Czterdzieści tysięcy osób bez czystej wody

    Czterdzieści tysięcy osób bez czystej wody

    Magdalena Sekuła

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Od kilku dni ponad czterdzieści tysięcy mieszkańców Katowic i Chorzowa jest pozbawionych czystej wody. Ludzie są oburzeni: twierdzą, że o awarii dowiadywali się pocztą pantoflową, że nie było beczkowozów i że brudną wodę pili jeszcze kilkanaście godzin po tym, kiedy rurach znaleziono zanieczyszczenie: mangan i żelazo.
    - Taki sam bałagan był, kiedy wybuchł reaktor w Czarnobylu - emocjonuje się Ewa Krakowczyk z Chorzowa.

    Na dodatek dopiero dziś chorzowski sanepid, który ciągle bada wodę, będzie miał informacje, czy nie ma w niej bakterii paciorkowca, czyli groźne bakterie, wywołujące biegunkę.

    - Pod względem bakteriologicznym ta woda jest dobra, czekamy tylko na te badania - zastrzega Urszula Mendera-Bożek, dyrektorka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chorzowie.

    W Chorzowie Batorym w którym mieszka ponad piętnaście tysięcy osób brudna woda zaczęła z kranów płynąć we wtorek. Mieszkańcy katowickich dzielnic Załęże, osiedla Witosa i Załęskiej Hałdy, których jest ponad dwadzieścia pięć tysięcy twierdzą, że brudną wodę mają od soboty. - Woda w kranie była i jest mętna. Kiedy nalałem jej psu do miski, nie chciał jej pić - emocjonuje się mieszkaniec bloku przy ulicy Barlickiego w Katowicach.

    Za awarię odpowiedzialne jest Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów. - My kupujemy od nich wodę i rozprowadzamy - mówi Jacek Gabor, prezes Chorzowsko-Świętochłowickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kana-nlizacji. - GPE prowadziło prace remontowe, zwiększyli ciśnienie wody w rurach i stąd pojawienie się zanieczyszczeń.

    Okazało się, że w brudnej i mętnej wodzie, która płynęła z kranów już pierwszego dnia wykryto nadmiar manganu i żelaza. Wczoraj chorzowski sanepid ustalił, że ilość manganu jest w normie, za dużo jest jednak żelaza. - Wypicie takiej wody nie jest groźne dla życia, ale mogą pojawić się sensacje żołądkowe - mówi Mendera-Bożek. - Jednak nie należy tej wody pić i ostrzeżenia o tym cały czas są na naszych stronach internetowych.

    Cóż z tego, skoro mieszkańcy feralnych dzielnic o zanieczyszczeniu dowiedzieli się za późno. - Wodę z kranu piłam do śniadania i kolacji - martwi się Krakowczyk. - Dopiero niedawno znajomi powiedzieli mi o awarii. Uważam, że to skandal, nikt nas o tym zakazie picia nie informował!

    Innego zdania są przedstawiciele GPW. - To nagła awaria więc poinformowanie wyprzedzające mieszkańców było niemożliwe - przekonuje Jerzy Muszer, dyrektor do spraw sieci i dystrybucji wody GPW.

    Chorzowskie i katowickie wodociągi zapewniają, że na wszystkich osiedlach były beczkowozy. Mieszkańcy mówią co innego. - Jeśli były, to nie wiadomo, gdzie, na pewno u nas nie - irytuje się nasz Cyztelnik z ul. Gliwickiej w Katowicach.

    Do wczorajszego wieczora w kranach w części Katowic i Chorzowa woda nadal nie nadawała się do spożycia.

    Współpraca: Monika Chruścińska

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama