Ważne
    Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele, czyli sutanna...

    Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele, czyli sutanna zrzucona i...

    Ks. Jarosław Kwiecień

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele. Z ks. Jarosławem Kwietniem, rzecznikiem diecezji sosnowieckiej, rozmawia Magdalena Nowacka-Goik
    Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele, czyli sutanna zrzucona i...

    ©arc

    Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele - usłyszeliśmy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, ks. Józefa Klocha. Czy oznacza to, że dla księdza pedofila nie będzie już miejsca w strukturach kapłańskich?
    Kościół jest jedną z nielicznych instytucji, która tak kategorycznie i ostro postanowiła zareagować na tę sytuację. Na pewno nie będzie żadnego przymykania oczu, bo pedofilia to przestępstwo, coś bardzo złego, zwłaszcza że dotyczy dzieci, osób małoletnich. Nie wiem, jak dokładnie będzie to wyglądało w praktyce, ale z pewnością wszystkie przypadki tak czy inaczej będą musiały być rozpatrywane indywidualnie. To są jednak bardzo trudne sprawy.
    Na pewno nie będzie zamiatania pod dywan. Trzeba przy tym pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Nie wiem dokładnie, jak wyglądają statystyki w Polsce, ale w Austrii - jeśli chodzi o pedofilów w Kościele - jest to około jeden-dwa procent wszystkich takich przypadków.

    DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ o pedefilii w kościele katolickim

    Karą dla księdza pedofila jest m.in. wydalenie ze stanu duchownego. Jak zmienia się wtedy życie takiego księdza?
    Nie może wypełniać żadnych obowiązków związanych z tym stanem, czyli odprawiać mszy świętej, spowiadać, udzielać ślubu, odprawiać pogrzebu czy katechizować. Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja nagłego zagrożenia śmiercią. Gdy jest on świadkiem takiej sytuacji, a nie ma księdza, może wyspowiadać i udzielić sakramentu namaszczenia chorych osobie umierającej. Jeśli chodzi o inne zmiany, to nie może również nosić sutanny i musi po prostu szukać cywilnej, świeckiej pracy. Natomiast nie da się wymazać świeceń kapłańskich, kapłanem jest się tak naprawdę do końca swojego ziemskiego życia.

    A jak wygląda kwestia zawarcia związku małżeńskiego? Czy były ksiądz może także zawrzeć związek w kościele? Wiemy przecież, że są sytuacje, kiedy kapłan porzuca stan kapłański z różnych powodów, nie tylko w sytuacji, kiedy zostaje wydalony, bo zrobił coś złego. Czy musi mieć jakąś specjalną zgodę?
    Owszem, zdarzają się sytuacje rezygnacji ze stanu kapłańskiego. Potem były ksiądz ma możliwość zawarcia związku małżeńskiego w kościele, jednak tylko w sytuacji, gdy zostanie w stosunku do niego wydany dekret przeniesienia do stanu świeckiego. To są dość rzadkie przypadki. Decyzję w tej sprawie podejmuje Stolica Apostolska, zwykle na wniosek biskupa diecezji.

    Jeśli ksiądz chciałby uzyskać taki dekret, a jest w związku z kobietą i ma z nią dziecko, jest to możliwe?
    Jeśli ma dziecko i chce z matką dziecka zawrzeć związek małżeński, może zostać to wzięte pod uwagę. Ale to są naprawdę bardzo indywidualne przypadki.

    A co w sytuacji, gdy nie ma zgody na taki dekret, a ksiądz z różnych powodów zrzuca sutannę? Może wtedy na przykład przyjmować sakramenty święte?
    Na pewno może i powinien chodzić do kościoła. Jest wtedy traktowany w Kościele katolickim podobnie jak osoba rozwiedziona.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *KATASTROFA KOLEJOWA W SZCZEKOCINACH - RAPORT SPECJALNY DZIENNIKA ZACHODNIEGO
    *ŚLĄZACY I KASZUBI WSPÓLNIE CHCĄ WALCZYĆ O UZNANIE MNIEJSZOŚCI ETNICZNEJ

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera



    *ALE FUTURYSTYKA! Zobacz jak będą wyglądać Katowice w 2015 roku. WIZUALIZACJE
    *Niesamowicie GORĄCE DZIEWCZYNY na mroźne dni. Zobacz FOTKI Queen Śląska i Zagłębia

    Czytaj także

      Komentarze (14)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To wyjątkowy system a wyjatki systemu

      Jerzuś Czerwony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 25

      Boskie pytania.
      Czy bóg grzeszył i cudzołożył zapładniając boską pytą małoletnią narzeczoną biednego żydowskiego cieśli, jak w swych bajkach czciciele celibatu donieśli?

      A może obiecując eden...rozwiń całość

      Boskie pytania.
      Czy bóg grzeszył i cudzołożył zapładniając boską pytą małoletnią narzeczoną biednego żydowskiego cieśli, jak w swych bajkach czciciele celibatu donieśli?

      A może obiecując eden molestował jedenastoletnią Marihuanę odurzoną jego niebiańską wielkością, pedofil jeden?

      Albo, nachalnie obnażał przyrodzenie swe przed dzieckiem, jak każdy wyświęcony zboczeniec, zadzierając kieckę?

      Czyżby lubieżnie sugar'ował przy tem, że ten słodki ptaszek w dłoni, to gołąbek śnięty i raju namiastka gdy wetknięty do gniazdka, w zamian za ciastka?

      I czy tak bardzo był nie wyżyty, bo od stworzenia żył bez kobity?

      Azaliż to grzeszyła sama boska pyta pod postacią skrzydlatego posłańca ukryta?

      Czy w ogóle jeszcze grzeszyć mógł, co prawda wszechmogący bo bez żony, ale jednak, niestety, mocno już wtedy starożytny, żydowski bóg?

      A skądże. To przywilej bogów i tradycja małpujących ich kapłanów aby własne zakazy i przykazania łamiąc, objawiać łatwowiernym wiernym, że jest się wszechmogącym, z wyższej rasy panów. A na sprawie o alimenty zeznać, “to nie ja, to duch śnięty”.

      Bo tam raj, gdzie wódka jest bogiem a bóg nałogiem, kaj święta prostytutka wskazuje moralności drogę. Jakbym był jako Jerzuś jednocześnie ojcem wszystkich ludzi i synem i bogiem i spirytusem, to pod przymusem bezprawia państwa wyznaniowego jeszcze bym, na konto niebiańsko kazirodczej molestancji, bezapelacyjnie i nieodwołalnie wyrwał ze 3000ha w środku miasta z majątku IV Republic of Potatoe jako wszechmogący tato za rekompensatę utraconego wiana. Bo, w końcu wniebowzięta na boski garnuszek, ofiara wykorzystania biedna była, jak mysz kościelna, kiedy pobożnie, choć cudzołożnie, przez miłomściwego boga ojca, w trójkącie jedynego, była zapładniana. A jako boży benk'art i jednocześnie duch śnięty i twórca na górze, natchnął bym komisję majątkową aby mi extra z monopolu spirytusowego ojczyzny JP2 przyznała alimenty. Rzecz jasna w naturze, abym bardziej spójnie wszystko widział w 3De, czyli potrójnie. I coby właśnie za tą cudownie rajską przyczyną moja krew w alkotestach smakowała kiejb czerwone wino.

      Jakiem Jerzuś, gdybym był bogiem, to po takim numerku, dla pewności bezkarności, jako niebieski cudzołożnik i pedofil boski, przewerbowałbym się na kappolicyzm. Oczywiście polski. Bo u nas ci najbardziej nietykalni i święci to najczęściej agenci, którzy w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wyznawali świetojebliwe grzechy swe przyjmując sakrament spowiedzi od szacownej eSBe. Co sugeruje zawartość kopi teczek duchowieństwa, które w akcie dobrej woli generała Czesława Kiszczaka, kościół po 1989r. przejął z archiwów komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. I co pośrednio potwierdza późniejsza praktyka lustracji i reprywatyzacji w ojczyźnie Bolka i Lolka, (animowanych bohaterów dziecinnego kultu wykreowanego przez socjalistyczne media), którzy rozsławili Bolandę na światowym rynku bajek jako agenci infantylnego moralizatorstwa.

      Nic dziwnego, że po nich, wesparty na śniętego Lolka atrapie, pokojowy Bolek z Maryhuaną w klapie, (mniejsza o procenty i przewodnią rolę) wzięli w ajencję monopol na wolę narodu, bezgrzeszni, zooolidarni, bezkarni i wielbieni. Łacno kiej ponbucek dziewicę za młodu bieze łabo łowieckem paszteze, łowcy jeleni. A proletariat jak wariat, będąc pod wpływem religijnego fanatyzmu, w czerwcu 1989r. obalił komunizm lejąc w mordę spirytusa socjalizmu. I do dziś ma kaca i za wyborczą łatwowierność bezrobociem przypłaca, i gdy na czarno tyrając kapitalistyczne bogaci szuje, trzeźwiejąc żałuje... I tylko wieczny sojusz ołtarza z tronem, jak świat stary, świetnie się trzyma, bo łatwowiernych wiernych łatwiej jest dymać. A religejna propaganda boskiej pedofilii, wśród młodych członków Uni Europejskiej szerzy się bez kary.

      W starej żoliborskiej intelligence'y istnieje taka wiara, jakoby ten cud pobożnej opozycji dokonał się z cichą pomocą przyjaciół religii okresu odwilży wczesnego Gomółki i kato-narodowego socjalizmu ekipy generała Moczara. Było by historycznym fałszem i nietolerancyjnym, anty-równościowym nietaktem, przemilczeć fakt, że owe kościelno-komunistyczne związki i przyjaźnie klechów z przedstawicielami resortów siłowych PRL miały przeważnie homoseksualny charakter. W oparciu o stosunki kościelnych agentów, czując się bezkarnie pod ochroną familii, również dzieci odsuniętych od koryta po 1970r. resortowych decydentów i komunistycznych notabli, paliły się do tworzenia anty Gierkowskiej opozycji jak diabli. Jakby mało tego, beneficjenci rządów Gierka, dla których po 1980r. zabrakło miejsca przy władzy korycie, podgryzali ekipę generała Jaruzelskiego skrycie od strony zakrystii, opozycyjnie spółkując z klechami. Aż dziw, że Jarosław nie mlamciarewiczy w zawiści, jakoby komuniści za okrągłym stołem ów zgniły kompromis zawarli haniebnie, z epidiaskopem sprzedajnym a chciwym wielebnie.

      Aby zrozumieć istotę polskiego szaleństwa i politycznego zrelignijnienia elit warto jeszcze wspomnieć, że w już latach 60-tych 20-wieku anty Gomółkowską opozycję demokratyczną kolaborującą z rzymskokatolickim klerem tworzyły dzieci byłych prominentów stalinizmu i pracowników Urzędu Bezpieczeństwa, w znaczącej części młodzi ateiści i młodzieżowi komuniści, nie rzadko żydowskiego pochodzenia. Ba, jeszcze wcześniej, towarzysz Bolesław Bierut, (czyli: prezydent KRN; sekr. gen. KC PPR; przewodn. i I sekr. KC PZPR; stalinowski prezydent i premier RP), pomimo, że legalizowany sierpem i młotem, regularnie uczęszczał na msze państwowe.

      Czemuż nasz ukochany IPN śnięty utajnia fakty i chowa pod stołem jak się potajemnie od tyłu p...stosunkowała czerwona komunia z czarnym kościołem? Czyżby jakoweś na przeszkodzie stały, ściśle rodzinne, sentymenty?

      Za prawdę bowiem ogrom przyjemności daje wcielanie bożej miłości.

      Ale w cywilizowanym świecie robienie dzieci dzieciom i nieletnim, w sposób naturalny, jedynie słuszny a przykazany przez boga katolików, czyli przez seks dowcipny, jest karalne. Nawet nieskuteczne próby analne robienia dzieci przez pupę pupil'om (łac. sierota, ulubieniec; ang. uczeń, małoletni) i usługującym (łac. ministrantis), w imię miłości bożej do dzieci, są jednak zbrodnią pedofilii sakralnej. Bo jak wyposzczony seksualnie chłop w sukience ma chuć na amory, to z reguły zakonnej zwykle myli otwory. O czym świadczy szereg wyroków skazujących księży katolickich za molestowanie nieletnich płci obojga, z przewagą chłopców. Obok tłumienia potrzeb erotycznych, za cudowne ułatwienie i drugą podstawową kapłańskiego molestowania przyczynę należy uznać, odurzanie nieletnich ministrantów narkotycznymi kanibolami zawartymi w kadzidłach i upajanie mszalnym winem. Chciało by się rzec, mój niebieski panie, nomen omen, do d*py, z takim religejnym wyznaniem.

      Jako religijny sceptyk od urodzenia ochrzczony mimo woli i przymusowy katolik zakażony roznoszoną w mętnej wodzie wiary cholerą, wątpię by po ustawowym wprowadzeniu parytetu płci w kościele ilość molestowań homoseksualnych zmniejszyła się bądź przynajmniej zrównała z ilością molestowań hetero. I to po mimo propagandy podpartej założycielskim mitem jakoby bóg płodząc syna molestował nie chłopca ino nieletnią kobitę. A szkoda ciut, bo to byłby dopiru stuprocentowy cud i do równości płciowej droga otwarta, gdyby to Józio rogaty urodził poczętego przez spirytus jedynie prawdziwego boga, jedynego bożego benk'arta. A som ponbucek winny induptrynując głównie łatwowierne bo małoletnie chłopaki molestowałby spirytualnie Marrychujanę jeno dla mistyfikacyjnie mistycznej niepoznaki.


      Czy stosowna komisja europejska, w ramach programu zwalczania pedofilii komisarycznym młotem nie powinna zakazać propagowania mitów religijnych gloryfikujących, rok w rok zapłodnienie małoletniej dziewicy przez boską istotę? No, w każdym razie powinno to być prawnie zabronione w Republik Potatoe of United Europa gdzie idolem słuchaczy fanatycznego radyja jest samotny premier kociofil na psychotropach. Któren (nawet, jeśli tylko w dowcipasach i kawałkach), pytany o żonę, obleśnie mlaszcząc i ćlamając jak żerująca podgorzałka, per namiętnie “odwraca kota ogonem”. I zamienia tabletki na tableta by mieć sondaże podniesione.

      Podejrzewam, że kluczem do pobożnych zboczeń (a do piekła prosta droga) jest homoseksualny profil rekrutacji narybku dla armii wydrwigroszy pana boga. Wiedzą to dobrze pobożni geje na co biskupom śnięte oleje. Celibat, czyli bezżeństwo miałby w tym boskim planie kryć to bezeceństwo. Według kościelnych mitologów Jerzuś kochał ponad stolec po prawicy ojca swego, dwunastu własnych ulubionych uczniów osieroconych (łac. pupillus) a swoich posłańców (z gr. apostolos). Z kobiet jakoby tylko tolerował damę lekkiego prowadzenia, która go miziała kudły swymi podczas posłonionych łzami ablucji per pedes. Ponoć, na bank, nawróconą ladacznicę. Nawróconą na miłość do niego samego rzecz jasna. Ze względu na dogmatycznie stroniące od kobiet otoczenie zbawcy z którym obcowała, nosiła się zapewne na modłę typowo męską.

      Ewangelia Tomasza: 114. Rzekł Jezus: "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios".

      A Fuj! Sodomia i to nie czysta. Stąd zaś konkluzja jest oczywista: “ Sam wszechmogący, nie rozdziewiczy, po przez stosunek doodbytniczy”.

      Ach, gdyby tak Maria z Magdalii była transseksualistką homo, która miała ch...wała i pseudonim Gloria, miła by była ta teoria zawiła, duchowi tolerancji rodem prosto z rozpasanej Francji. Niestety wrogowie wiary doszukują się tu sektualnego archetypu kobiety ofiarnie i demokratycznie kultywującej świątynny promise coitus, pardon promiskuityzm seksualny per anus. Aczkolwiek twierdzenie przeciwne tj. o jej hmm... bezinteresownej służbie, być może nadużyciem hagiograficznej nadgorliwości apologetów tej sekty. Wszak robiła to po to by posiąść życie wiecznie, za przeproszeniem i wybaczeniem, w k****stwie bożym, które sprzedajne klechy z czasem przehandlowały za władzę i złoto. Za prawdę bowiem, mój boże, być wiarygodnym usprawiedliwieniem nie może, zdaniem krytyków owych boskich erotyków, iż czyniła tak wraz z całą wspólnotą, obdarowanych dziecinnej naiwności cnotą, lalusiów szalenie rozmiłowanych w Jerzusiu.

      I czyż nie za dużo cudownych zbiegów okoliczności miłosnych, drodzy kosztowni łatwowierni wierni, tu macie? Jak by te ewangelizacyjne bajki spisał nie wyżyty satyr w celibacie.

      Czy gloryfikacja seksu boga z nieletnią wmawiana dzieciom i rodzicom, “per namiętnie” od starożytności nie stwarza wyświęconym dewiantom poczucia nietykalności?

      Czyż taka religijna bajka, propagandą pedofilii stygmatyzowana, nie powinna być dla bezpieczeństwa komunizowanych dzieci, bezwzględnie zakazana?

      Azaliż takowy doustnie wcielany zjadliwą miłością bóg, tylko na obraz i podobieństwo własne spermatożerców, wymyślony był zatem, przez średniowiecznych czarnoksiężników zboczonych, wszak wygłodzonych celibatem?

      Dla kogo do dziś, aby wstąpić do raju, członkowie wspólnoty, i mali i duzi, około wielkiej nocy obowiązek mają brać na klęczkach, od stojącego kapłana, ciało Jerzusia wprost z ręki do buzi?

      Czyż nie jest nazbyt wyuzdana erotycznie taka forma communio (łac.=współuczestniczenie) vel leitourgia (gr.= służba publiczna)?

      Choć nie jestem psychiatrą, “nie odkryję Ameryki”, że to może wyrabiać nie zdrowe nawyki.

      http://pedofiliawkosciele.blogspot.com/

      I są na to świadectwa prawdy w piśmiennictwie kościelnym.

      Np. zakonnica Agnes Blannebekin w swych objawieniach czuła połykany opłatek jako obrzezany w dzieciństwie napletek Jerzusia, słodką skórkę z penisa Pana. Sam papież “pielgrzymował do napletka Abrachama jeszcze w 1728r.” Nawet dziś na straganach odpustowych sprzedawany jest smakołyk pod nazwą: pańska skórka.

      Zagadnienie to opisuje Karlheinz Deschner whttp://www.racjonalista.pl/ks.php/k,1585">: “Krzyż pański z kościołem -seksualizm w historii chrześcijaństwa”, ISBN 83-85732-29-2, wyd. II, Agencja Wydawnicza URAEUS Gdynia 1994, rozdz. 11.Mistycy/4.Mistyka napletka w czasach nowożytnych. str.140-142

      - Problemy napletka.

      - Napletek Jezusa jako pierścionek zaręczynowy.

      - Napletkowe menu siostry Blanbeekin

      Zaiste są w piśmie dowody i na to, że księża gromadzący na swych komputerach pornografię dziecięcą mogą uważać się, nomen omen, zgoła, za wiernych naśladowców Jerzusia. I mieć z tego satysfakcję po prostu zwierzęcą, która o pomstę do nieba woła.

      Ewangelia Tomasza: 37 Spytali uczniowie Jego: "Którego dnia objawisz się nam i którego dnia ujrzymy ciebie?" Odrzekł Jezus: "Jeśli będziecie mieli zwyczaj ukazywać nie wstydząc się te części ciała, które godzi się zakrywać, i będziecie brać szaty wasze i rzucać je pod wasze stopy, jak małe dzieci, i będziecie je deptać, wówczas ujrzycie Syna żywego i nie będziecie się bać".

      I jak tu nie zostać ateistą, ołżesz, Marihujana jego mać. Każdy uczciwy pedagog to powie, pełnoletnimi są studenci a małolaty to jeszcze pupile i uczniowie. Dzieci dla księży to łatwa gratka, bo żaden wierny nie chce na świadka. Milczą więc dzieci i ich rodzice kryjąc wstydliwe tajemnice. Przed klechów gniewem żyjąc w strachu, pamięć swej krzywdy wezmą do piachu. Tylko w USA kościół zboczony płaci ofiarom grube miliony. Ma prezes Jarek sporo racji. Daleko w Polsce do Demokracji.

      Wielu badaczy pisma ma wątpliwości i pytania do oficjalnie propagowanej mitologii jakoby ascetycznego życia seksualnego patrona wiadomego wyznania. Albowiem za prawdę wam powiem, w świecie religijnej fantasmagorii gdzie kąpiel nie z tej ziemi króla z Janem w miejscu publicznym to zaraz chrzest, nic nie jest nigdy takie jakie jest. Hubertus Mynarek w opracowaniu http://www.racjonalista.pl/ks.php/k,80">“Jezus i kobiety” (ISBN83-85732-23-2) przypuszcza, że jego sekta mogła być finansowana przez jego suto uposażone kochanki a cudze żony, które uwodził bogatym gospodarzom bachanaliów jako mistrzunio ceremonii. Legenda głosi, że wodę w wino potrafił zmieniać za tą przyczyną. Celibat i ubóstwo zalecane mogło być natomiast dla jego uczniów, którzy powinni porzucać uciechy doczesne i własne majątki spieniężać ze stosowną ofiarnością dla sekty.

      Ewangelia Łukasza: (8,1-3) A było z Nim dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości, Maria z Magdalii, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna żona Chuzy, zarządcy u Heroda, Zuzanna i wiele innych, które mu usługiwały ze swego mienia.”

      Oczywiście, według katechetów, to wcale nie znaczy, że Jerzuś mógł być seksownym utrzymankiem lub, że się po bosku jak Zeus łajdaczył i wszystko dmuchał z pomocą ducha. Nieee! On w celibacie, dwunastu chłopa, po prostu uczył jak w grzech nie popaść. A te kobitki to ponoć po to by pokuszenie pokonać cnotą.
      PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślańskizwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      a dla ksiezy gejow kiedy bedzie zero tolerancji?

      popek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 19

      w diecezji sosnowieckiej sa ksieza geje co? i dobrze im sie wiedzie. Jezdza wypasionymi furami, spotykają sie ze swoimi kochankami i dobrze im sie wiedzie. Uwazam ze temat gejow w kosciele jest...rozwiń całość

      w diecezji sosnowieckiej sa ksieza geje co? i dobrze im sie wiedzie. Jezdza wypasionymi furami, spotykają sie ze swoimi kochankami i dobrze im sie wiedzie. Uwazam ze temat gejow w kosciele jest zamiatany pod dywan. o!zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      geje ? To juz nie jest karane

      . (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 25 / 21

      ... tak wiec jesli ksiedza interesuje dupa kolegi,
      to nic na to nie poradzisz.
      Celibat w Kosciele Katolickim wprowadzil papiez gej w polowie XI wieku.
      Przez pierwsze tysiaclecie istnienia KK...rozwiń całość

      ... tak wiec jesli ksiedza interesuje dupa kolegi,
      to nic na to nie poradzisz.
      Celibat w Kosciele Katolickim wprowadzil papiez gej w polowie XI wieku.
      Przez pierwsze tysiaclecie istnienia KK celibatu nie bylo.
      Jednak gejom (pedalom) w kosciele kobiety przeszkadzaly w uprwaianiu seksu
      i trzebabylo je odizolowac z "Klubu".
      Celibat byl najlepszym rozwiazaniem.

      Dzis homoseksualisci w wielu krajach swiata sa oficjalnie uznani.
      To jest zboczenie,
      ale moglbys miec klopoty gdybys im to publicznie powiedzial.

      Minister spraw zagranicznych Niemiec - Westerwelle jest pedalem i nawet przez pweien czas pokazywal sie ze swoim "nazeczonym" na oficjalnych przyjeciach.
      Wybito mu jednak to z glowy.
      Wyobraz sobie wizyte pana minista spraw zagranicznych, ktory jedzie ze swoim "nazeczonym"
      do Arabii Saudyjskiej ?

      Tak wiec ksiedzu nie wolno byc pedofilem,
      ale gejem (pedalem) moze byc.
      Kosciol Katolicki to raj dla gejow.
      Samotne noce z kolegami na plebanii (...)
      Oni to poprostu lubia.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tyle lat w seminariach sie dymają

      Hern (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 27

      Od 20 lat pisze o tym pewny tygodnik!
      Niestety zacofany lód nawet jak mu dziecko gwałca to nie wierza bo dla tej ciemnoty kościół to wyrocznia - no cóz jeszcze kilka lat to potrwa


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      no (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 20

      masz racje. Nie dziwie sie ze mlodziez popelnia samobojstwa skoro sami rodzice im nie wierza .

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do jerzy

      pop (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 38 / 13

      chyba nie myslisz ze to ktos czyta co ty napiszesz. Pisze sie krotko i wezlowato. Artykuly mamy w gazetach.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kryptooofensywa katokasjerów

      Jerzy Jerzegosyn (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 12

      W świetle licznych skandali katolickiej pedofilii w Europie, wyrosłej na boskich korzeniach chrześcijańskiej moralności, pilnym zadaniem, jest zapobieganie pobożnym rytuałom i religijnej ideologii...rozwiń całość

      W świetle licznych skandali katolickiej pedofilii w Europie, wyrosłej na boskich korzeniach chrześcijańskiej moralności, pilnym zadaniem, jest zapobieganie pobożnym rytuałom i religijnej ideologii miłosnego wykorzystania dzieci przez boga. Przeciwdziałanie psychologicznym i społecznym następstwom seksualnego molestowania nieletnich wymaga uświadomienia rodziców, dzieci, polskiej młodzieży, pedagogów, nauczycieli, oraz do urzędników państwowego nadzoru instytucji oświatowych i wychowawczych. Dotarcie do społeczeństwa, z programem edukacyjnym mającym na celu skuteczne wykrywanie księży pedofili jest dziejową potrzebą chwili.

      Niestety program taki napotyka na sprzeciw środowisk katolickich. Hierarchia oskarżana o celowe tajenie przestępstw seksualnych w łonie kościoła, obłudnie stroi się w pozory powściągliwości natury religijno-doktrynalnej. Nagłe, antypedofilskie rozbudzenie polskiego epickopatu to ściema propagandowa. Pic mający chronić kościelne finanse. Tama przeciw wypłacaniu odszkodowań ofiarom wykorzystanym seksualnie przez urzędników pana boga. Kasa święta, wyrwana z portfeli rodziców, którzy oddali własne dzieci pod opiekę kleszej chuci, nie może do nich wrócić.

      Wiadomo, że każda rypka zaczyna gnić od głowy. Nawet katolicka. Ta ryputająca ministrantów w koloniach oazowych też zaczyna od immanentnej induptrynacji kłamstw ideowych. Księży ogon na końcu łańcucha pokarmowego to tylko katechetyczne narzędzie rekrutacji narybku du...chowego. Powołanie. Wytresowane tradycją tej totalitarnie zhierarchizowanej sekty prosperującej na wyzysku i ucisku łatwowiernych wiernych. Zgodnie z mitem głoszącym spłodzenie, przez boga, z nieletnią narzeczoną żydowskiego cieśli, boskiego bękarta, który kochał uczniów swoich. Jeśli wszechmogące bóstwo ma być kochającym ojcem wszystkich ludzi, co czyni w trójcy cudów mnóstwo, to jednym akcie seksualnym, mamy zarazem, jak zarazę, i kazirodztwo i pedofilię i cudzołóstwo.

      Odwracaniu kota ogonem sprzyja koniunkturalne wyrachowanie władz politycznych i edukacyjnych oraz kunktatorstwo samorządów wobec domniemanej siły wyborczego oddziaływania religejnych przesądów. Syndrom bezkarności wyświęconych pedofilów wzmacnia milczące pobłażanie deprawacji dzieci przez księży wynikające ze społeczno-obyczajowego zakłamania łatwowiernych wiernych .

      O dziwo, poruszanie tematyki zwalczania pedofilii w polskich szkołach, automatycznie kojarzy się z nastawaniem na kościół katolicki, księży katechetów i zakonnice. Dlaczego? Nie wiem, bo problem statystycznie rzecz biorąc ma wymiar ogólnospołeczny i nie dotyczy jedynie środowisk religijnych. Azaliż dzieje się tak jakimś cudownym zrządzeniem woli bożej, wręcz namacalną ksiłą naszej wiary? Czyżby dowodziło cudownego oddziaływania naszego ojca śniętego prosto z czyśćca?
      Wiem, wiem. I pamiętam o wybitnych zasługach półśniętego Lolka ale za ochronę księży pedofilów, nawet w majestacie tronu piotrowego, tak od razu, hop, siup, do nieba, to się nie trafia. Ten pan bóg, co to ponoć nierychliwy za to sprawiedliwy, pedofilii ino osobistej pobłaża. Niech się cieszy, Fujtyłek, że mu się upiekło po znajomości z sędzią najwyższym. Bo za morderczy zakaz używania condomów w Afryce, gdzie miliony ludzi umierają na AIDS, kociołek ze smołą przysługuje każdej papie. Nawet białej.

      Osobiście, mam przypuszczenie graniczące z kaczystowską pewnością Antka tchórzarewicza, iż w ojczyźnie białej papy z Wadowic istnieje dziwny rodzaj zbiorowego oporu i zmowy milczenia wobec tematyki wykorzystywania seksualnego młodzieży i pedofilii, bo wszyscy liczą się z bezkarnością i siłą wpływów urzędników kościelnych. Tudzież z mocą zabobonów. Zresztą, mocno przereklamowaną, szerzonymi w mediach stereotypami o koniunkturalności światopoglądowej i tępym fanatyzmie większości polskiego społeczeństwa. Albowiem taka apologetyka mitu religijnej ciemnoty pozwala demokratycznej władzy na usprawiedliwianie własnego, wyżej wspomnianego, kunktatorstwa wobec business'owo-wyznaniowego molocha z nad Tybru.

      Nawet lewicowe rządy, miały duże problemy z wyegzekwowaniem konstytucyjnej świeckości państwa polskiego. I to w zakresie zagadnień mniej drastycznych niż pedofilia, tyle, że nie zgodnych z zachciankami czarno-sukienkowych agentów religijnego totalitaryzmu, czyli na polu ideologicznej indoktrynacji dzieci i szabrowania kasy państwowej.

      Jedną z możliwych przyczyn kleszej bezkarności i uprzywilejowania materialnego może być domniemane “zaprzyjaźnienie” władzy religijnej ze służbami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W tamtych czasach szantaż ujawnieniem skłonności homoseksualnych (rejestracja Hiacynt) lub przestępstwa pedofilii był poręcznym argumentem do wymuszenia współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa lub wywiadem. Taki zniewieściały chłop w sukience, uświęcająco i zbawczo przesłuchujący ufnych parafian w czasie spowiedzi śniętej, mógł mieć dzięki temu znaczną swobodę w otrzymaniu paszportu i poruszaniu się po świecie. Przy wystarczająco licznym zawerbowaniu hierarchii rosły również możliwość awansu i promocji własnych współpracowników w strukturach religejnych. Może nawet do osadzenia na stolcu papieskim własnego agenta, włącznie.
      Po zakończeniu ery komunizmu, szkodliwym i nielogicznym było by zrezygnowanie przez nowe służby III RP z takich agentów zarówno w kraju jak i za granicą. I wygląda na to jakby nawet według boga kościelni agenci byli od innych księży bardziej święci. Co sugeruje niespełniona misja księdza lustratora z Nowej Huty. Ale to naturalne prawo boskie, że rajskiemu ogrodnikowi szkoda pozbyć się żyznego szamba, pardon naturalnego nawozu. Nadal więc śmierdzi, bo święte i nietykalne, ku wnerwieniu skrajnych krytyków tajnego spółkowania kleru z PZPR'em i demokratycznego cackania się SLD z klerem. I tych z prawa i tych z lewa.

      Środowiska lewicowe systematycznie podnoszą postulat wyprowadzenia religii ze szkół ze względu na zapisaną w konstytucji neutralność światopoglądową państwa. W obliczu kryzysu gospodarczego koniecznością jest na pewno eksmisja pijawek kościelnego biznesu ze społecznej kieszeni obywatela, czyli skarbu państwa. W tym wyprowadzenie pensji katechetów na łono prywatnych portfeli łatwowiernych wiernych rodziców i nawiedzonych zwolenników ogłupiania młodzieży antynaukowymi zabobonami. Ale samo pozostawienie nauki religii w szkole ma jednak też zaletę pewnego minimalnego poziomu kontroli środowiska pedagogicznego nad pedofilskimi zachowaniami księży. Trzeba tylko ten nadzór konsekwentnie egzekwować. Nawet jeśli by mieli go realizować bezstronni przedstawiciele Unii Europejskiej. O co zawsze możemy poprosić, łącznie z pozyskaniem odpowiednich funduszy pomocowych. W przykościelnych salkach katechetycznych, jak wskazują sądowe doniesienia o księżach skazanych za molestowanie dzieci w USA, Anglii, Belgii, Irlandii, nie było takiej kontroli przez całe dziesięciolecia. W ten sposób boża miłość wymuszana skrycie tysiącom dzieci zniszczyła psychikę na całe życie.

      Praktyka tajenia pedofilii przez vatykańskich szamanów bożego k****stwa nie musi wynikać li tylko ze źle pojętej solidarności korporacyjnej w ukrywaniu zwyrodnień oraz przestępstw wyzysku ciemnego ludu podatnego na myślenie magiczne. Również poczucie wspólnoty wynaturzenia pociągu seksualnego celibatem w kierunku molestowania nieletnich nie musi być jedynym wytłumaczeniem pobłażania pedofilii w kręgach religijnych. Warto, zwrócić uwagę na praktyczne i wstydliwe trudności w znalezieniu dorosłych i dobrowolnych partnerów homoseksualnych przez księży głoszących życie w doktrynalnym celibacie. Nie zaspokojona żądza zakazanego seksu mogła być podstawą do karygodnego wykreowania tradycji corocznego głoszenia mitu o uświęcającej łasce wykorzystania małoletniej przez guru sekty, uznawanego za posłańca boga. W micie tym, ucieleśniona w aspekcie prokreacyjnym, czyli seksualnym i głoszona z ambon szczególna miłość boga do dzieci, miałaby więc na celu zapewnić jednocześnie małoletni narybek dla zboczeńców jak i wyjątkowe przyzwolenie na zaspokajanie chuci, tu przez pedofilię kapłańską. Notabene, przyzwolenie takie sprzeczne jest z ogólnie obowiązującymi w tej religii zakazami seksu pozamałżeńskiego dla wszystkich zwykłych wyznawców.

      Mit uświęconego seksu, typowy jest dla sekt opartych na wywoływaniu urojeń religijnych przez piekło tłumienia popędu seksualnego ogółu wyznawców i zaspokajaniu go przez monopolistę zbawcę. Bardzo poręczny w sprawowaniu władzy nad umysłami członków sekty jest manipulacyjny aspekt reglamentacji miłosnych względów guru i zarządzania zazdrością seksualną wyposzczonych i walonych w rogi łatwowiernych wiernych. Religie, które zdołały powstać z takich sekt są typowymi systemami totalitarnego wyzysku i ucisku opartymi na męskim szowinizmie, kolaboracji ze zmilitaryzowaną dyktatorską władzą państwową i sprowadzeniu kobiet do roli służebnic pańskich.

      Wywoływaniu stanów specyficznej schizofrenii religijnej i sterowaniu pożądaniem złudzeń seksualnego kontaktu z nadprzyrodzoną boskością sprzyja celowa rekrutacja do sekty. Preferuje się kandydatów mających problemy z samookreśleniem własnej identyfikacji płciowej i związanych z tym młodzieńczych dylematów samoakceptacji, poczucia winy, niepewności, lęków, niskiego poczucia własnej wartości, podatności na sugestie kreowania pozornych autorytetów egzystencjalnych. Przedłużony stres młodzieńczy wywołany takimi czynnikami może prowadzić do powstania zaburzeń psychicznych przypominających objawami chorobę afektywną dwubiegunową, z naprzemiennie występującymi stanami pozytywnymi pobudzeniami maniakalnego i negatywnymi depresji. W tej sytuacji, dalsze oddziaływanie sekty przez ograniczanie snu, jedzenia, popędu seksualnego, nacisk grupy, izolacja od rodziny i dopływu informacji z zewnątrz, upajanie rytualnym alkoholem, odurzanie substancjami narkotycznymi, indoktrynacja o wyższości nad innymi członkami społeczeństwa, straszenie bliskim końcem świata, obiecanie zbawienia za wierność sekcie prowadzi do całkowitego podporządkowania a nawet urojeń potwierdzających słuszność pozostawania w takiej niewoli umysłu.

      Monopolizująca, reglamentacyjna, pełna uprzedzeń i moralnego zakłamania polityka seksualna wiadomej religii i głoszone przez nią mity wydają się być silnie skażone problemami psychicznymi homoseksualnych mężczyzn żyjących w doktrynalnym celibacie wraz ze wszystkimi chorobliwymi objawami towarzyszącymi tłumieniu popędu seksualnego. Złożona z mężczyzn stroniących od kobiet i zakochanych w zbawcy głoszącym bliski koniec świata, ferajna Jerzusia, cudownie spłodzonego przez skrzydlatego posłańca trójkątnego boga ojca, w kazirodczym akcie cudzołóstwa a jakże, z nieletnią narzeczoną biednego wyznawcy, zdaje się wypełniać wszelkie wymogi bycia taką sektą.

      Można przypuszczać, że taka np. powszechnie znana "tajemnicza i cudowna boska przyczyna" powołań do stanu kapłańskiego wśród rzymskokatolickiej młodzieży opiera się na wyparciu traumy wykorzystania seksualnego dzieci i wmanipulowanym poczuciu winy przez narzucone religijne pseudo autorytety. Wykorzystani seksualnie ministranci, w poczuciu winy, grzechu, wstydu i strachu przed ujawnieniem bolesnej tajemnicy, czują się inni i wyklęci przez społeczeństwo i otoczenie.
      Stąd łatwo im wmówić, że jedyne miejsce gdzie mogą dokonać żywota to służba oprawcom w czarnych sukienkach w imię: zbawienia duszy i zabawienia tychże oprawców. Wykorzystaniu seksualnemu ministrantów przez księży sprzyja bezpośredni kontakt i wdychanie dymu z kadzielnicy zawierającego lotne substancje halucynogenne zwane kanibolami, występujące między innymi w żywicy mirry i innych składnikach kadzidła. Problemem dostępu nieletnich do wina mszalnego i narkotyków w kadzidle powinna zająć się policja, prokuratura i Inspekcja sanitarno-epidemiologiczna.

      Ofiary kościelnej pedofilii pamięć o wykorzystaniu przez katechetów wypierają do podświadomości. Pozornie zapominają o doznanej krzywdzie ale chorobliwego wpływu na równowagę psychiczną i zdrowie cielesne nie da się uniknąć. Trauma wykorzystania seksualnego przez pomocników pana papieża, pozostaje do końca życia przyczyną: depresji, samobójstw, narkomanii, alkoholizmu, ksenofobii, i groźnych chorób psychicznych z kręgu zaburzeń schizotypowych. Młodzi ludzie obciążeni takimi "religijnymi doświadczeniami" mają niskie poczucie własnej wartości i są bardzo podatni na: dalsze wykorzystywanie i totalny wpływ religijnej indoktrynacji i manipulacji. Poczucie krzywdy i gniew ofiar katolickiej pedofilii, pozostają wyparte do podświadomości, bo trauma wykorzystania seksualnego pochodzi od "ukochanych religijnych autorytetów" i nie pozwala na otwarty bunt przeciwko nim. Utajone straszne przeżycia wykorzystanych seksualnie dzieci pana “zboczka", siłą wspomnień i powstających mimowolnie skojarzeń, stają się źródłem uprzedzeń, lęków, niszczącej, fanatycznej nienawiści do siebie i do innych. Ta sama wyparta trauma jest przyczyną późniejszego projektowania (ukierunkowanej księżowską manipulacją) nienawiści na inne religie, narodowości, światopoglądy. Stąd w naszych prawicowo-religijnych oszołomach i ich zachowaniach polityczno-społecznych tak jest wiele: toksycznej nienawiści, nietolerancji, zakłamania, ksenofobii, intryganctwa i strachu przed poruszaniem tematyki wychowania seksualnego dla młodzieży. Innymi słowy "w domu wykorzystanego nie rozmawia się o d***e maryni", a tym bardziej ministranta, aby nie pobudzać przykrych wspomnień i lęków przed obstrukcją społeczną przykościelnych fanatyków podburzonych kleszym jadem.

      Większość prawico lubnych rodaków Lachapapy było ministrantami, więc skutki widać w narodowych przywarach i politycznej głupocie naznaczonej stresogenną traumą prawiczków wykorzystanych od strony zakrystii. Interesującym jest pochodzenie społeczne najmłodszego miotu czołowych działaczy i polityków kato-prawicy, (tej wojującej z oświatą seksualną i profilaktyką antypedofilską w środowiskach religijnych). Ich rodzice to często, gęsto, dawni prominenci PRL, sekretarze partii, byli oficerowie polityczni, emerytowani pracownicy wymiaru sprawiedliwości, dyplomaci PRL, asy siłowych służb mniej i bardziej tajnych. To się nazywa wymiana ekipy przez konflikt pokoleń oparty na kompleksie Edypa i menopauzie Elektry, (ale nie tej wąsatej, przywiezionej na strajk do stoczni motorówką). No, jednym słowem miodek z dziegciem. Bardziej wesołego zakończenia historii PRL, nawet sam Urban chyba by nie wymyślił.

      Problem pedofilii urzędników pana boga i jego przydatność w manipulacyjnym oddziaływaniu na wiernych, może być jedną z przyczyn dla, których utrzymanie monopolu na dostęp do edukacji seksualnej młodzieży i społeczeństwa jawi się obsesyjną pasją kościoła katolickiego. Ale chyba nie tylko dla tego że, ilość powołań spadałaby na łeb na szyję, bo uświadomiona i ostrzeżona przed zagrożeniem pedofilii młodzież, byłaby zbyt trudnym do ugryzienia smakołykiem dla księży i zakonnic? Albowiem za prawdę wam powiem, w religijnym business'ie monopol edukacyjny wzmacniający wpływ kościoła na świadomość narodu pachnie obietnicą zwiększonych dochodów. Już teraz znaczna część młodej kadry nauczycielskiej to: wychowankowie ruchu oazowego, kościelnego harcerstwa, różnych przymierzy rodzin ładujących akumulatory fanatyzmu "światle i w rzycie" oraz kółek różańcowych. Nie dziwota więc, że dla nich temat pedofilii to temat ideologicznie i doktrynalnie śliski a nierzadko obciążony własnymi doświadczeniami traumy wykorzystania seksualnego.

      Być może, z czasem, standardy unijnego prawa wymuszą określone działania oświatowe zapobiegające zagrożeniu pedofilią w polskich szkołach i kościołach, ale na pewno trochę to potrwa i spotka się z fanatycznym oporem otumanionych religijną ciemnotą środowisk, których problem jakże często bezpośrednio dotyczy.

      PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kryptooofensywa katokasjerów

      Jerzy Jerzegosyn (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 12

      W świetle licznych skandali katolickiej pedofilii w Europie, wyrosłej na boskich korzeniach chrześcijańskiej moralności, pilnym zadaniem, jest zapobieganie pobożnym rytuałom i religijnej ideologii...rozwiń całość

      W świetle licznych skandali katolickiej pedofilii w Europie, wyrosłej na boskich korzeniach chrześcijańskiej moralności, pilnym zadaniem, jest zapobieganie pobożnym rytuałom i religijnej ideologii miłosnego wykorzystania dzieci przez boga. Przeciwdziałanie psychologicznym i społecznym następstwom seksualnego molestowania nieletnich wymaga uświadomienia rodziców, dzieci, polskiej młodzieży, pedagogów, nauczycieli, oraz do urzędników państwowego nadzoru instytucji oświatowych i wychowawczych. Dotarcie do społeczeństwa, z programem edukacyjnym mającym na celu skuteczne wykrywanie księży pedofili jest dziejową potrzebą chwili.

      Niestety program taki napotyka na sprzeciw środowisk katolickich. Hierarchia oskarżana o celowe tajenie przestępstw seksualnych w łonie kościoła, obłudnie stroi się w pozory powściągliwości natury religijno-doktrynalnej. Nagłe, antypedofilskie rozbudzenie polskiego epickopatu to ściema propagandowa. Pic mający chronić kościelne finanse. Tama przeciw wypłacaniu odszkodowań ofiarom wykorzystanym seksualnie przez urzędników pana boga. Kasa święta, wyrwana z portfeli rodziców, którzy oddali własne dzieci pod opiekę kleszej chuci, nie może do nich wrócić.

      Wiadomo, że każda rypka zaczyna gnić od głowy. Nawet katolicka. Ta ryputająca ministrantów w koloniach oazowych też zaczyna od immanentnej induptrynacji kłamstw ideowych. Księży ogon na końcu łańcucha pokarmowego to tylko katechetyczne narzędzie rekrutacji narybku du...chowego. Powołanie. Wytresowane tradycją tej totalitarnie zhierarchizowanej sekty prosperującej na wyzysku i ucisku łatwowiernych wiernych. Zgodnie z mitem głoszącym spłodzenie, przez boga, z nieletnią narzeczoną żydowskiego cieśli, boskiego bękarta, który kochał uczniów swoich. Jeśli wszechmogące bóstwo ma być kochającym ojcem wszystkich ludzi, co czyni w trójcy cudów mnóstwo, to jednym akcie seksualnym, mamy zarazem, jak zarazę, i kazirodztwo i pedofilię i cudzołóstwo.

      Odwracaniu kota ogonem sprzyja koniunkturalne wyrachowanie władz politycznych i edukacyjnych oraz kunktatorstwo samorządów wobec domniemanej siły wyborczego oddziaływania religejnych przesądów. Syndrom bezkarności wyświęconych pedofilów wzmacnia milczące pobłażanie deprawacji dzieci przez księży wynikające ze społeczno-obyczajowego zakłamania łatwowiernych wiernych .

      O dziwo, poruszanie tematyki zwalczania pedofilii w polskich szkołach, automatycznie kojarzy się z nastawaniem na kościół katolicki, księży katechetów i zakonnice. Dlaczego? Nie wiem, bo problem statystycznie rzecz biorąc ma wymiar ogólnospołeczny i nie dotyczy jedynie środowisk religijnych. Azaliż dzieje się tak jakimś cudownym zrządzeniem woli bożej, wręcz namacalną ksiłą naszej wiary? Czyżby dowodziło cudownego oddziaływania naszego ojca śniętego prosto z czyśćca?
      Wiem, wiem. I pamiętam o wybitnych zasługach półśniętego Lolka ale za ochronę księży pedofilów, nawet w majestacie tronu piotrowego, tak od razu, hop, siup, do nieba, to się nie trafia. Ten pan bóg, co to ponoć nierychliwy za to sprawiedliwy, pedofilii ino osobistej pobłaża. Niech się cieszy, Fujtyłek, że mu się upiekło po znajomości z sędzią najwyższym. Bo za morderczy zakaz używania condomów w Afryce, gdzie miliony ludzi umierają na AIDS, kociołek ze smołą przysługuje każdej papie. Nawet białej.

      Osobiście, mam przypuszczenie graniczące z kaczystowską pewnością Antka tchórzarewicza, iż w ojczyźnie białej papy z Wadowic istnieje dziwny rodzaj zbiorowego oporu i zmowy milczenia wobec tematyki wykorzystywania seksualnego młodzieży i pedofilii, bo wszyscy liczą się z bezkarnością i siłą wpływów urzędników kościelnych. Tudzież z mocą zabobonów. Zresztą, mocno przereklamowaną, szerzonymi w mediach stereotypami o koniunkturalności światopoglądowej i tępym fanatyzmie większości polskiego społeczeństwa. Albowiem taka apologetyka mitu religijnej ciemnoty pozwala demokratycznej władzy na usprawiedliwianie własnego, wyżej wspomnianego, kunktatorstwa wobec business'owo-wyznaniowego molocha z nad Tybru.

      Nawet lewicowe rządy, miały duże problemy z wyegzekwowaniem konstytucyjnej świeckości państwa polskiego. I to w zakresie zagadnień mniej drastycznych niż pedofilia, tyle, że nie zgodnych z zachciankami czarno-sukienkowych agentów religijnego totalitaryzmu, czyli na polu ideologicznej indoktrynacji dzieci i szabrowania kasy państwowej.

      Jedną z możliwych przyczyn kleszej bezkarności i uprzywilejowania materialnego może być domniemane “zaprzyjaźnienie” władzy religijnej ze służbami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W tamtych czasach szantaż ujawnieniem skłonności homoseksualnych (rejestracja Hiacynt) lub przestępstwa pedofilii był poręcznym argumentem do wymuszenia współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa lub wywiadem. Taki zniewieściały chłop w sukience, uświęcająco i zbawczo przesłuchujący ufnych parafian w czasie spowiedzi śniętej, mógł mieć dzięki temu znaczną swobodę w otrzymaniu paszportu i poruszaniu się po świecie. Przy wystarczająco licznym zawerbowaniu hierarchii rosły również możliwość awansu i promocji własnych współpracowników w strukturach religejnych. Może nawet do osadzenia na stolcu papieskim własnego agenta, włącznie.
      Po zakończeniu ery komunizmu, szkodliwym i nielogicznym było by zrezygnowanie przez nowe służby III RP z takich agentów zarówno w kraju jak i za granicą. I wygląda na to jakby nawet według boga kościelni agenci byli od innych księży bardziej święci. Co sugeruje niespełniona misja księdza lustratora z Nowej Huty. Ale to naturalne prawo boskie, że rajskiemu ogrodnikowi szkoda pozbyć się żyznego szamba, pardon naturalnego nawozu. Nadal więc śmierdzi, bo święte i nietykalne, ku wnerwieniu skrajnych krytyków tajnego spółkowania kleru z PZPR'em i demokratycznego cackania się SLD z klerem. I tych z prawa i tych z lewa.

      Środowiska lewicowe systematycznie podnoszą postulat wyprowadzenia religii ze szkół ze względu na zapisaną w konstytucji neutralność światopoglądową państwa. W obliczu kryzysu gospodarczego koniecznością jest na pewno eksmisja pijawek kościelnego biznesu ze społecznej kieszeni obywatela, czyli skarbu państwa. W tym wyprowadzenie pensji katechetów na łono prywatnych portfeli łatwowiernych wiernych rodziców i nawiedzonych zwolenników ogłupiania młodzieży antynaukowymi zabobonami. Ale samo pozostawienie nauki religii w szkole ma jednak też zaletę pewnego minimalnego poziomu kontroli środowiska pedagogicznego nad pedofilskimi zachowaniami księży. Trzeba tylko ten nadzór konsekwentnie egzekwować. Nawet jeśli by mieli go realizować bezstronni przedstawiciele Unii Europejskiej. O co zawsze możemy poprosić, łącznie z pozyskaniem odpowiednich funduszy pomocowych. W przykościelnych salkach katechetycznych, jak wskazują sądowe doniesienia o księżach skazanych za molestowanie dzieci w USA, Anglii, Belgii, Irlandii, nie było takiej kontroli przez całe dziesięciolecia. W ten sposób boża miłość wymuszana skrycie tysiącom dzieci zniszczyła psychikę na całe życie.

      Praktyka tajenia pedofilii przez vatykańskich szamanów bożego k****stwa nie musi wynikać li tylko ze źle pojętej solidarności korporacyjnej w ukrywaniu zwyrodnień oraz przestępstw wyzysku ciemnego ludu podatnego na myślenie magiczne. Również poczucie wspólnoty wynaturzenia pociągu seksualnego celibatem w kierunku molestowania nieletnich nie musi być jedynym wytłumaczeniem pobłażania pedofilii w kręgach religijnych. Warto, zwrócić uwagę na praktyczne i wstydliwe trudności w znalezieniu dorosłych i dobrowolnych partnerów homoseksualnych przez księży głoszących życie w doktrynalnym celibacie. Nie zaspokojona żądza zakazanego seksu mogła być podstawą do karygodnego wykreowania tradycji corocznego głoszenia mitu o uświęcającej łasce wykorzystania małoletniej przez guru sekty, uznawanego za posłańca boga. W micie tym, ucieleśniona w aspekcie prokreacyjnym, czyli seksualnym i głoszona z ambon szczególna miłość boga do dzieci, miałaby więc na celu zapewnić jednocześnie małoletni narybek dla zboczeńców jak i wyjątkowe przyzwolenie na zaspokajanie chuci, tu przez pedofilię kapłańską. Notabene, przyzwolenie takie sprzeczne jest z ogólnie obowiązującymi w tej religii zakazami seksu pozamałżeńskiego dla wszystkich zwykłych wyznawców.

      Mit uświęconego seksu, typowy jest dla sekt opartych na wywoływaniu urojeń religijnych przez piekło tłumienia popędu seksualnego ogółu wyznawców i zaspokajaniu go przez monopolistę zbawcę. Bardzo poręczny w sprawowaniu władzy nad umysłami członków sekty jest manipulacyjny aspekt reglamentacji miłosnych względów guru i zarządzania zazdrością seksualną wyposzczonych i walonych w rogi łatwowiernych wiernych. Religie, które zdołały powstać z takich sekt są typowymi systemami totalitarnego wyzysku i ucisku opartymi na męskim szowinizmie, kolaboracji ze zmilitaryzowaną dyktatorską władzą państwową i sprowadzeniu kobiet do roli służebnic pańskich.

      Wywoływaniu stanów specyficznej schizofrenii religijnej i sterowaniu pożądaniem złudzeń seksualnego kontaktu z nadprzyrodzoną boskością sprzyja celowa rekrutacja do sekty. Preferuje się kandydatów mających problemy z samookreśleniem własnej identyfikacji płciowej i związanych z tym młodzieńczych dylematów samoakceptacji, poczucia winy, niepewności, lęków, niskiego poczucia własnej wartości, podatności na sugestie kreowania pozornych autorytetów egzystencjalnych. Przedłużony stres młodzieńczy wywołany takimi czynnikami może prowadzić do powstania zaburzeń psychicznych przypominających objawami chorobę afektywną dwubiegunową, z naprzemiennie występującymi stanami pozytywnymi pobudzeniami maniakalnego i negatywnymi depresji. W tej sytuacji, dalsze oddziaływanie sekty przez ograniczanie snu, jedzenia, popędu seksualnego, nacisk grupy, izolacja od rodziny i dopływu informacji z zewnątrz, upajanie rytualnym alkoholem, odurzanie substancjami narkotycznymi, indoktrynacja o wyższości nad innymi członkami społeczeństwa, straszenie bliskim końcem świata, obiecanie zbawienia za wierność sekcie prowadzi do całkowitego podporządkowania a nawet urojeń potwierdzających słuszność pozostawania w takiej niewoli umysłu.

      Monopolizująca, reglamentacyjna, pełna uprzedzeń i moralnego zakłamania polityka seksualna wiadomej religii i głoszone przez nią mity wydają się być silnie skażone problemami psychicznymi homoseksualnych mężczyzn żyjących w doktrynalnym celibacie wraz ze wszystkimi chorobliwymi objawami towarzyszącymi tłumieniu popędu seksualnego. Złożona z mężczyzn stroniących od kobiet i zakochanych w zbawcy głoszącym bliski koniec świata, ferajna Jerzusia, cudownie spłodzonego przez skrzydlatego posłańca trójkątnego boga ojca, w kazirodczym akcie cudzołóstwa a jakże, z nieletnią narzeczoną biednego wyznawcy, zdaje się wypełniać wszelkie wymogi bycia taką sektą.

      Można przypuszczać, że taka np. powszechnie znana "tajemnicza i cudowna boska przyczyna" powołań do stanu kapłańskiego wśród rzymskokatolickiej młodzieży opiera się na wyparciu traumy wykorzystania seksualnego dzieci i wmanipulowanym poczuciu winy przez narzucone religijne pseudo autorytety. Wykorzystani seksualnie ministranci, w poczuciu winy, grzechu, wstydu i strachu przed ujawnieniem bolesnej tajemnicy, czują się inni i wyklęci przez społeczeństwo i otoczenie.
      Stąd łatwo im wmówić, że jedyne miejsce gdzie mogą dokonać żywota to służba oprawcom w czarnych sukienkach w imię: zbawienia duszy i zabawienia tychże oprawców. Wykorzystaniu seksualnemu ministrantów przez księży sprzyja bezpośredni kontakt i wdychanie dymu z kadzielnicy zawierającego lotne substancje halucynogenne zwane kanibolami, występujące między innymi w żywicy mirry i innych składnikach kadzidła. Problemem dostępu nieletnich do wina mszalnego i narkotyków w kadzidle powinna zająć się policja, prokuratura i Inspekcja sanitarno-epidemiologiczna.

      Ofiary kościelnej pedofilii pamięć o wykorzystaniu przez katechetów wypierają do podświadomości. Pozornie zapominają o doznanej krzywdzie ale chorobliwego wpływu na równowagę psychiczną i zdrowie cielesne nie da się uniknąć. Trauma wykorzystania seksualnego przez pomocników pana papieża, pozostaje do końca życia przyczyną: depresji, samobójstw, narkomanii, alkoholizmu, ksenofobii, i groźnych chorób psychicznych z kręgu zaburzeń schizotypowych. Młodzi ludzie obciążeni takimi "religijnymi doświadczeniami" mają niskie poczucie własnej wartości i są bardzo podatni na: dalsze wykorzystywanie i totalny wpływ religijnej indoktrynacji i manipulacji. Poczucie krzywdy i gniew ofiar katolickiej pedofilii, pozostają wyparte do podświadomości, bo trauma wykorzystania seksualnego pochodzi od "ukochanych religijnych autorytetów" i nie pozwala na otwarty bunt przeciwko nim. Utajone straszne przeżycia wykorzystanych seksualnie dzieci pana “zboczka", siłą wspomnień i powstających mimowolnie skojarzeń, stają się źródłem uprzedzeń, lęków, niszczącej, fanatycznej nienawiści do siebie i do innych. Ta sama wyparta trauma jest przyczyną późniejszego projektowania (ukierunkowanej księżowską manipulacją) nienawiści na inne religie, narodowości, światopoglądy. Stąd w naszych prawicowo-religijnych oszołomach i ich zachowaniach polityczno-społecznych tak jest wiele: toksycznej nienawiści, nietolerancji, zakłamania, ksenofobii, intryganctwa i strachu przed poruszaniem tematyki wychowania seksualnego dla młodzieży. Innymi słowy "w domu wykorzystanego nie rozmawia się o d***e maryni", a tym bardziej ministranta, aby nie pobudzać przykrych wspomnień i lęków przed obstrukcją społeczną przykościelnych fanatyków podburzonych kleszym jadem.

      Większość prawico lubnych rodaków Lachapapy było ministrantami, więc skutki widać w narodowych przywarach i politycznej głupocie naznaczonej stresogenną traumą prawiczków wykorzystanych od strony zakrystii. Interesującym jest pochodzenie społeczne najmłodszego miotu czołowych działaczy i polityków kato-prawicy, (tej wojującej z oświatą seksualną i profilaktyką antypedofilską w środowiskach religijnych). Ich rodzice to często, gęsto, dawni prominenci PRL, sekretarze partii, byli oficerowie polityczni, emerytowani pracownicy wymiaru sprawiedliwości, dyplomaci PRL, asy siłowych służb mniej i bardziej tajnych. To się nazywa wymiana ekipy przez konflikt pokoleń oparty na kompleksie Edypa i menopauzie Elektry, (ale nie tej wąsatej, przywiezionej na strajk do stoczni motorówką). No, jednym słowem miodek z dziegciem. Bardziej wesołego zakończenia historii PRL, nawet sam Urban chyba by nie wymyślił.

      Problem pedofilii urzędników pana boga i jego przydatność w manipulacyjnym oddziaływaniu na wiernych, może być jedną z przyczyn dla, których utrzymanie monopolu na dostęp do edukacji seksualnej młodzieży i społeczeństwa jawi się obsesyjną pasją kościoła katolickiego. Ale chyba nie tylko dla tego że, ilość powołań spadałaby na łeb na szyję, bo uświadomiona i ostrzeżona przed zagrożeniem pedofilii młodzież, byłaby zbyt trudnym do ugryzienia smakołykiem dla księży i zakonnic? Albowiem za prawdę wam powiem, w religijnym business'ie monopol edukacyjny wzmacniający wpływ kościoła na świadomość narodu pachnie obietnicą zwiększonych dochodów. Już teraz znaczna część młodej kadry nauczycielskiej to: wychowankowie ruchu oazowego, kościelnego harcerstwa, różnych przymierzy rodzin ładujących akumulatory fanatyzmu "światle i w rzycie" oraz kółek różańcowych. Nie dziwota więc, że dla nich temat pedofilii to temat ideologicznie i doktrynalnie śliski a nierzadko obciążony własnymi doświadczeniami traumy wykorzystania seksualnego.

      Być może, z czasem, standardy unijnego prawa wymuszą określone działania oświatowe zapobiegające zagrożeniu pedofilią w polskich szkołach i kościołach, ale na pewno trochę to potrwa i spotka się z fanatycznym oporem otumanionych religijną ciemnotą środowisk, których problem jakże często bezpośrednio dotyczy.

      PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pajac

      ola (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 8

      widać pisoł to goro!!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pedolfilia

      zu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 39 / 18

      A o ktory to Kosciol idzie ,bo mamy ich w Polsce przeszlo 30?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      W Irlandii ujawniono kilkadziesiat tysiecy przypadkow pedofilii dokonanych przez ksiezy KK

      !?! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 9


      ... kilkadziesiat tysiecy
      przypadkow pedofili dokonanych przez ksiezy kosciola katolickiego
      w kraju ktory liczy 4,6 miliona ludnosci

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nic sie nie zmieni !!!

      Hern (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 11

      To tylko zagrywki pod publike!
      Ksiądz pedofil pójdzie na bezrobotne???
      A jesli zacznie opowiadać z kim dzielił się dziećmi lub zdjeciami???

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pedofilia

      inkwizyt (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 42

      Nareszcie cos sie ruszylo w polsce, bo do tej pory kosciol byl nietykalny. ksieza to przecierz jedna wielka banda, razem z Vatykanem i papiezem na czele.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama