Teza 7 Ją rozczula widok bobasa, on widzi kupy i pieluchy

    Teza 7 Ją rozczula widok bobasa, on widzi kupy i pieluchy

    Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Teza 7 Ją rozczula widok bobasa, on widzi kupy i pieluchy
    Jesteś kobietą i widzisz uśmiechniętego bobasa w wózeczku? Słodki, prawda? Można by go zjeść. A jakie ma dołeczki, a jakie oczka, tiu, tiu, tiu, dzidziusiu. Zaraz, dlaczego twój facet krzywi się i robi minę, jakby zbierało mu się na wymioty? Że dzidzia narobiła w pieluszkę? To bardzo zdrowo. On ucieka, dla niego to nie żadne bobo, tylko "sraluch", w dodatku ryczący jak odrzutowiec i nie ma do niego instrukcji obsługi.
    Teza 7 Ją rozczula widok bobasa, on widzi kupy i pieluchy
    Czy to możliwe, że tak różnie widzimy to, co leży w pieluszkach? Czy to prawda, że kobiety rozczula widok niemowlaka, a mężczyzn odrzuca? One widzą urocze maleństwo, a oni typka, który za parę lat ogołoci ojca z kasy, a teraz wciąż się z niego leje, ślini się i sika. Jak to wziąć na ręce, żeby nie przejść smrodem? Żeby nie opluło? A może to tylko stereotyp, że małe dziecko potrafi zauroczyć każdą kobietę. Czy na pewno wszystkie przedstawicielki płci żeńskiej chcą od razu przytulać niemowlaka, całować jego łapki i nózie? A mężczyźni trzymają się z dala, bo im urok dziecka nie zamydla oczu?

    Jeśli tak jest, to dlaczego według Virgin Money, angielskiej firmy badającej opinię publiczną , obecnie aż 93 proc. mężczyzn uważa, że najważniejszą ich życiową rolą jest bycie dobrym ojcem? Na naszych oczach zmienia się podejście mężczyzn do dzieci. U kobiet już się zmieniło, bo kiedyś tak samo nie interesowały się małymi dziećmi.

    Szokujące, ale prawdziwe. Autorka "Historii miłości macierzyńskiej" Elisabeth Badinter pisze o obojętności i chłodzie, z jakimi do XVIII wieku kobiety w Europie traktowały niemowlaki. Była to reakcja obronna na ich wysoką śmiertelność. Dziecko bywało też ciężarem dla rodzica. Instynkt życia był wtedy silniejszy od macierzyńskiego, więc maluchem nikt się za bardzo nie przejmował.

    Wszystko co chcecie wiedzieć o kobietach, ale... Naprawdę! TUTAJ sprawdzisz jak obalamy damsko-męskie mity

    - W dawnych wiekach małe dzieci umierały tak często, że rodzice nie mogli bez reszty im się poświęcać - potwierdza historyk, prof. Idzi Panic z Uniwersytetu Śląskiego. - Miłość macierzyńska istniała jednak zawsze, świadczą o tym chociażby dramatyczne walki o tron dla synów w panujących rodach w Europie. Ale każda kobieta musiała liczyć się z tym, że jej dziecko nie przeżyje. Zwykle jednak miała zaraz kolejne. Nasi eksperci
    Prof. Violetta Skrzypulec-Plinta ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
    Prof. Idzi Panic z Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Śląskiego


    Dzieci umierały przy porodach, z powodu licznych chorób, głodu i klęsk. Dlatego maluchy były niepewną inwestycją. Matki przekazywały je komuś na odchowanie, bo dopiero starsze dawały nadzieję, że dożyją dorosłości.

    - Trudno nam dzisiaj zrozumieć, jak ciężko żyło się na przykład w średniowieczu - tłumaczy prof. Idzi Panic. - Dzisiaj jeśli gdzieś pojawi się katastrofa żywiołowa, pomoc jest natychmiastowa. Wtedy nie było szybkiego transportu, komunikacji, ani wiedzy medycznej. Ludzie umierali masowo, a najszybciej dzieci.

    Rodziło się ich wiele, przeżywała jedynie garstka. Kobiety wolały się nie przyzwyczajać. O zachwytach nad niemowlakami nie było mowy. Filozof Jan Jakub Rousseau w XVIII wieku apelował, żeby kobiety nie oddawały małych dzieci w obce ręce. Były to rewolucyjne poglądy. Filozof chciał, żeby matki były bardziej kochające. Takich żądań nie miał jednak wobec ojców. Własnych potomków bez skrupułów oddał do przytułku, gdzie ślad po nich zaginął. Uważał, że natura nie zmusza mężczyzn do ojcowskiej miłości.

    Wiadomo już, że się mylił.

    - Dzisiaj nauka twierdzi, że natura obdarzyła zdolnością kochania dziecka tak samo kobietę, jak i mężczyznę - mówi psycholog dr Renata Rosmus z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej. - Pomaga w tym hormon zwany oksytocyną. U matek hormon pojawia się już podczas porodu, a u ojców pod wpływem kontaktu z noworodkiem. Poziom oksytocyny jest u nich jednak taki sam. Nie ma powodu, żeby ojciec nie odczuwał miłości do swojego dziecka podobnie jak matka.

    Ale tradycja to głównie kobiety obarcza odpowiedzialnością za dziecko. Wymagania są tak duże, że wiele młodych kobiet nie chce mieć dzieci. W Polsce jest około 5 milionów osób, które żyją w pojedynkę. Samotnych kobiet jest ponad dwukrotnie więcej niż mężczyzn. Niepokoi również, że obecnie około 20 proc. matek cierpi na depresję poporodową. One nie zachwycają się dzidziusiem.

    - Te matki chcą prowadzić życie tak, jakby się nic w nim nie zmieniło - wyjaśnia seksuolog prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. - A jednak dziecko wszystko zmienia. Zespół Baby Blues występuje u 25-85 proc. położnic. Coraz częściej jednak chandra przechodzi w depresję, która może zagrażać kobiecie i dziecku.

    Rozczulamy się nad niemowlakiem, jest naprawdę słodki - wiem, bo jestem kobietą. Ale co innego decyzja o własnym. W ubiegłym roku urodziło się o 22 tys. mniej dzieci niż rok wcześniej. I aż dwukrotnie zmalał procent par z dziećmi, a wzrósł samotnych ojców z dziećmi.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *KATASTROFA KOLEJOWA W SZCZEKOCINACH - RAPORT SPECJALNY DZIENNIKA ZACHODNIEGO
    *ŚLĄZACY I KASZUBI WSPÓLNIE CHCĄ WALCZYĆ O UZNANIE MNIEJSZOŚCI ETNICZNEJ

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera



    *ALE FUTURYSTYKA! Zobacz jak będą wyglądać Katowice w 2015 roku. WIZUALIZACJE
    *Niesamowicie GORĄCE DZIEWCZYNY na mroźne dni. Zobacz FOTKI Queen Śląska i Zagłębia

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama