Ważne
    Agata Janus-Dorożyńska: Z wybiegów w rodzinne strony, do...

    Agata Janus-Dorożyńska: Z wybiegów w rodzinne strony, do Zawiercia

    Patryk Drabek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    26-letnia Agata Janus-Dorożyńska z mężem Sergiuszem
    1/3
    przejdź do galerii

    26-letnia Agata Janus-Dorożyńska z mężem Sergiuszem ©Patryk Drabek

    Była Miss Śląska i Zagłębia, przez trzy lata pracowała jako modelka w Mediolanie. Agata Janus-Dorożyńska porzuciła bez wahania świat mody i blichtru i wróciła do rodzinnego Zawiercia, bo tu spotkała prawdziwą miłość - pisze Patryk Drabek
    To zdarzyło się siedem lat temu. W 2005 roku maturzystka z Zawiercia, śliczna Agata Janus, w ekspresowym tempie wywalczyła tytuły Miss Jury Krakowsko- Częstochowskiej oraz Miss Śląska i Zagłębia. Ukoronowaniem niezwykle udanych 12 miesięcy była przepustka do finału konkursu Miss Polonia 2005.

    Wsiadłam do samolotu, chociaż bardzo się bałam



    Dla jednej z najpiękniejszych Polek wydarzenia potoczyły się bardzo szybko, chociaż... - Takie tytuły tak naprawdę nic nie dają - mówi teraz Agata Janus-Dorożyńska. - Te konkursy upewniły mnie tylko w tym, że mogę pójść tą drogą kariery, ale nie było czegoś takiego, że ktoś przyszedł do mnie czy zadzwonił i powiedział: "Wow, ty jesteś miss i teraz dostaniesz pracę". To nie otwiera żadnych drzwi - podkreśla Agata.

    Udział w trzech konkursach piękności zawdzięcza znanemu zawierciańskiemu artyście Leopoldowi Stawarzowi, który jest m.in. śpiewakiem operowym i operetkowym. To właśnie on dostrzegł, że Agata jest wysoka, piękna i inteligentna, co wróży jej sukcesy w tego typu zmaganiach.

    Zawiercianka w dzieciństwie nie miała sprecyzowanych marzeń, chociaż udzielała się zarówno na scenie, jak i na parkiecie - ale sportowym - bo jej wielką miłością była siatkówka.

    Trzy razy zaczynała naukę w szkole muzycznej, a studia na kierunku turystyka rzuciła, bo wyjechała do Włoch. Dokończyła je po powrocie do Polski, ale zanim to nastąpiło, trzy lata spędziła na Półwyspie Apenińskim.

    Pracowała w agencji Spry Models Mediolan, prezentując m.in. kolekcje Dolce & Gabbana. Miała wtedy 19 lat. - Wsiadłam do samolotu i bałam się jak cholera, ponieważ nie dość, że był to mój pierwszy lot, to jeszcze nie wiedziałam, co czeka mnie po wylądowaniu - wspomina zawiercianka. - Prosto z lotniska zawieziono mnie do agencji. Byłam za granicą sama jak palec. Wymierzyli mnie i skrytykowali po włosku. Dostałam mapkę oraz 50 euro i miałam jechać do domu w Mediolanie - mówi Agata.

    Jak sama podkreśla, dziś nie żałuje decyzji o wyjeździe. Poznała wielu ludzi z różnych krajów i wydoroślała, a do Polski wróciła jako zupełnie inny człowiek.

    Ciężka fizyczna praca, ale opłacalna



    W ciągu 36 miesięcy, jakie spędziła we Włoszech, spotkała m.in. aktora Leonardo DiCaprio i inne znane osoby ze świata show-biznesu.

    - To jednak ciężka fizyczna praca, wręcz harówka. Być może inną sytuację ma modelka, która jest gwiazdą i bierze udział w kampaniach reklamowych. Aby osiągnąć sukces, trzeba mieć sporo szczęścia, bo na castingu pojawia się 300 dziewcząt, a połowa z nich wygląda dokładnie tak samo. Ja nastawiłam się na pracę w tzw. showroomach (kameralne pokazy, podczas których prezentuje się kolekcje uznanych projektantów i popularnych marek - przyp. red.). To orka po 12 godzin dziennie. Wychodzi się do pracy i jest ciemno, a gdy się z niej wraca, to też jest ciemno. Tak samo w soboty i niedziele, co jednak przekłada się na bardzo dobre zarobki i możliwość zobaczenia wielu pięknych miejsc - dodaje modelka.

    Agata usłyszała przed wylotem, że zostanie otoczona fachową opieką. Ta "opieka" ograniczyła się jednak w praktyce do jednego telefonu wykonanego przez przedstawiciela agencji w ciągu trzech miesięcy.

    Co gorsza, modelki były traktowane przedmiotowo, jak manekiny, a nie żywe kobiety. Jeśli przytyły, to nie obyło się bez dosadnego komentarza.

    Zawiercianka nie kryje, że w czasie pracy często słyszała też dwuznaczne propozycje typu "Przyjedź, zobaczymy się i nie wyjedziesz z pustymi rękami".

    Na imprezach można było zobaczyć Rosjanki lub Białorusinki, które w niewyszukany sposób starały się znaleźć męża. Raz przyjechała 16-latka w swetrze kupionym na rynku w rodzinnym miasteczku, a po dwóch tygodniach miała torebkę od Gucciego.

    - Na pewno na nią nie zarobiła, ale znalezienie sponsora było w tamtych klubach łatwiejsze niż kupienie drinka - mówi.
    - Czy 19-latce z naszego województwa radziłabym wyjazd za granicę - zastanawia się Agata. - Wszystko zależy od osoby. Jeśli ktoś ma taką możliwość i czuje się na siłach, ponieważ ma mocny charakter, to powinien spróbować - przekonuje.

    To była miłość od pierwszego wejrzenia



    Ona po trzech latach pracy nie wróciła już jednak do Włoch, bo na jej drodze pojawił się student Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (dziś specjalista ds. reklamy) Sergiusz Dorożyński.

    To była miłość od pierwszego wejrzenia. Spotkali się na imprezie w Zawierciu, a po miesiącu mieszkali już razem.
    Minęło pół roku, a na palcu Agaty pojawił się pierścionek zaręczynowy. Po kolejnych sześciu miesiącach wiadomo było, że na świat przyjdzie córeczka państwa Dorożyńskich, Apolonia.

    Gdyby nie ta miłość, Agata zapewne znów wyjechałaby do Włoch. Postanowiła jednak założyć rodzinę właśnie w swoim rodzinnym mieście.

    - Jestem już coraz starsza i trochę mi się przejadło bycie modelką. Poza tym to nie jest zawód na zawsze. Poczułam, że to dobry moment na to, by wrócić na studia i przygotować się do tego, jak to będzie, kiedy nie będę mogła zarabiać jako modelka i spróbować stworzyć coś takiego, co będzie mnie satysfakcjonowało na tyle, bym była szczęśliwa - zaznacza Agata Janus-Dorożyńska.

    Tym czymś okazała się klubokawiarnia Propaganda, którą młode małżeństwo otworzyło dzięki własnym oszczędnościom i dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy. - Chcieliśmy, by była to knajpa z pomysłem. Na początku miała nazywać się Konfesjonał, dlatego, że to miejsce do rozmów i spotykania się. Propaganda miała być z kolei klubem PRL-owskim. Woleliśmy jednak zainwestować i kupić nieco bardziej stylowe meble, ale nazwa została - uśmiecha się Sergiusz Dorożyński.

    Razem z żoną chciał stworzyć takie miejsce, do którego sami chętnie przyszliby w weekend. - Włożyliśmy w Propagandę bardzo dużo serca i na początku dziwnie się czuliśmy, gdy przychodzili pierwsi klienci. Mieliśmy takie wrażenie, jakby ktoś przychodził do nas do domu, a ja miałem wyrzuty sumienia, że muszę od kogoś brać pieniądze za kawę, skoro on przyszedł do mnie - śmieje się Sergiusz Dorożyński.

    - To nie jest sposób na zarabianie milionów, ale jeśli dalej będę mogła tak żyć, to mi to odpowiada - uśmiecha się Agata Janus-Dorożyńska.

    Korona miss czy też zagraniczne wybiegi nie są jej potrzebne do szczęścia.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *Nowy taryfikator mandatów SPRAWDŹ, ZA CO GROŻĄ WYŻSZE KARY
    *Sprawa Madzi z Sosnowca - ustalenia prokuratorów, zeznania rodziców, wielka ucieczka Katarzyny W.

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    * BUDYNEK JAK TITANIC? JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH ZABRZAŃSKICH TAJEMNIC ODKRYTA [ZDJĘCIA + FILM]
    * OSTATNI CASTING MISS ZAGŁĘBIA 2012 [ZOBACZ ZDJĘCIA!]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama