Proces Breivika trwałby u nas 10 lat. Dlaczego?

    Proces Breivika trwałby u nas 10 lat. Dlaczego?

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Śląskie
    To był najdłuższy proces karny śląskiego sądownictwa. Prawomocny wyrok zapadł po 15 latach, a rozpoznawały go trzy składy orzekające. Żaden ze skazanych
    1/5

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©KT

    Proces mordercy Andersa Breivika ma trwać w Norwegii 10 tygodni - tak zaplanował sąd. Dlaczego takie tempo nie jest możliwe przed polskim wymiarem sprawiedliwości?
    - Z powodu przewlekłej, polskiej procedury - wyjaśnia Monika Śliwińska, prezes katowickiego Sądu Okręgowego. - Potrzebne są zmiany rewolucyjne, a nie ewolucyjne.

    W 2011 roku na jednego sędziego karnistę przypadało w katowickim okręgu 810 spraw, często wielotomowych, z udziałem wielu oskarżonych i świadków. Sędzia nie może przez 10 tygodni zajmować się tylko jedną z nich, a pozostałe odłożyć na inny czas, bo są ustawowe terminy, których przekroczyć nie można.

    Norweski sąd zapowiedział, że przesłuchania Breivika będą trwać pięć dni i oskarżony musi się zmieścić w tak ostro zakreślonym czasie.

    - To ograniczenie czasowe jest w myśl polskiego prawa niedopuszczalne.
    Od razu spotkałbym się z zarzutem, że w ten sposób ograniczam oskarżonemu prawo do obrony - mówi Jacek Krawczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach. - Oskarżeni przed polskim wymiarem sprawiedliwości wyjaśniają jak długo chcą, zdarzyło mi się, że wyjaśniali przez dwa i pół roku.

    Anders Breivik przyznał się do zamachów w stolicy Norwegii i na wyspie Utoya, w których zginęło 77 osób. Przyznanie się do winy przed polskim sądem to jednak rzadkość, a to utrudnia postępowanie dowodowe i znacznie go wydłuża.

    Do zamachu terrorystycznego Breivika doszło 22 lipca ubiegłego roku, a już 16 kwietnia br. przed sądem ruszył proces. Prokuratorzy chcą przesłuchać przed sądem 99 świadków. A przecież na wyspie Utoya i w budynku rządowym w Oslo, gdzie Breivik podłożył bombę, było w tym czasie kilkaset osób. W procesie występuje ponad 800 osób pokrzywdzonych. Polskim prokuratorom zajęłoby pewnie kilka lat, by do nich dotrzeć i przesłuchać. Norwegowie uwinęli się w kilka miesięcy i nie zamierzają wszystkich wzywać przed sąd.

    Zebrane w śledztwie zeznania można by podczas rozprawy uznać za ujawnione, ale polskie prawo uzależnia to od zgody oskarżonego. A on może powiedzieć, że się nie zgadza i trzeba je godzinami odczytywać na rozprawie, wzywać trzeciorzędnych świadków itp. W Polsce oskarżony ma prawa nadzwyczajne.

    Breivikowi grozi w Norwegii maksymalnie do 21 lat więzienia. W Polsce mógłby dostać dożywocie, ale pewnie ta zbrodnia rozkręciłaby dyskusję o konieczności przywrócenia kary śmierci. Sprawa Breivika też spowodowała w Norwegii debatę nad zaostrzeniem kar. W przygotowaniu jest nowe prawo, które przewiduje zwiększenie o 10 lat kary za terroryzm.

    * CZYTAJ KONIECZNIE:

    *Nowy taryfikator mandatów SPRAWDŹ, ZA CO GROŻĄ WYŻSZE KARY
    *Sprawa Madzi z Sosnowca - ustalenia prokuratorów, zeznania rodziców, wielka ucieczka Katarzyny W.

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


    * BUDYNEK JAK TITANIC? JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH ZABRZAŃSKICH TAJEMNIC ODKRYTA [ZDJĘCIA + FILM]
    * OSTATNI CASTING MISS ZAGŁĘBIA 2012 [ZOBACZ ZDJĘCIA!]

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A moze i dłuzej

      Zniesmaczony! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 63 / 57

      a to dlatego ze poziom IQ naszych z wymiaru sprawiedliwości jest na poziomie ...... , co pokazał prokurator w Bydgoszczy robiąc cyrk strzelając sobie z korkowca w ł....

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo