Pomnik ofiar terroru przed urzędem

    Pomnik ofiar terroru przed urzędem

    Agnieszka Klich

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Przed bytomskim Urzędem Miejskim stanie Pomnik Ofiar Terroru Komunistycznego. W końcu znalazło się odpowiednie miejsce dla tego monumentu. A nie było łatwo, bo potyczki o to, gdzie ma stanąć, trwały 11 lat. Uroczyste odsłonięcie odbędzie się w czwartek o godz. 13.
    Zdaniem profesora Jana Drabiny, historyka i prezesa Towarzystwa Miłośników Bytomia, to jedyny taki pomnik w województwie. - Monumenty o takim wydźwięku są w Warszawie i Wrocławiu. Gdyby jedenaście lat temu udało się wywalczyć pomnik, to właśnie w Bytomiu stanąłby pierwszy taki pomnik - mówi prof. Drabina.

    Zaczęło się, kiedy członkowie Towarzystwa Miłośników Bytomia pracowali nad książką "Ofiary stalinizmu na ziemi bytomskiej". To właśnie TMB jest fundatorem pomnika.
    - Przeraziły nas rozmiary tragedii górnoślązaków, w tym bytomian. Wtedy postawienie pomnika wydawało nam się rzeczą oczywistą i prostą - mówił profesor.

    Okazało się jednak, że jest inaczej. Towarzystwo zaproponowało miastu, by pomnik stanął na rogu ulic Sądowej i Wrocławskiej. W Śródmieściu, przed bytomskim Sądem Rejonowym. Szybko wyszło na jaw, że działka nie należy do miasta, ale... do sądu. Zabiegi TMB nie były jednak bezowocne. Sąd wydał zgodę na postawienie monumentu.

    - I wtedy miasto znów się wycofało. Prezydent proponował inne miejsca. Stale je zmieniał. I tak przepychaliśmy się kilka lat - mówi Drabina. Prezydentem Bytomia był wtedy Krzysztof Wójcik. Przewagę w Radzie Miejskiej miał Sojusz Lewicy Demokratycznej.
    - Stanęło na tym, że wskazano nam miejsce znów nienależące do miasta, czyli cmentarz. I na tym się skończyło - mówi Drabina.

    Przez te wszystkie lata sprawa wracała przy okazji wyborów prezydenckich. Nadzieja pojawiła się wtedy, kiedy dwa lata temu stanowisko prezydenta Bytomia objął Piotr Koj z Platformy Obywatelskiej.

    - Od początku kibicowałem inicjatywie towarzystwa. Z ubolewaniem śledziłem te wszystkie perturbacje - mówił Koj. Ale stało się inaczej. Do łask znów wróciła stara lokalizacja. Tym razem jednak na postawienie monumentu przed Sądem Rejonowym nie zgodził się jego prezes oraz prezesi sądów okręgowego i apelacyjnego w Katowicach.

    Mówili, że pomnik stałby zbyt blisko wejścia do sądu, a to stwarza zagrożenie, bo wejściem są wprowadzani aresztanci. Na tym nie koniec argumentów. Taki pomnik mógłby stać się miejscem społecznych zgromadzeń, co zakłóciłoby pracę sądu. Koj odwołał się nawet do Zbigniewa Ziobry, ówczesnego ministra sprawiedliwości, ale ten na pomnik przed sądem też nie wydał zgody. Po wielu perturbacjach stwierdzono, że pomnik zostanie postawiony przed Urzędem Miejskim w Bytomiu. W miejscu, w którym kiedyś stał pomnik ku czci poległych żołnierzy radzieckich.

    Na pomniku jest napis: "W hołdzie tysiącom mieszkańców Bytomia, ofiarom terroru komunistycznego w latach 1945-1954. Ich los przestrogą dla pokoleń".
    - Pomnik ma uczcić zabitych w czasie terroru komunistycznego, ale także ofiary wywózek, więźniów obozów pracy - mówi Drabina. - Nie waham się powiedzieć, że w Bytomiu ofiar było kilkadziesiąt tysięcy.

    Odsłonięciu pomnika będzie towarzyszyła sesja "Ofiary komunistycznego terroru w Bytomiu". Zaplanowano m.in. wykład o obozach pracy przymusowej w Bytomskim Zjednoczeniu Węglowym w latach powojennych. Rozpocznie się ona o godz. 9.30 w sali sesyjnej UM w Bytomiu. Wstęp wolny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama