Zabójca dręczony wyrzutami sumienia zgłosił się na policję

    Zabójca dręczony wyrzutami sumienia zgłosił się na policję

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Mężczyzna, który 6 lat temu, zastrzelił z zimną krwią młodą ekspedientkę w sklepie przy ul. Liburnia w Cieszynie zgłosił się na policję. Przyznał się do winy, bo dręczyły go wyrzuty sumienia. Dzięki tym zeznaniom policjantom udało się również zatrzymać człowieka, który pomagał mu w napadzie.
    - Do cieszyńskiej komendy policji zgłosił się 28-letni mężczyzna, mieszkaniec powiatu cieszyńskiego. W rozmowie z dyżurnym stwierdził, że zabił człowieka. - To ja zastrzeliłem tę kobietę - powiedział. Byliśmy zaskoczeni. Zaczęliśmy weryfikować to, co mówił. Okazało się, że faktycznie uczestniczył w napadzie na hurtownię - wyjaśnia aspirant sztabowy Ireneusz Brachaczek, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji.

    Bogusław Ż. powiedział policjantom, że nie potrafi się dłużej ukrywać , że zabił kobietę. Dręczyły go wyrzuty sumienia. Gdy widział policjantów, to myślał, że idą po niego.

    Przypomnijmy, że 20 listopada 2002 r. do niewielkiej hurtowni chemicznej wszedł zamaskowany mężczyzna. Zażądał pieniędzy. Ekspedientka stała jak sparaliżowana. Napastnik pociągnął za spust. Kula trafiła kobietę w brzuch. Bandyta wyciągnął z kasy 440 złotych i uciekł. Obok sklepu czekał na niego polonez. Zabójca wsiadł do samochodu i wraz ze wspólnikiem odjechali. Ślad po nich zaginął.

    Kobieta zmarła w szpitalu. Śledztwo nie przyniosło rezultatu. Po kilku miesiącach prokuratura umorzyła postępowanie. - Mimo to nadal prowadziliśmy działania operacyjne, bo taka zbrodnia ulega przedawnieniu dopiero po 25 latach - mówi Brachaczek.

    Gdy wydawało się, że sprawcy morderstwa nigdy nie zostaną wykryci, w komendzie pojawił się jeden z uczestników napadu. Odnaleziono już m.in. broń, z której została zastrzelona ekspedientka. Udało się także zatrzymać wspólnika napadu. Okazał się nim 25-letni Radosław B., mieszkaniec podcieszyńskiej wsi.

    W Prokuraturze Rejonowej poinformowano nas, że zatrzymani mężczyźni są kawalerami. Obaj mieli pracę, a zabójca nigdy nie był notowany. W swojej miejscowości cieszył się nie najgorszą opinią.

    Bogusław Ż. i Radosłw B. zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Zabójcy grozi kara więzienia od 12 lat do dożywocia. Jego wspólnikowi nie mniejsza niż 3 lata więzienia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama