Wraz ze śmiercią Wisławy Szymborskiej kończy się XX wiek w...

    Wraz ze śmiercią Wisławy Szymborskiej kończy się XX wiek w polskiej literaturze i kulturze

    Marek S. Szczepański

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wraz ze śmiercią Wisławy Szymborskiej kończy się XX wiek w polskiej literaturze i kulturze
    Wraz ze śmiercią Wisławy Szymborskiej kończy się XX wiek w polskiej literaturze i kulturze, powiedział Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. To zdanie ze wszech miar prawdziwe, choć schyłek stulecia znaczą jeszcze dwa odejścia: Zbigniewa Herberta (1998) i Czesława Miłosza (2004). Wielka trójca rodzimej poezji, niezastąpiona, zostawia po sobie literacką schedę i niepowtarzalną pamięć o barwnych osobowościach i trudnych charakterach.
    Wraz ze śmiercią Wisławy Szymborskiej kończy się XX wiek w polskiej literaturze i kulturze
    Herbert, autor wyrafinowanych wierszy, pełnych nawiązań do greckiej mitologii czy historii Rzymu unieśmiertelnił wiele postaci, zarówno z panteonu filozofii (Marek Aureliusz), jak i okrutników swawolnych (Kaligula). Dziesiątki wersów tego nadwrażliwca weszło do kanonu języka polskich inteligentów, a potęga smaku cytowana jest w najpoważniejszych debatach publicznych. Podobnie jak terminy włókna duszy i chrząstki sumienia, mówiące o potrzebie sztywnego karku i prostego kręgosłupa zwłaszcza w najtrudniejszych sytuacjach i decyzjach życiowych.
    Prezes Jarosław Kaczyński komentując smoleńską katastrofę przywołał, choć nie jestem pewien czy trafnie, frazy z Przesłania Pana Cogito. I nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie - cytował w emocjonalnym wystąpieniu herbertowskie wersy.

    Wielkim admiratorem kobiecego piękna był Czesław Miłosz i potrafił znakomicie to wyrazić. Najlepszym tego dowodem jest wiersz o długim, ale niezwykle sugestywnym tytule: Uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky na lotnisku, dajmy na to w Minneapolis. Moje uszy, pisał Poeta, coraz mniej słyszą z rozmów, moje oczy słabną, ale dalej są nienasycone. Widzę ich nogi w minispódniczkach, spodniach albo w powiewnych tkaninach.

    Jeszcze dziś wiele osób nieprzychylnych Miłoszowi oskarża go o antypolskość i przesadną, obsesyjną wręcz, litewską afektywność. Na tym tle Pani Wisława to osoba niezwykle skromna, wręcz wycofana, unikająca rozgłosu i zakłopotana noblowskim wyróżnieniem. Pisała wiersze proste, choć nigdy nie prostackie, często rymowane w sposób zupełnie niewyszukany. Czasem były to strofy-figliki, poetyckie żarty i psoty osoby o niezwykle rozbudowanym poczuciu humoru. Nie przepadałem za tymi frazami, choć niektóre z nich były niezwykle ujmujące. Wielkie wrażenie na miłośnikach czworonogów i braci mniejszych robił wiersz: Kot w pustym mieszkaniu, a w nim przejmujące słowa: Umrzeć - tego się nie robi kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Kiedy piszę ten felieton i te zdania, patrzę, jak w ciepłym domu panoszy się rozpuszczona jak dziadowski bicz nasza kotka - Miya. Zawsze w takich sytuacjach warto pamiętać o roli Poetessy w pięknym portretowaniu kotów, ich potrzeb i oczekiwań.

    Mistrzyni miała liczne słabostki, często zastanawiające zważywszy na Jej wiek i pozycję. Płomienną sympatią darzyła np. mistrza ringu i zawodowego boksu - Andrzeja Gołotę. Mam małą pretensję do wspominających ciepło Szymborską, że tak mało miejsca poświęcają Jej wieloletniemu partnerowi, Kornelowi Filipowiczowi, znakomitemu przecież prozaikowi.

    Choć nie łączył ich związek sakramentalny, jak powiedziałby chrześcijański kapłan, to dwadzieścia jeden wspólnie spędzonych lat warte jest przynajmniej wspomnienia. Podobnie jak wybitny, może nawet genialny, przekład wiersza Nic dwa razy się nie zdarza na język angielski dokonany przez samego Stanisława Barańczaka (Nothing twice).

    Wisława Szymborska miała miłośników swoich wierszy w wielu krajach świata, zwłaszcza we Włoszech, Holandii i Stanach Zjednoczonych. Stałe komplementy pod Jej adresem głosił Umberto Eco, autor jednej z najwybitniejszych powieści XX wieku Imię róży, podobnie jak Woody Allen, reżyser niezapomnianych obrazów, takich choćby jak Vicky Cristina Barcelona.

    Prawdę mówiąc, pośród polskich artystów obecnych w italskiej kulturze, obok Mistrzyni dobrze sobie radzi mieszkający w Toskanii rzeźbiarz Igor Mitoraj oraz pracujący, w lepszym już świecie, Tadeusz Kantor, reżyser teatralny, scenograf, malarz, twórca krakowskiego teatru Cricot 2.

    W ostatnim tomie Milczenie roślin Szymborska pisała: źle sprawowałam się wczoraj w kosmosie. Przeżywając całą dobę nie pytając o nic, nie dziwiąc się niczemu. Teraz rozmawia zapewne o złym sprawowaniu z wielkimi Krakusami: Kantorem, Miłoszem czy Tischnerem, ukradkiem pisząc rymowanki na przypadkowych karteluszkach.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *NAJZABAWNIEJSZE ŚLĄSKIE SŁOWA - WYNIKI PLEBISCYTU
    *WALCZYMY O USTAWĘ METROPOLITALNĄ - POZNAJ EFEKTY
    *Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    ALE FUTURYSTYKA! Zobacz jak będą wyglądać Katowice w 2015 roku. WIZUALIZACJENiesamowicie GORĄCE DZIEWCZYNY na mroźne dni. Zobacz FOTKI Queen Śląska i Zagłębia

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama