Zawodowa armia ciągnie młodzież

    Zawodowa armia ciągnie młodzież

    Krzysztof P. Bąk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Z płk Zbigniewem Piątkiem, szefem Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach, rozmawia Krzysztof P. Bąk
    Zapowiedzi utworzenia zawodowej armii spowodowały szturm młodych ludzi na bramy koszar?

    Można tak powiedzieć. W Gliwicach było dwustu kandydatów na kilkanaście miejsc, podobnie w Bielsku-Białej.

    Skąd się bierze takie zainteresowanie armią? Jeszcze kilka lat temu poborowi jak ognia unikali służby w wojsku?

    Ogromne zainteresowanie dotyczy głównie jednostek specjalistycznych, desantowych i sił powietrznych. Mężczyźni przychodzą nie tylko dlatego, że mają nadzieję na znalezienie pracy, ale chcą przeżyć również przygodę. Zaciągnięcie się do jednostek komandosów, Żandarmerii Wojskowej, to dla nich nie tylko wyzwanie, ale również realizacja marzeń. Według mnie, to jest powód olbrzymiego zainteresowania wojskiem.

    Pan mówi o przygodzie, marzeniach, ale chyba głównym powodem zainteresowania jest znaczna poprawa warunków finansowych żołnierzy. Pensja zawodowego szeregowego to obecnie ok. 2 tys. zł na rękę. Czyli więcej niż w wielu firmach.

    To na pewno efekt promocji, która jest prowadzona w Wojskowych Komendach Uzupełnień. Zgłaszający się kandydaci usłyszeli, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej. Oprócz znaczącej, kilkusetzłotowej podwyżki, zawodowi żołnierze otrzymają też pakiet socjalny: dodatki żywnościowe i mieszkaniowe. W MON trwają prace nad pakietem odpowiednich ustaw, żeby szeregowiec, który ma żonę i dzieci nie musiał spać w koszarach. Te prace są zaawansowane. Mam nadzieję, ze wkrótce wejdą w życie.

    A emerytury? One chyba też przyciągają?

    Według aktualnych przepisów, żołnierz po 15 latach zawodowej służby może przejść na wcześniejszą emeryturę. Otrzyma wtedy 40 proc. ostatniej pensji. Każdy kolejny rok służby powoduje wzrost emerytury o ponad 2 proc.

    Wojsko zapewni żołnierzom możliwość osobistego rozwoju?

    Szeregowi, jeżeli tylko będą chcieli i będą mieli ku temu predyspozycje, mają szanse stać się oficerami. Mogą skończyć zaocznie cywilną uczelnię i zostać oficerem po kilkumiesięcznym kursie.

    A języki obce, niezbędne w czasie międzynarodowych ćwiczeń i misji?

    Żeby dostać się do szkoły podoficerskiej, trzeba zdać egzamin z angielskiego. Szeregowcy muszą podnosić umiejętności. Na wielu stanowiskach wymagana jest podstawowa znajomość angielskiego. Niedługo nie będziemy przyjmować nikogo, kto nie potrafi się porozumieć w tym języku.

    Polscy żołnierze uczestniczą w misjach na całym świecie. Czy ponoszone tam ofiary albo takie wydarzenia, jak w Nangar Khel, nie sprawiają, że chętni zaczynają się wycofywać?

    Poborowi nie poruszają tych tematów. Jak już przychodzą do WKU, bo chcą być zawodowymi żołnierzami, to nie obawiają się niebezpieczeństwa na misjach.

    Wzrost zainteresowania armią zaczął się kilka lat temu. Gdy pracodawcy preferowali mężczyzn z uregulowanym stosunkiem do służby wojskowej, skończyło się symulowanie chorób. Kategoria D często uniemożliwiała znalezienie pracy.

    To widać w statystykach. Szczerze mówiąc, młodzież mamy niezbyt zdrową. Wskaźnik kategorii D jest wciąż wysoki, ale mniejszy niż kiedyś. Wiadomo, że bez kategorii A trudno znaleźć pracę w policji, u pograniczników czy w straży pożarnej. Ci, którzy mają kategorię D są praktycznie na marginesie. Każde poważne przedsiębiorstwo zagląda teraz do książeczki wojskowej. Znam przypadki, gdy mężczyźni prosili, by jeszcze raz ich skierować na komisję lekarską. Ale prawo nam tego zabrania. Możemy to zrobić tylko wtedy, gdy siły zbrojne mają określone potrzeby.

    Wojsko Polskie ma być w pełni profesjonalne do końca 2010 r. Kogo najbardziej potrzeba?

    Teraz przyjmujemy głównie żołnierzy rezerwy, ale wprowadzamy też pilotażowy program powoływania poborowych bezpośrednio do szkół i ośrodków na 9 miesięcy. Po tym okresie zostaje się już zawodowym żołnierzem przygotowanym do spełniania odpowiednich zadań. Szukamy żołnierzy wszystkich specjalności. Nawet jeżeli zniknie część batalionów, to nie znaczy, że ten rodzaj służby zostanie zlikwidowany.

    To mają być ludzie ze średnim wykształceniem czy raczej po studiach?

    Zawodowym szeregowym może zostać już absolwent gimnazjum. Dzisiaj najbardziej potrzebni są ludzie z wykształceniem technicznym, bo technika w wojsku zmienia się szybko. Priorytetem jest znalezienie kierowców z kategorią C + E. Brakuje nam również ratowników medycznych.

    Które jednostki cieszą się największym zainteresowaniem?

    Kandydaci chcą służyć blisko miejsca zamieszkania. Katowicki sztab może im zaoferować jednostki powietrzno-desantowe, rakietowe, logistyczne, mamy też specjalistyczny batalion chemiczny i Żandarmerię Wojskową w Gliwicach. To oddział, który realizuje misje w Czadzie i Libanie. Te jednostki w większości są już zawodowe w stu procentach. Zainteresowaniem cieszą się również siły powietrzne.

    Czy profesjonalizacja otworzy także kobietom drogę do armii?

    Już otworzyła. Jest wiele stanowisk dla kobiet, głównie w szkolnictwie wojskowym. Szkoły podoficerskie mają wiele słuchaczek. W korpusie zawodowych szeregowców kobiety raczej nie znajdą zatrudnienia, bo tam jest wymóg prawa jazdy C + E, ale w personelu średniego szczebla jak najbardziej. Ostatnio widzieliśmy w mediach panią podporucznik, dowodzącą w Afganistanie plutonem.

    Na czym polega zawodowa armia. Przecież to nie tylko wprowadzenie zawodowej służby wojskowej?

    Profesjonalizacja ma sprawić, że wojsko będzie lepiej działało i będzie lepiej wykorzystywane. Lepiej będzie wykonywało swoje konstytucyjne zadania, brało udział w misjach i reagowało na różne zagrożenia kryzysowe. Pierwszy etap to uzawodowienie sił zbrojnych, zawieszenie zasadniczej i wprowadzenie kontraktowej służby wojskowej. Z końcem 2010 r. armia ma być w pełni zawodowa. Wtedy rozpoczną się kolejne etapy, m.in. wyposażenia w nowoczesny sprzęt. Część ludzi będzie już do tego przygotowana. Nowy sprzęt jest sukcesywnie kupowany. Polacy, którzy służyli w misjach, są teraz, jak powiedział minister, ambasadorami nowoczesnego wojska. Chcą być profesjonalnie zarządzani, bo widzieli, że polecenia można wydawać w ciągu kilku minut, a nie kilku godzin odprawy.

    Płk Zbigniew Piątek od ponad 30 lat służy w jednostkach Sił Powietrznych. Dowodził 72. dywizjonem rakietowym Obrony Powietrznej, pracował w Dowództwie Sił Powietrznych. Od 2007 roku jest szefem Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Katowicach

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wojenko, wojenko

      nomad (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

      "Zawodowym szeregowym może zostać już absolwent gimnazjum."

      Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie mięso armatnie. Promilitarna propaganda, jakiej obecnie jestesmy świadkami nie ma sobie...rozwiń całość

      "Zawodowym szeregowym może zostać już absolwent gimnazjum."

      Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie mięso armatnie. Promilitarna propaganda, jakiej obecnie jestesmy świadkami nie ma sobie równych w żadnych czasach RP. Podobnie, jak nie było w histroii tego państwa nigdy tak niskich pobudek, dla których młodzi ludzie zaciągali sie do armii. To świadczy tylko o jednym, po przekalkowaniu wzorców przestępczości made in USA, teraz przykładamy szablon do kariery zawodowej człowieka. Wosjko pyta: jesteś idiotą, życie cię nie rozpieszcza? Nie dorobiułeś sie i nei masz szans na rozwój? My cie nauczymy, jak mozna strzelać i zabijać ludzi w zamian wypłacajac odszkodowania w przeliczeniu jeden martwy = worek kaszy i owca vide Afganistan.
      Później zostaniesz kombatantem i po 40. już nic w życiu nie będziesz musiał robić, bo wcześniejsza emerytura obok niemałych (nie skamlcie panowie żołnierze) zarobków, dodatków, dachu, wiktu i opierunku wojaczków i ich dbających o reprezentacyjność żon, to największy magnes.

      Przed II wojną ulica śpiewała panom oficerom kuszącym młodych naiwnych: "Niech żyje wojna wroga bij w imię boga, za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe".
      Po wojnei śpiewała: "Gdy świat przestanie się zbroić, a w wojsku zabraknie etatów, gdy broń oddamy do hut, a trepów do domu wariatów"

      a głupców łasych na kasę (za komuny też o pieniadze i "pozycję" trepom chodziło) nie brakuje.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ten uśmiech

      czytelnik DZ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 5

      Jak Wam się udało zrobić płk Piątkowi takie zdjęcie. Na co dzień jest ponury i gburowaty. No już cud.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama