Prokuratura rejonowa oraz Okręgowy Urząd Górniczy pracuje nad wyjaśnianiem przyczyn pożaru w kopalni Bielszowice. Pod uwagę branych jest kilka wariantów.
Rudzka prokuratura rozważa m.in., czy w pobliżu przenośnika, wewnątrz którego zapalił się taśmociąg, mogło dojść do zwarcia instalacji lub zaprószenia ognia.
Każdą z nich musimy dokładnie przeanalizować. Nie jesteśmy w stanie określić, jak długo to potrwa - mówi Joanna Kosińska, zastępca prokuratora w Rudzie Śląskiej. - Zgromadziliśmy filmy oraz zdjęcia, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy - podkreśla.
Sprawą pożaru i zawalenia się przenośnika w bielszowickiej kopalni zajmuje się również Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach. Jeszcze w tym tygodniu ma zebrać się specjalna komisja.
- Będziemy obradować na temat przyczyn i okoliczności katastrofy budowlanej - zapowiada Piotr Karkula, dyrektor gliwickiego OUG. - Pismo w tej sprawie przekazujemy również do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Oprócz przyczyny pożaru nie ustalono również strat, jakie kopalnia poniosła w wyniku katastrofy. Poza dotychczasowymi, związanymi z pożarem, dojdą do nich również te, związane z redukcją wydobycia. Kompania Węglowa planuje zmniejszyć je o 40 procent.
- W związku z brakiem przenośnika, którym transportowany jest węgiel do zakładu przeróbczego, ograniczamy wydobycie do ok. 5 tys. ton węgla na dobę - mówi Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej. - Kopalnia nadal będzie pracować - zapewnia.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.