Sztuka w zagrożeniu

    Sztuka w zagrożeniu

    Jolanta Pierończyk

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tyskie mozaiki przegrywają z termomodernizacją. Pod styropianem i warstwą tynku jako pierwsza zniknęła ta na Urzędzie Miasta.
    Była dziełem prof. Stanisława Kluski z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, znanego grafika, projektanta m.in. polichromii barokowej w pszowskiej bazylice mniejszej i pszczyńskim kościele Wszystkich Świętych oraz wystroju kilku tyskich kościołów. Tymczasem władze tłumaczą, że nie można było inaczej.

    - Ściana wymagała docieplenia, a nie dało się tego zrobić od wewnątrz - wyjaśnia Aleksandra Cieślik, rzeczniczka tyskiego UM.

    Tychy powstały od zera, na polach, w zupełnie pustej przestrzeni w latach 50. XX wieku. Budowa kościołów była wówczas wykluczona, zabytki nie istniały, jedynymi elementami łamiącymi monotonię budynków mieszkalnych były nieliczne krzyże i kapliczki przydrożne.
    Twórcy miasta sięgnęli więc po rzeźby plenerowe oraz znane od starożytności w kulturze europejskiej mozaiki. To są teraz tyskie zabytki, choć niechronione przez konserwatora, bo za młode. Powstało ich wiele. Nie wszystkie mozaiki przyklejono do budynków, niektóre są elementami wolno stojącymi. Czasem wymagają tylko lekkiej renowacji, uzupełnienia ubytków. Niestety, ich los zależy od łaski i niełaski wspólnot oraz spółdzielni, na których terenie się znajdują.

    - Nawet, gdyby świadomość właścicieli była niska co do wartości tej sztuki, to my nic nie możemy. Miasto nie ma prawa ingerencji we własność wspólnot czy spółdzielni - twierdzi plastyk miejski, Wojciech Łuka.

    - Miasto traktuje sprawę w wygodny dla siebie sposób - mówi architekt Janusz Włodarczyk, twórca niektórych mozaikowych kompozycji, m.in. na ścianie Teatru Małego w Tychach. - A przecież nie musiałoby od razu angażować się finansowo. Czasem wystarczyłby jego udział w ochronie tych pamiątek przeszłości w roli patrona, opiekuna.

    A nawet gdyby się zadeklarowało finansowo uczestniczyć w ich zachowaniu, to warto wiedzieć, że nie chodzi tu o duże pieniądze. Sprawdziliśmy: wykonanie 1 metra kwadratowego nowej mozaiki to koszt w granicach 1500-2400 zł, a uzupełnianie ubytków - tylko około 100 zł za metr kw.

    Radna Urszula Paździorek-Pawlik przyznała, że tyskim mozaikom ochrona by się przydała i obiecała poruszyć tę sprawę na forum swojego klubu. Ale czy radni, którzy dotąd problemu nie zauważyli, zrozumieją jego wagę? Czy spółdzielnie i wspólnoty otrzymają ze strony miasta wyraźną informację o znaczeniu mozaikowych ścian w jego historii?

    Tychy nie są jedynym na Śląsku miastem z mozaikami. Sporo z nich znajduje się w Chorzowie, kilka mają Katowice (m. in. na Uniwersytecie Śląskim, to dzieło wspomnianego prof. Stanisława Kluski), są też w Jaszowcu, Ustroniu, Wiśle. Były popularne w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Ich czas minął.

    Dziś triumfy zdają się święcić pochodzące z Meksyku murale, czyli wielkie malowidła na zewnętrznych ścianach budynków. Najcenniejsze mają Mysłowice, gdzie od zeszłego roku przy okazji festiwalu offowego na murach powstają dzieła głośnych artystów współczesnych. W zeszłym roku ścianę mysłowickiego aresztu ozdobił obraz Edwarda Dwurnika, w tym roku jedną z tamtejszych kamienic dotknęły ręka i pędzel Wilhelma Sasnala, jednego ze stu najważniejszych młodych artystów świata.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo