyprowadzaniem z tamtych wydarzeń ocen, znowu dziś zabarwianych nacjonalistycznie. Bo to już nie są "białe plamy". W ostatnich 20 latach historycy i publicyści sporo zrobili i napisali. Inna rzecz - czy te fakty się utrwaliły i czy konstruktywnie wpłynęły na naszą świadomość? Tu mam wątpliwości. Dlatego ciągle trzeba te bolesne sprawy poruszać. Nie po to, żeby jątrzyć i siać nienawiść. Lecz, żeby zrozumieć. I jeśli się uda - wybaczyć.

* CZYTAJ KONIECZNIE:

*NAJZABAWNIEJSZE ŚLĄSKIE SŁOWA - WYNIKI PLEBISCYTU
*WALCZYMY O USTAWĘ METROPOLITALNĄ - POZNAJ EFEKTY
*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Porwanie dziecka w Sosnowcu. Pomóżcie odnaleźć Madzię! SERWIS SPECJALNY
Walka hardkorowy koksu kontra Marcin Najman w Spodku? Kto wygra?

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

nareszcie

zgłoś +3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zabrzanin (gość), 04.02.12, 20:15:04

Nareszcie znajdują sie dziennikarze którzy nie tylko zajmują sie tym tematem ale piszą prawdę i bez ogródek na te tematy.Dotychczas był to temat tabu,ale czas najwyższy te sprawy naświetlać i pisać o nich bo ci co to przeżyli mogą nam powiedzieś jak to było i co przeżyli.Jest to "ostatni gwizdek" bo ci ludzie odchodzą i zostanie tylko pamieć po nich,dlatego chwała ludziom co podejmują te tematy.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 3

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Zachodni

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Zachodni", sobota 26.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Kolportażu



bezpłatna infolinia 800 16 30 20 (dla stacjonarnych i sieci Orange), 32 634 22 70 (dla pozostałych sieci)
e-mail: prenumeratadomowa@dz.com.pl
Jak zamówić prenumeratę? Zobacz tutaj

Zamów prenumeratę

Reklama:

Informacja:



tel. 32 634 23 01, fax 32 634 23 03
Chcesz nadać ogłoszenie lub reklamę, kliknij tutaj
e-mail: reklama.katowice@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Dziennik Zachodni



ul. Baczyńskiego 25 A
41 – 203 Sosnowiec

Sprawdź numery telefonów i skontaktuj się z wybranych działem lub konkretnym dziennikarzem

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy kupisz książkę o Katarzynie Waśniewskiej, matce Madzi z Sosnowca?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.