Ważne
    No proszę! Naszymi szkołami pochwalimy się przed Europą

    No proszę! Naszymi szkołami pochwalimy się przed Europą

    Katarzyna Domagała

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    No proszę! Naszymi szkołami pochwalimy się przed Europą

    ©Arkadiusz Gola

    Trzynastoletnia Julia Wlazła, uczennica Szkoły Podstawowej nr 23 w Sosnowcu, wczoraj w szkolnej stołówce na obiad zjadła warzywną zupę oraz makaron z białym serem. Zdrowo? - W takim zestawieniu jak najbardziej tak - przyznaje Małgorzata Stanior, dietetyczka z Prywatnego Gabinetu Dietetycznego "Dietetyka i Żywienie" w Częstochowie. I jak dodaje, w ten sposób dzieci dostają porcję witamin oraz węglowodanów, które są niezbędne w każdej diecie. Sam makaron bez warzyw nie byłby już tak dobrym pomysłem.
    No proszę! Naszymi szkołami pochwalimy się przed Europą

    ©Arkadiusz Gola

    Goście z 8 krajów



    Szkołę Julii, która może pochwalić się już krajowym certyfikatem "Szkoły promującej zdrowie", w tym tygodniu odwiedzi grupa 11 zagranicznych gości. Dyrektorzy i zarządcy szkół z Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Francji, Słowacji, Łotwy oraz Turcji, którzy przyjechali do nas w ramach wizyty studyjnej "Health + schools = well-being. Promocja zdrowia w szkołach i placówkach.
    Śląska Sieć Szkół Promujących Zdrowie" na sześć dni. W tym czasie goście mają poznać nasze doświadczenia w kwestii promowania zdrowia oraz zobaczyć, jak działa u nas program "Szkoły promującej zdrowie" - odwiedzą 11 placówek, które mają certyfikat. W ciągu ostatniej dekady otrzymało go 346 szkół (zgłoszenie do programu jest dobrowolne). To zaledwie około pięciu procent placówek w regionie.

    Nauczyć dzieci zdrowia



    Bożena Zawada, dyrektorka sosnowieckiej 23, podkreśla, że robią wszystko, by wyrobić u dzieci nawyki zdrowego trybu życia. Co ważniejsze stara się, by uczniowie tę wiedzę przekazywały dalej rodzicom, dziadkom czy ciociom i wujkom, którzy nieraz częstują ich słodkościami.

    Między innymi dlatego w domu Zuzanny Bogdziun, koleżanki Julii, codziennie je się owoce i warzywa. Do tego dziewczynka uwielbia tańczyć. - Rodzice dbają, abym piła wodę mineralną, a nie słodkie gazowane napoje - dodaje 13-latka.

    Uczniowie dbają o dietę



    W głowach dzieciaków z sosnowieckiej 23 zostaje chyba dość dużo z wiedzy przekazywanej przez nauczycieli.

    - Nie kupują słodyczy, raczej soki czy wodę mineralną - mówi Irena Cecharz, ekspedientka ze sklepu spożywczego, który znajduje się niedaleko szkoły. Danuta Bucka, która sprzedaje w sklepie obok, przyznaje, że dzieci sporadycznie kupują słodkości. Efekty widać po wynikach badań. Zaledwie 5-6 proc. uczniów SP 23 w Sosnowcu ma problemy z wagą. A jak wynika z zeszłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli, w szkołach kraju nadwaga czy otyłość dotyczy już 18 proc. uczniów. Problem w tym, że nawet w sklepikach szkolnych w placówkach, które mogą pochwalić się takim certyfikatem, można natrafić na niezdrowe chipsy czy napoje gazowane. Oburzeni rodzice nieraz dzwonią lub piszą mejle w tej sprawie do Regionalnego Ośrodka Metodyczno-Edukacyjnego Metis.

    - Nie ma żadnych krajowych norm, jakie jedzenie ma się znaleźć w sklepiku czy stołówce, wszystko zależy od dyrektorów - wyjaśnia Tomasz Wojtasik, konsultant Metisu, który kontroluje akcję w naszym regionie. - A program sam w sobie nie jest łatwy do przeprowadzenia - dodaje.

    Certyfikat to obowiązki



    Certyfikat nadawany jest na trzy lata. Do tego dotyczy szeroko rozumianego zdrowia, nie tylko jakości żywienia, ale i zdrowia psychicznego, fizycznego, duchowego i społecznego. W czasie trwania programu, w szkole trzeba przeprowadzać różnego rodzaju akcje, zajęcia, spotkania uświadamiające uczniom, jak ważny jest zdrowy tryb życia. Nie można zabraknąć też kontrolowania, co oferują sklepiki i stołówki.

    Chcemy pokazać uczniom, że zdrowie ma różne dobre smaki



    Rozmowa z Bożeną Zawadą, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 23 w Sosnowcu, która w zeszłym roku otrzymała krajowy certyfikat "Szkoły promującej zdrowie"
    Jak to się dzieje, że wam udaje się od 2003 roku utrzymać certyfikat szkoły promującej zdrowie?
    Na pewno potrzeba do tego ogromnej siły i zaparcia, by wypełniać wszystkie dokumenty, raporty i organizować akcje, które pokażą uczniom, jak wygląda zdrowy tryb życia. W szkole blisko sto procent uczniów bierze udział w akcji "Szklanka mleka" czy "Owoce w szkole", zorganizowaliśmy na przykład "Festiwal jabłka". Dzień, w którym uczniowie musieli przynieść na drugie śniadanie jakiś owoc, do tego w szkole mogły spróbować różnych smaków jabłek. Wybierali swoje ulubione. W ten sposób chcieliśmy im pokazać, że zdrowa żywność ma różne - przyjemne - smaki. Wpadliśmy też na pomysł, by na najdłuższej przerwie przygotowywać dla nich zajęcia z tańca. Uczennice z najstarszych klas przygotowują choreografię. Okazuje się, że trafiliśmy z tym. Kiedy było to nowością, na salę przychodzili wszyscy uczniowie, teraz najchętniej maluchy. Dzieci ruszają się, rozładowują emocje, a nie biegają po korytarzu.

    Każdy dietetyk powie to samo. Jedna osoba w domu, która chce się odchudzać czy wprowadzić w diecie zmiany na lepsze, ma pod górkę.
    Mamy świadomość, że nie wszyscy rodzice kupują pełnoziarnisty chleb czy uprawiają z dziećmi sport. Walczymy z tym poprzez zapraszanie ich do szkoły, gdzie wraz z dziećmi biorą udział w turniejach sportowych. Rodzice wyjeżdżają na wycieczki razem z dziećmi.

    Chętnie biorą w tym udział?
    Oczywiście. Pewnie dlatego, że robimy tak od najmłodszych klas. To fakt, im uczniowie są starsi, tym mniej rodzice uczestniczą w ich szkolnym życiu. Natomiast z mniejszymi dziećmi częściej biorą udział w wymyślanych przez nas przedsięwzięciach. Chętnie decydują się też na dodatkowe - nieraz płatne - badania zdrowia dzieci. Właśnie szykujemy się do kontrolnego badania kręgosłupa u uczniów.

    Zlecacie badania i co dalej?
    Jeżeli okaże się, że dziecko potrzebuje pomocy specjalisty, lekarze informują rodziców, że powinni zgłosić się do przychodni. Jeśli brakuje z ich strony odzewu, to lekarze przychodzą na spotkania z nimi. Mówią o konsekwencjach, z jakimi wiążą się np. nieleczone wady kręgosłupa czy nadwaga. Później nasze możliwości kończą się, to rodzice decydują, czy rozpocząć leczenie czy nie. KD

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *Nowy taryfikator mandatów SPRAWDŹ, ZA CO GROŻĄ WYŻSZE KARY
    *Sprawa Madzi z Sosnowca - ustalenia prokuratorów, zeznania rodziców, wielka ucieczka Katarzyny W.

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    * BUDYNEK JAK TITANIC? JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH ZABRZAŃSKICH TAJEMNIC ODKRYTA [ZDJĘCIA + FILM]
    * OSTATNI CASTING MISS ZAGŁĘBIA 2012 [ZOBACZ ZDJĘCIA!]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama