Dziwne, ciekawe, nietypowe zmiany nazw ulic. Pamiętacie?

    Dziwne, ciekawe, nietypowe zmiany nazw ulic. Pamiętacie?

    red.

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Gliwice. Tutaj sporo pozostałości po dawnych czasach. Hanki Sawickiej, Osiedle Waryńskiego, Róży Luksemburg, Osiedle Zubrzyckiego i takaż ulica. Ulica
    1/16
    przejdź do galerii

    Gliwice. Tutaj sporo pozostałości po dawnych czasach. Hanki Sawickiej, Osiedle Waryńskiego, Róży Luksemburg, Osiedle Zubrzyckiego i takaż ulica. Ulica Wieczorka - to tylko część pozostałych do dziś nazw

    W Częstochowie aleję Lenina przemianowano na Jana Pawła II. W Katowicach Armii Czerwonej zmieniła się w Korfantego. Tylko w Będzinie nadal można przejść się ulicą Marksa, czy Róży Luksemburg...

    Czytaj także

      Komentarze (8)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zagłebię Dąbrowskie

      hanys (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 55 / 45

      Jestem z Katowic, ale często przemieszczam się po miastach Zagłębia Dąbrowskiego ( Będzin, Sosnowiec, Czeladź). Zszokowały mnie nazwy ulic. Jak gdyby nigdy nic wciąż widnieją sobie tabliczki ulic:...rozwiń całość

      Jestem z Katowic, ale często przemieszczam się po miastach Zagłębia Dąbrowskiego ( Będzin, Sosnowiec, Czeladź). Zszokowały mnie nazwy ulic. Jak gdyby nigdy nic wciąż widnieją sobie tabliczki ulic: Marcelego Nowotki, Dąbrowszczaków, Wandy Wasilewskiej, Róży Luksemburg, Armii Ludowej, Świerczewskiego a nawet... ZBoWiDu! Szok, bo w Katowicach szybko Dąbrowszczaków przerobiono na Armii Krajowej, Armii Czerwonej na Korfantego, Zawadzkiego na Sokolską, Wieczorka na Staromiejską itd...zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gliwice

      Gliwiczanin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 63 / 57

      A ja mieszkam na ulicy 22 Lipca w Gliwicach i jakoś mi to nie przeszkadza ,chcieli zmienić ale to są koszty i niech tak będzie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ta Wieczorka

      AKS-men (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 53 / 52

      To nie ta sama . Teraz pewnie jest Teodora Wieczorka .

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      CZ

      ABCd (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 58 / 69

      A jeszcze jest Czerwonego Zagłębia. Chyba jedyna, nie słyszałem o większej ilości nazw takiej ulicy gdzieś w miastach. Toporowice.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      żadna różnica

      svatopluk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 85 / 60

      nazwy polityczne zmieniono na inne polityczne.
      i przyjdzie dzien kiedy i te zmienia.

      chwale sobie moją Lipową
      nikomu nie przeszkadza

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nazwy... nazwy... nazwy...

      Stander Tojas (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 79 / 73

      A Historia jest jedna...
      W Brescii (takie miasto na północy Włoch) ciągle jest ulica Mussoliniego. Od samego końca wojny! I nikomu nie przyjdzie zmieniać jej imienia! Bo po co? W historii każdego...rozwiń całość

      A Historia jest jedna...
      W Brescii (takie miasto na północy Włoch) ciągle jest ulica Mussoliniego. Od samego końca wojny! I nikomu nie przyjdzie zmieniać jej imienia! Bo po co? W historii każdego państwa są i chwile dobre, i złe. Są ludzie dobrzy, są i źli.
      W miasteczku Salo (koło jeziora Gardia) stoi pomnik Mussoliniego - nikomu nie przeszkadza. Miasteczko jest bardzo katolickie, a jak wiadomo Mussolini katolikiem był żadnym; wykorzystał papieża a potem się do katolików odwrócił plecami.
      Dochodzę do wniosku, że to tylko w nas, Słowianach, siedzi coś, co zmusza nas do wszelkich skojarzeń. My nie potrafimy oddzielić historii od dnia dzisiejszego, tak samo jak nie potrafimy oddzielić pracy od domu. Wiele razy mnie dziwiło jak Włosi w pracy odnoszą się z szacunkiem do szefa, jak go słuchają i bez żadnych uwag wykonują jego polecenia - a po pracy idą razem do knajpki i siadają przy jednym stoliku (nawet z rodzinami), jedzą, piją, żartują - są kumplami. Następnego dnia rano znowu on jest szefem, a oni jego podwładnymi. Coś takiego jest u nas nie do pomyślenia - my ciągle knujemy! Szef coś każe - my za jego plecami to krytykujemy! Zrobimy coś nieprzeciętnie - szef sobie i tylko sobie przypisze za to zasługę!
      Wyżej wspomniałem o Słowianach - nie wszyscy są tacy. Widzę to u nas, Polaków, u Rosjan, u Słowaków, u Serbów i u Bośniaków. Nie widzę tego u Czechów, nie widzę u Słoweńców ani u Chorwatów. I nie widzę też tego u rodowitych Kaszubów. A z mojego dzieciństwa pamiętam, że i Ślązacy tacy nie byli. Był szacunek do munduru, do pracy i do szefa. Mój Dziadek - przedwojenny sztygar i powstaniec - cieszył się w całej okolicy poważaniem. Jako dziecko często bawiłem się z wnukami Jego podwładnych - nigdy nie usłyszałem by ktokolwiek coś złego o Nim powiedział, a przecież jako sztygar musiał czasem być surowy.
      Dziś nie widać tego - jak się kumplujemy to tylko z kimś o podobnym statusie. Jak szef je kolację z podwładnymi - to wiadomo, że jest to tylko kolacja wigilijna zorganizowana w firmie.
      Taki mamy stosunek do życia - to jaki mamy mieć stosunek do naszej historii?
      I do tych wszystkich historycznych postaci?
      Świetnie to skomentował Smolorz w piątkowym Dzienniku - na przykładzie nazw nadanych gdańskim tramwajom. Poczytajcie...
      ---
      @cirano - mnie nie przeszkadzałaby ulica Armii Czerwonej; przeszkadzałaby mi ulica Gebelsa, Pol-Pota i Stalina. Ale jak mo:m wybo:r - Armii Czyrwo:nyj abo Korfantygo - to wola Korfantygo. Pyrsk.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Władysław Baczyński

      obeznany (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 67 / 75

      Był członkiem KPP uciekał polskiej dwójce i policyjnej defie aby przybyć do ojczyzny światowego proletariatu gdzie chciał poratować zdrowie. W 1937 profesor Iosif Wisarionowicz zlecił doktorowi...rozwiń całość

      Był członkiem KPP uciekał polskiej dwójce i policyjnej defie aby przybyć do ojczyzny światowego proletariatu gdzie chciał poratować zdrowie. W 1937 profesor Iosif Wisarionowicz zlecił doktorowi Błochinowi zaplikowanie kilku gram ołowiu w potylice. Natomiast jego rodzina dostała wczasy w uzdrowiskowej republice Komizwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zamiast "Grazynskiego" lepiej moze Kurzydly?

      cirano (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 73 / 68

      W Katowicach wololbych "Armii Czerwonyj" jak "Korfantego", choc komunista tamtyj daty tysz zy mie zodyn.
      Czekom na glosy oponyntow!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama