Miejskie przychodnie niecierpliwie czekają na przetargi

    Miejskie przychodnie niecierpliwie czekają na przetargi

    Piotr Piesik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Szefowie osiemnastu przychodni lekarskich, niegdyś miejskich, a teraz dzierżawionych przez spółki pracownicze, z niecierpliwością czekają na ogłoszenie warunków przetargu na sprzedaż pierwszych trzech placówek.
    Urząd Miasta zapowiada, że uczyni to na przełomie października i listopada. Nie wiadomo jednak jeszcze, które przychodnie pójdą na pierwszy ogień, natomiast warunki przetargu mogą być decydujące, czy spółki do niego przystąpią.

    - Mam już dosyć czekania, chciałbym, aby moja przychodnia została wystawiona na przetarg jako pierwsza. Przecież od momentu, kiedy zaczęła się cała sprawa ze sprzedażą budynków, praktycznie się nie rozwijamy. Wcześniej robiliśmy bardzo dużo, teraz nie namówię udziałowców do inwestowania w budynek, który może wpaść w inne ręce - argumentuje Cezary Kędra, lekarz, dyrektor przychodni Wrzosowiak przy ul. Orkana.

    Ta placówka została zresztą najwyżej wyceniona przez rzeczoznawców, na ponad 1,8 mln zł. Magistrat przyznaje, że większość spółek sporo zainwestowało w budynki, które wręcz podniosły swą wartość. Wyceny miały jednak uwzględnić, że w sprzedanych przychodniach będzie prowadzona podstawowa opieka medyczna, która należy do zadań samorządu.

    Na pewno też zmniejszone zostaną w kilku przypadkach działki gruntów, na których stoją obiekty. W przypadku centrum miasta ma to swoją wymierną i bardzo wysoką wartość. W opinii magistratu niektórym przychodniom tak rozległe posesje po prostu nie są potrzebne dla świadczenia statutowej działalności.

    Wiadomo, że przetarg na sprzedaż przychodni będzie ograniczony. Miasto zamierza wpisać do jego warunków obowiązek prowadzenia przez nabywcę w określonym czasie wyłącznie działalności medycznej. Dotychczasowe zasady dzierżawy budynków nie wykluczały podnajmowania pomieszczeń i to wcale niekoniecznie podmiotom związanym z medycyną. Niektóre spółki osiągały w ten sposób spore dochody.

    Próba zablokowania takiej możliwości poprzez zastrzeżenie w uchwale radnych o sprzedaży przychodni została uchylona w trybie nadzoru przez wojewodę. Uznał on, że sprzedający nie może do tego stopnia ograniczać kupującego.

    Sytuacja jest delikatna. Miastu zależy na sprawnej sprzedaży przychodni, aby spłacić dług Miejskiego Szpitala Zespolonego i przekształcić go w spółkę prawa handlowego. Według wstępnych przymiarek powinno wpłynąć tyle pieniędzy, by starczyło na zaspokojenie wierzycieli lecznicy.

    Z kolei niektórzy szefowie spółek pracowniczych wcale nie kwapią się do kupowania, mając w ręku ważne umowy na dzierżawę do roku 2010. Działają ostrożnie, bowiem na wykupienie budynków będą musieli pozaciągać kredyty. Czekają na obiecane spotkanie z prezydentem. Nieoficjalnie wiadomo, że w niektórych przypadkach sprawa może się oprzeć o sąd, jeżeli spółki będą stać na stanowisku, że mogą dalej dzierżawić obiekty na dotychczasowych, korzystnych warunkach.

    Wydział Mienia i Nadzoru Właścicielskiego magistratu intensywnie pracuje nad specyfikacją przetargu ograniczonego. Jeśli znajdą się tam błędy, druga strona nie omieszka ich wykorzystać. Warto też pamiętać, że w przetargu wybrane mogą być oferty innych podmiotów niż spółki pracownicze, o ile zagwarantują one dalsze prowadzenie przychodni. A podstawowa opieka zdrowotna należy do bardziej opłacalnych procedur medycznych.

    Cała sprawa na szczęście najmniej dotyka pacjentów. Przychodnie pracują i przyjmują normalnie.
    - Słyszałem, że cały budynek ma być wykupiony, ale nadal pozostaną tu gabinety lekarskie. Jeżeli tak, to nam naprawdę jest wszystko jedno - komentuje częstochowianin, Andrzej Socha. - Jeżdżę po okolicy i widzę, że niemal wszędzie powstały niepubliczne ośrodki zdrowia i dobrze sobie radzą. Dlaczego w Częstochowie ma być inaczej?

    Miejskie przychodnie zostały wystawione na sprzedaż, aby pozyskać dla budżetu miasta pieniądze na spłatę zadłużenia Miejskiego Szpitala Zespolonego. To około 65 milionów złotych. Tylko bez bagażu długów będzie możliwa zmiana formuły organizacyjnej szpitala i jego restrukturyzacja.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama