Na torze pod Szczekocinami zwrotnica była uszkodzona....

    Na torze pod Szczekocinami zwrotnica była uszkodzona. Zawinił dyzurny?

    MCH

    Polska

    Polska

    Przed katastrofą kolejową na torze pod Szczekocinami zwrotnica była zepsuta. Dyżurny ruchu powinien wiedzieć o niej. Kolejnej usterce uległ drugi posterunek dyżurującego - do takich informacji w dokumentacji kolei w sprawie katastrofy dotarli dziennikarze TVN24. Dyrekcja Zakładu Linii Kolejowych w Kielcach potwierdza informację. Nie jest jednak w stanie powiedzieć, jaki wpływ miała na dalszy przebieg wydarzeń. Sprawę bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. - Fakty te znane są komisji od początku - zaznacza dyrektor ZLK w Kielcach, Adam Młodawski.
    Telewizja dotarła do księgi wypadków i incydentów kolejowych dla IZ Kielce. Wynika z nich, że na kilka minut przed zderzeniem pociągów na posterunkach Starzyny i Sprowa doszło do awarii zwrotnicy i semafora. Tę informację powinien posiadać dyżurny ruchu ze Starzyn. - Sam fakt, że usterki zostały zarejestrowane, świadczy tylko o tym, że system sterowania ruchu w Starzynach w dniu katastrofy działał prawidłowo - mówi Adam Młodawski.
    - To są usterki, które zdarzają się na każdej linii kolejowej, są skodyfikowane i mamy określone procedury postępowania. Dyżurny ruchu powinien więc wiedzieć, co robić - wyjaśnia. Czy to zatem oznacza, że zawinił dyżurny? Młodawski jest ostrożny. - Nie mogę stawiać tak daleko idących wniosków. Nie wiem co było dalej - mówi.

    KATASTROFA KOLEJOWA W SZCZEKOCINACH - RAPORT SPECJALNY DZIENNIKA ZACHODNIEGO

    W Starzynie awarii miała ulec jedna ze zwrotnic, w wyniku czego niemożliwym było przekierowanie pociągu relacji Warszawa Wschodnia-Kraków Główny na inny tor. W Sprowie miał wygasnąć semafor wyjazdowy, dlatego podany został sygnał zastępczy. Z zapisów kolejowych dokumentach wynika, że dyżurny ruchu powinien wiedzieć o nie działającej zwrotnicy. W takich sytuacjach usterki są na bieżąco usuwane, a kiedy jest problem z ich usunięciem, wprowadzany jest ograniczenie prędkości lub inne ograniczenie.

    Rzecznik spółki zarządzającej infrastrukturą kolejową, PKP PLK, Mirosław Siemieniec zapewnia, że wszystkie dokumenty związane z katastrofą kolejową zostały przekazane do komisji badającej przyczyny wypadku. - Komisja bada przyczyny katastrofy i nie będziemy się na ten temat wypowiadać do czasu zakończenia śledztwa - mówi.

    Na temat uszkodzonej zwrotnicy wypowiedziała się już także Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy. - Zarzuty dyżurnemu ruchu posterunku Starzyny zostały poprzedzone zapoznaniem się ze stanem technicznym zwrotnicy na tym posterunku - zapewnia prokurator Romuald Basiński. - Zwrotnica posiada dwa sposoby uruchamiania: automatyczny i ręczny. System ręczny był sprawny, ale nic nie świadczy o tym, że dyżurny ruchu go wykorzystał - wyjaśnia. Z kolei awaria sygnalizacji posterunku Sprowa - jak twierdzi prokuratura - nie ma żadnego wpływu na postawienie zarzutu dyżurnemu ruchu posterunku Starzyny.

    We wtorek prokuratura wydała decyzję o zatrzymaniu dyżurnego ruchu z Starzyn, któremu zarzuca nieumyślne spowodowanie katastrofy ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu za to do 8 lat więzienia. Mężczyzna nadal jednak nie został przesłuchany.- Jego stan zdrowia w dalszym ciągu nie zezwala nam na to - przypomina Basiński. Dyżurny wciąż przebywa w szpitalu psychiatrycznym.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *KATASTROFA KOLEJOWA W SZCZEKOCINACH - RAPORT SPECJALNY DZIENNIKA ZACHODNIEGO
    *ŚLĄZACY I KASZUBI WSPÓLNIE CHCĄ WALCZYĆ O UZNANIE MNIEJSZOŚCI ETNICZNEJ

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera



    *ALE FUTURYSTYKA! Zobacz jak będą wyglądać Katowice w 2015 roku. WIZUALIZACJE
    *Niesamowicie GORĄCE DZIEWCZYNY na mroźne dni. Zobacz FOTKI Queen Śląska i Zagłębia

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nieomylny Dyrcio Młodawski

      Kolejarz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 42 / 32

      TVN24 podała, że na tej linii od 1 lutego wielokrotnie dochodziło do usterek. Młodawski powiedział, że nie ma takiej linii, gdzie by nie było żadnych usterek. Są one sygnałem o tym, że urządzenia...rozwiń całość

      TVN24 podała, że na tej linii od 1 lutego wielokrotnie dochodziło do usterek. Młodawski powiedział, że nie ma takiej linii, gdzie by nie było żadnych usterek. Są one sygnałem o tym, że urządzenia kontrolują prawidłowość działania innych obiektów.

      - Usterki są na całej sieci. Urządzenia pracują dynamicznie, oddziaływania pociągów na infrastrukturę kolejową są dynamiczne. To jest wręcz sygnał o tym, że te urządzenia kontrolują prawidłowość działania innych obiektów - podkreślił Młodawski.

      - Wręcz sygnalizowanie tych usterek jest informacją, że ta linia żyje, że jest na niej ruch, że są pociągi, że te niewłaściwości drobne są przez urządzenia rejestrowane - powiedział.

      Czy wobec tego warto w ogóle inwestować w kolej, która zatrudnia takich ludzi na kierowniczych stanowiskach jak powyższy dyrektor, który uznaje, że po przeprowadzeniu remontu za grube miliony złotych, usterki muszą być. Czy osoby, które nadzorują tak wielkie inwestycje są niewinni i nie poczuwają się do odpowiedzialności. Taki dyrektor w tym samym dniu powinien odejść (ale nie do MInisterstwa tylko na zieloną trawkę, ale znając życie awansuje na kolejny dyrektorski stołek, w nagrodę za krycie koleżków z branży), a nie kierować śledztwo w kierunku winy najniższego pracownika. Za pracownika zawsze odpowieda przełożony, i to już nieważne czy to ten dyżurny ze Starzyny czy ze Sprowy, czy dyspozytor z Kozłowa, a on nic tylko dalej się usprawiedliwia. Może dziennikarze śledczy sprawdzą w końcu, kto decydował jakie inwestycje będą przeprowadzane, w jakim termnie, kto odpowiadał za przetargi na tej linii, kto i w jaki sposób wybierał wykonawców, kto odbierał te roboty, kto zatwierdzał im faktury. Przecież nie może być tak w cywilizowanym kraju, że pieniądze są wyrzucane w błoto, bo "usterki zawsze muszą być" jak sądzi bezkarnie Młodawski. Jak każdy wie, pociągi od 1 marca 2012 r. na odcinku Kozłów - Sprowa, kursowały jednym torem, kto zatwierdzał taką organizację ruchu. Już wtedy w zmianie organizacji powinno uwzględnić się cały odcinek do Starzyny, bo było wiadomo, że pociągi od strony Krakowa będą poruszały się raz po jednym torze, raz po drugim. Kto za to odpowiadał. Zawinił człowiek. Tak, tylko czy jeden? Zawsze musi być kozioł ofiarny, tylko kto nim ma być? Najlepiej tylko jeden i wszystko znów wróci do normy! zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      TO MIEJSCE JEST PRZEKLLĘTE !!!

      KK (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 39 / 33

      To druga katastrofa prawie w tym samym miejscu. Poprzedni wydarzył się w 1994 r.: wtedy również zderzyły się czołowo dwa pociągi pasażerskie. 25 lutego 1994 r. ok. godz. 16.15 w pobliżu stacji...rozwiń całość

      To druga katastrofa prawie w tym samym miejscu. Poprzedni wydarzył się w 1994 r.: wtedy również zderzyły się czołowo dwa pociągi pasażerskie. 25 lutego 1994 r. ok. godz. 16.15 w pobliżu stacji Starzyny koło Szczekocin (czyli kilka kilometrów na północ od obecnego miejsca katastrofy) maszynista jadącego z Częstochowy do Krakowa i Zakopanego pociągu pospiesznego "Giewont" we mgle nie zauważył sygnału stop. Maszynista jadącego z przeciwka - z Krakowa do Warszawy ekspresu "Sawa" - widząc zielono światło semafora jechał z prędkością około 100 km/h. Gdy spostrzegł zbliżający się z przeciwka pociąg pospieszny, było już za późno. Siła zderzenia była tak duża, że skład "Giewonta" - a była to lekka jednostka elektryczna - znalazł się na dachu lokomotywy ekspresu "Sawa". W wyniku wypadku zginął pomocnik maszynisty z pociągu pospiesznego "Giewont" a osiem osób zostało rannych. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO ...?

      KK (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 42 / 30

      Dlaczego nie ma pasów bezpieczeństwa w pociągach jak widać siedzenia nie naruszone nawet nie przecięte , czemu nie ma w wagonach tzw.klatek anty-zgniotów poduszek nie wspominając o tzw. GPS dla...rozwiń całość

      Dlaczego nie ma pasów bezpieczeństwa w pociągach jak widać siedzenia nie naruszone nawet nie przecięte , czemu nie ma w wagonach tzw.klatek anty-zgniotów poduszek nie wspominając o tzw. GPS dla maszynistów jak nie widać nic przy światłach w nocy dlaczego musimy się uczyć na swoich błędach nie wprowadzając takie urządzenia dla bezpieczeństwa nas wszystkich niby sprawna najnowsza magistrala a już miała zepsute praktycznie urządzenia do regulacji automatycznej zwrotnic kolejowych po tym wszystkim powinni zwolnic ministra transportu i po łebkach dalej nie szukać kozła ofiarnego gdzie są technicy co sprawdzają urządzenia nikt nie reklamował tego ktoś to przespał..? zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama